poniedziałek, 16 czerwca 2014

O dzbanach...

„Gdyby każdy miał to samo, nikt nikomu nie byłby potrzebny”.

                                                                                                   Ks. Jan Twardowski





Pewna legenda opowiada o człowieku, który każdego dnia nosił wodę do swojej wioski
 w dwóch ogromnych dzbanach przytroczonych do drewnianego nosidła na jego ramionach. Jeden z dzbanów był starszy od drugiego i cały popękany. Za każdym razem, kiedy mężczyzna wracał ścieżką do domu, tracił połowę wody. Młodszy dzban był zawsze bardzo dumny ze swojej pracy i z tego, że nigdy nie uronił żadnej kropli z powierzonej mu wody. Drugi, pęknięty dzban bardzo się wstydził swojej wady i bardzo go trapiło, że potrafi wykonać tylko połowę tego, do czego był przeznaczony.
 Chociaż zdawał sobie sprawę z tego, że pęknięcia były wynikiem wielu lat wytężonej pracy. Dzban zawstydzony swoją wadą przemówił do mężczyzny, gdy ten napełniał go wodą ze studni:
 -  Chciałbym cię bardzo przeprosić. Jestem uszkodzony i nie mogę utrzymać wszystkiej wody, którą mnie napełniasz...

Człowiek uśmiechnął się tylko i łagodnie rzekł: 
- Kiedy będziemy wracać do domu, przyjrzyj się bacznie ścieżce, którą od wielu już lat chodzimy od studni do domu. Dzban uczynił tak, jak kazał mu jego chlebodawca, i zauważył wiele kwiatów rosnących wzdłuż drogi z jednej tylko strony. Zobacz, o ile piękniejsza jest roślinność po twojej stronie ścieżki. Wiedziałem, że masz pęknięcie, ale postanowiłem je wykorzystać. Posiałem więc nasiona, a ty każdego dnia podlewałeś je po trochu. Ściąłem dziesiątki pięknych kwiatów, które zdobiły mój dom. Gdybyś nie był takim, to piękno by nie istniało i nie zdobiło mojego domu.





P.S
Każdy z nas jest naczyniem. Każde naczynie napełnione wodą jest zawsze pełne.
Mała szklanka, filiżanka czy wielki dzban ma wszystko, co jest potrzebne i czyni nasze życie wartościowym i interesującym w każdym momencie życia...
Dlaczego trudno w to uwierzyć...

                                                                                              

26 komentarzy:

  1. Właśnie! Dlaczego tak trudno. Może dzięki tym "indoktrynacjom", którym nieustannie podlegamy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo za często czujemy się po prostu puści... i jak wierzyć wtedy, że coś ma sens?

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie o Tobie myślałam, Judyto. Zajrzałam i okazało się, że (też właśnie) pojawił się wpis...

    Trudno uwierzyć, bo jesteśmy ludźmi, ze wszystkimi ograniczeniami (zwłaszcza tymi będącymi skutkiem grzechu...).
    Myślę, że ta wiara bywa jak sinusoida... I oby była taką wędrującą wzwyż...

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne te Twoje opowieści....i masz rację, czasem wątpimy w siebie.
    Ja wtedy potrzebuję kogoś kto pomoże mi spojrzeć na siebie obiektywnym spojrzeniem
    zauważy, doceni.....i od razu jest mi lepiej

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękna opowieść. Bardzo lubię tutaj zaglądać, odchodze zawsze z uśmiechem na twarzy. :-) Serdecznie pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Juz tyle tych pieknych opowiesci nam dalas...zebralo by sie na madra bardzo ksiazke...nie pomyslalas o tym? Sciskam i caluje Judytko. A zdjecie uh! jak mi sie podoba!!! posagowa ta pieknosc afrykanska

    OdpowiedzUsuń
  7. właśnie dlaczego tak trudno w to uwierzyć?

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak zawsze u Ciebie Judyto, piękna, skłaniająca do refleksji opowieść.
    Dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam twórczość ks. Twardowskiego..tyle tam mądrości:):

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękna legenda :)

    Przesyłam uściski i dobrą energię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze jest sobie powrócić do tej historii co jakiś czas. Bardzo się przydaje, zwłaszcza takim starszym paniom jak Jagienka :D
    A myśmy już z Krzysiem dywagowali, co u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepiękna opowieść Judytko:-)
      Przytulam Cię serdecznie...

      Usuń
  12. Dlaczego trudno uwierzyć? Bo za mało jest ldzi, którzy tak , jak Ty potrafią o tym mówić. Za dużo jest ludzi, którzy jedynie dołować, ośmieszać , krytykować potrafią.
    Dziękuję za tę opowieść. Tę i wiele innych. Jeśli pozwolisz, chciałabym je wykorzystać i opowiedzieć, przeczytać moim dzieciom, moim uczniom, ich rodzicom.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  13. troszkę martwiłam się,że tu tak cicho było...ale jest już Radośc:)
    do tematu - wspaniała przypowieśc Judytko,jak warto dojrzec u siebie swoje dobre strony,zawsze nasze życie ma jakiś sens...zawsze.
    pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Judyto, dziękuję za przypomnienie tej opowieści
    Serdeczności*

    OdpowiedzUsuń
  15. Twoja choroba jak ten pęknięty dzban tu rozsiewa takie piękne kwiaty. Juz zaczęłam wypatrywać Cię tu na tym blogu i cieszę się że znów jest tu ten mądry post jak zresztą zawsze-;)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Dorota ma rację, Twoje opowieści należy czytać innym, żeby mogli zrozumieć, że każde życie ma sens...
    Uśmiecham się do Ciebie Judytko, trzymaj się dzielnie!

    OdpowiedzUsuń
  17. ciągle zapominamy, że jesteśmy naczyniami połączonymi i wzajemnie na siebie działamy i pięknie się uzupełniamy. dlatego każdy musi być inny, niepowtarzalny i potrzebny :)
    pięknie to opowiedziałaś :D

    OdpowiedzUsuń
  18. może właśnie to poczucie niedoskonałości pcha nas do przodu?

    OdpowiedzUsuń
  19. Przepiękna i mądra opowieść.
    Judytko...

    OdpowiedzUsuń
  20. Nigdy nie wiadomo jaki efekt będą miały nasze czyny, zawsze może być to coś dobrego. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wpadam tu, by nabrać oddechu, Zakonnico:-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dziękuję Judytko, czytam ,wracam tu ,by poczytać dzieciom :***

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękna przypowieść. Dziękuję.
    Jak miło sobie przypomnieć, że ma się w sobie wszystko potrzebne do szczęście :-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń