środa, 9 kwietnia 2014

O pętku kiełbasy….

To, co najbardziej mnie kosztuje to słabość powszechna na prawie wszystkich frontach
 /śmiech/! Jedną ze słabości jest mój nos, który z różnych powodów zrobił się delikatny. Wczoraj trochę się wzruszyłam, do tego ogólne osłabienie przez chemię i polała się z nosa krew. Tym razem więcej niż obficie. Wyprawiano z moim ciałem różne rzeczy... Szukano w domu lodu, ale go nie znaleziono... Poczułam jednak ma moim czole i nasadzie nosa coś zimnego, powoli krwotok ustał.
 Patrzę na stojącą obok mnie s. Teresę, która rozmawia z inną siostrą na temat lodu, który w takiej sytuacji powinien być w domu, i widzę, że w ręku trzyma pętko kiełbasy...

 - Tereso, po co przyniosłaś to pętko kiełbasy?
 – Leżało na twoim czole i tamowało krew!


                                                                         /Fot.Bartosz Dubiel/


P.S
W życiu trzeba sobie radzić!
Jakby ktoś nie wiedział do czego może służyć zamrożone pętko kiełbasy, to teraz wie. Teresa przyniosła także kawał zamrożonego schabu, ale ten nie chciał się w żaden sposób ułożyć pomiędzy czołem a nosem! 

53 komentarze:

  1. Kiedyś użyłam w podobnej sytuacji woreczka pełnego jarzyn mrożonych :)))
    Piękne zdjęcie, bardzo lubię konwalie
    ślę ciepłe uśmiechy :*

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas do takich celów służy mrożony groszek. Trzeba sobie radzić jak się da. :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ;DD
    chciałabym widzieć twoją minę na widok tej kiełbasy :PP

    OdpowiedzUsuń
  4. no tak,teraz już wiem ,do czego to pętko...ale schaboszczak to już ciężko zmieścic między...haha
    a to dobre...może czasem warto miec wielką twarz?...hahahaha
    pozdrawiam Judytko wesoło:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie zamrożone pętko dobre na krwotok, ale i w bliskości z czołem łatwy sposób rozmrażania.
    Już Cię widzę z tą kiełbasą na nosie;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też kiedyś ratowałam się mrożonym mięsem gdy pies mnie trochę pokąsał i pomogło ;-) pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  7. a ja stosuję w takich przypadkach mrożonki jarzynowe :) to bardzo dobry pomysł. Dobrze, że masz dobrych ludzi wokół siebie. :*

    OdpowiedzUsuń
  8. :)))Pomysłowa ta teresa.jak się nie ma co się lubi to się lubi co sie ma:))
    Pozdrawiam miło:)

    OdpowiedzUsuń
  9. A pamiętasz jak oparzyłam się pod pachą?
    ratowałam się zamrożona kaszanką:P
    Siostro!;P

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj Judytko kochana....masz rację trzeba sobie radzić :)

    Mój Mąż pyta mnie dzisiaj - a co na obiad???

    Nic!!!

    Wczoraj nic, i dzisiaj nic??!!!

    A bo widzisz, na dwa dni ugotowałam....

    :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawsze warto mieć w zamrażarce coś prócz szronu ;)))

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  12. No i po zatamowaniu krwotoku mozna bylo sie posilić:-) każdy sposób dobry, byle poskutkował:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapomniałam dopisać że fotografia bardzo ładna Ze tak powiem zmysłowa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan Bartek Dubiel robi piekne fotografie, moge ogladac je godzinami....
      J.

      Usuń
    2. Nie dziwię ci się bo już cztery razy tu wchodziłam żeby sobie popatrzeć.jest niesamowicie piękny.

      Usuń
  14. Dobrze, że nie odmroziłam jej nosa, ale miałam refleks i podłożyłam ściereczkę. Było trochę śmiechu...............
    Teresa od kiełbasy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))Dobrze że byłaś blisko nie wpomnę już o kiełbasie:)))

      Usuń
    2. haha...taak,nos Judyty był w niebezpieczeństwie...

      Usuń
  15. Mieliśmy w domu okres intensywnych krwotoków u Średniego Kamzika. (Intensywny krwotok to jest jak z takiego 7-8-letniego noska leci i leci i już masz pełne ręce krwi i jeszcze leci). W zamrazalniku leżał na stałe nóż z szerokim ostrzem... I rodzeństwo pędziło kiedyś z takim nożem na pomoc...
    Tampony nasycone wodą utlenioną b. dobre są.
    Agaja z bogatym doświadczeniem krwotokowym.
    Ściskam, pamiętam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pomysł z kiełbasą świetny i ważne że skuteczny :)
    Ps.W swoim życiu widziałam mężczyznę w garniturze, na przyjęciu imieninowym z gorącym pętem kiełbasy na szyi. Jedni goście się śmiali, inni byli zdumieni swoistym humorem gospodyni, sprawczyni tego incydentu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiełbasa jest dobra na wszystko:-)
    A całkiem poważnie to zażywaj rutinoscorbin( jeśli lekarze pozwolą), unikaj polopiryny!
    Przytulam Judytko!

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie zdziwiłbym się na pęto kiełbasy, bo za moich czasów, kiedy szczenięciem jeszczem był, nie dziwota była, kiedy ktoś z nożem/tasakiem/kowadłem (tu powinna być gwiazdka, że niepotrzebne skreślić) do dziecka, któremu śliwa na głowie wyrosnąć miała bieżał. (mam się ja z Tobą dziewczyno, że choć błędów nie robię, na czerwono mi podkreśla).

    A co do samej kiełbasy - zazdroszczę ludziom, którzy mogą jeść kiełbasę bez wszelkiego rodzaju ulepszaczy, wzmacniaczy smaku, całej litanii na E i papieru toaletowego wewnątrz. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To petko kielbasy pochodzilo z wyrobow wlasnych mojej rodzonej siostry Hani. Wiec na czole mialam iscie ekologiczne peto kielbasy /smiech/!
      J.

      Usuń
  19. Potrzeba matka wynalazku.
    Zapatrzyłam się w zdjęcie....

    OdpowiedzUsuń
  20. Paczka mrożonej marchewki też dobra. I dobrze się układa inne warzywka mrożone też mogą być:))
    Uściski serdeczne:)))

    OdpowiedzUsuń
  21. Dobra kiełbasa nie jest zła:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja raz stłuczone, spuchnięte kolano między mrożone kurze piersi wsadziłam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. zaczęłam odruchowo oglądać mrożonki w mojej lodówce. Żeberka, schab, nawet karkówka...a kiełbasy ani śladu. Ale jest brukselka jakby co. Bo ja krwotoki też miewam, przy każdym katarze nie obejdzie się bez tego. Więc rada jak najbardziej się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  24. W dzieciństwie często przesladowały mnie krwotoki z nosa ( mama zawsze przykładała mi lód na czoło i kark) a dwa lata temu miałam straszliwie wygladający wypadek, gdzie krew lałą mi sie z czubka głowy jak z sikawicy strazackiej. Poleciłam wówczas męzowi by wyjął z zamrażarki zamrozonew woreczku truskawki i przyłozył, gdzie trzeba. Pomogło! Tyle, ze mąz od nadmiaru wrazeń omal nie omdlał!:-))

    OdpowiedzUsuń
  25. a kto potem skonsumował ;)?, no bo przecież nie powinno się zmarnować ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. No to się do czegoś przyznam - mam w zamrażalniku "dyżurną torebkę" fasolki szparagowej- służy nie do konsumpcji, ale do okładów. Świetnie się przystosowuje do "podłoża", wystarczy na początek pacnąć woreczkiem o stół. A tak naprawdę warto mieć w domu ampułki z wit K, którą się zastosuje w razie krwawienia domiejscowo- czyli tamponik nasączony zawartością takiej ampułki.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Kwintesencja sytuacji jak najbardziej poprawna:)

    "Trzeba sobie w zyciu radzic jakos"- powiedzial policjant zawiazujac buta dzdzownica:)
    Pozdrowionka ze wsparciem w tle:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. EKO (prawdziwy)10 kwietnia 2014 18:19

      A co na to "ekolodzy"? Nie protestowali?

      Usuń
  28. Kiedyś jechałem rowerem i komuś uciekł pies. Po chwili wpadł mi pod koło i wyleciałem nad kierownicą, uderzając głową o bruk. Nic wielkiego mi się nie stało. Miałem rozcięty łuk brwiowy i ogólnie byłem poobijany jak bokser po walce. Wróciłem do domu, a po chwili właścicielka psa przyszła mnie ratować kaczką z zamrażalki. Kaczka już u mnie została - jej właścicielka nie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja używam mrożonego groszku, bardzo go lubię i mam go mnóstwo w zamrażalniku :) Pozdrawiam wiosennie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja wykrwawiłbym się, bo u mnie kiełbasa nie masz szans bycia zamrożoną :)

    OdpowiedzUsuń
  31. A jak jedziesz na misje to co wieziesz Judytko??? Cały samolot to czuje - czasami???

    OdpowiedzUsuń
  32. Sprytna ta s.Teresa:) Dobrze, że ją obok siebie masz.
    Ważne, że przy Twoim krwotoku nie straciła zimnej krwi:)))
    Uściski serdeczne dla Was obu!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy tym krwotoku byl caly sztab ludzi. S Bozena wyslala s Terese do zamrazarki i los padl na kielbase /smiech/!
      J.

      Usuń
  33. Najważniejsze,że pomogło. Serdeczności i zdrówka życzę!

    OdpowiedzUsuń
  34. Chorować też trzeba umieć.A Ty to robisz mądrze i godnie.Bez kreowania się na "gwiazdę",bez wywoływania sensacji wokół swojej osoby i choroby.A takie przypadki też się na blogach zdarzają.Bardzo Cię cenię za tę normalność wlaśnie,za skromność,pokorę,którą byś mogła obdzielić co najmniej połowę tego zblazowanego świata.Nie epatujesz bohaterstwem,nie domagasz się podziwu dla swojej wyjątkowości..I nie zaklinasz losu,że musisz wygrać...
    A los bywa okrutnie przewrotny, zaskakuje "pewniaków",często sprzyja wątpiącym - w każdym razie nigdy nic tak do końca przesądzone nie jest.Więc dobrej myśli jestem i dobre myśli posyłam.
    Świetna opowieść z tą kiełbasą , pewnie niejeden facet by wymiękł.i...by ją zjadł :)
    Dużo siły Ci życzę
    Zuza M.

    OdpowiedzUsuń
  35. Pomysłowość Pallotynek mnie czasem zadziwia i zaskakuje, ale "wszystko na większą chwałę Bożą :):) I dobrze, że są. Ściskam i pamiętam dziś szczególnie - jadę do Sanktuarium w Górce Klasztornej na Misterium Męki Pańskiej - będzie Siostra w moich myślach, zresztą jak co dzień.

    OdpowiedzUsuń
  36. Często tu bywam, bo świat widziany Twoimi oczami jest piękny i dobry. Przychodzę tu zaczerpnąć oddechu. Dziękuję Ci za to.

    OdpowiedzUsuń
  37. Jak to mówią: trzeba sobie radzić. Powiedział gazda zawiązując buta dżdżownicą :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  38. U mnie mrożona kiełbasa chłodziła potłuczoną kostkę :) Trochę pomogło, ale lekarz i tak musiał obejrzeć co i jak :)

    OdpowiedzUsuń
  39. P.S. Dlaczego dopiero teraz trafiłam na tego bloga?

    OdpowiedzUsuń
  40. Zamiast lodu zawsze znajdzie się coś na zastępstwo. W związku z tym wpisem, przypomniało mi się, że kiedy byłam mała i uderzyłam się w głowę mama przyłożyła mi tasak w bolące miejsce. Widząc mamę biegnącą w moją stronę z tasakiem, trochę się przeraziłam :D Piękny wpis, pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Pomysłowa s. Teresa. Dobrze mieć kogoś takiego pod reką.
    A propos tych krwotoków. Od czas wyleczenia często miewam krwotoki z nosa. Przyzwyczaiłam się do nich. Lekarze mi powiedzieli, że powinnam się cieszyć bo w ten sposób organizm się broni przed wylewem krwi do mózgu.
    Pozdrawiam i serdeczności zostawiam.

    OdpowiedzUsuń
  42. Każdy sposób dobry oby tylko skuteczny:). Słabiutka jesteś, Judytko... dużo sił Ci życzę. Ściskam **

    OdpowiedzUsuń
  43. Rozbawiło mnie topetko kiełbasy ....
    Sami nie wiemy kiedy coś będzie potrzebne :)

    OdpowiedzUsuń