sobota, 3 listopada 2012

O pociągu...

Jestem w domu.
 Trafiłam na tłum ludzi w naszym zakonnym domu... Jak co roku w listopadzie s. Dolores /pracuje w hospicjum/ spotyka się z Rodzicami dzieci, które zmarły w ubiegłym roku na nowotwór.
 Kaplica udekorowana 42 białymi świecami, białymi kwiatami i czarą pełną łez wylanych przez bliskich i pytaniami, na które nie ma odpowiedzi...

  Moje życie w ciągu kilkunastu dni zmieniło się całkowicie.
 I jak na dzisiaj jestem bardzo dobra a można i rzec utalentowana w wymyślaniu „a jeśli”...
 Z tym moim „a jeśli” mam małe szanse, by cieszyć się radościami dnia dzisiejszego z powodu jutrzejszych lęków, których wcale nie muszę doświadczyć.
 A może do myślenia o przyszłości warto włączyć zdanie „a jeśli wszystko będzie dobrze” i skupić się na policzeniu wszystkich dobrych rzeczy, które w moim życiu się wydarzyły?
 Muszę uważnie zacząć liczyć te chwile, a będzie ich przybywało... mowia, ze w tym przypadku działa arytmetyka!
 Bo czy warto rozpamiętywać przeszłość, której nie można zmienić, ani zamartwiać się o przyszłość, która jest nieodgadniona i moje zamartwianie nie ma wpływu na bieg zdarzeń?
 Chyba się już wypłakałam, ale pozostał żal i ból... i chyba czas, aby pomyśleć o zmierzeniu się z tym nowym i nieodgadnionym...

 Muszę odkurzyć nadzieję, bo ona jest miarą mojej siły i zdolnością przystosowania się do trudności.
 I co z tego, że dzisiaj nie widzę wyjścia z sytuacji, nie oznacza to, że wyjście nie istnieje... poszukam go.

 Muszę być dla siebie dobra, bo jestem swoim najlepszym i najwierniejszym przyjacielem. Muszę złagodzić zasady, które straciły aktualność.
 Cóż, taka jest prawda: każdy dzisiejszy dzień jest pierwszym dniem reszty mojego życia. Bez względu na to, czego doświadczyłam – żyję i mam jeszcze jedną szansę... nie zmarnuję jej...


P.S
Wsiadam do tego pociągu i jadę w nieznane...


26 komentarzy:

  1. Kazdy nasz kolejny dzien jest droga w nieznane ale wiara czyni cuda i wstajace slonce daje otuche na ten ktory przyjdzie jutro i pojutrze.
    Przesylam usciski:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Judytko, choć niepokój jest w Tobie, życie toczy się dalej. Te niespokojne myśli tak trudno jest odgonić, pozostało z nimi żyć, a czas wypełniony wiarą pozwoli je uspokoić.
    Uścicki przesyłam

    OdpowiedzUsuń
  3. Udanej podróży. Niech będzie ciekawa i owocna ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jazda pociągiem to czas dla mnie. Wtedy nic nie muszę, a mogę - zanurzyć się w swych myślach, w modlitwie, w lekturze czy się zdrzemnąć.
    Każda podróż to jakby miniaturka życia...
    Ściskam Cię, Judith

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja wierze, ze w tym swoim starym nowym zyciu rozwiniesz skrzydla, tylko beda one troszke inne.

    Ktos kiedys obliczyl, ze mozemy zyc bez jedzenia okolo 40 dni. 3 dni bez wody. 8 minut bez powietrza, ale tylko 1 sekunde bez nadzei.
    Trzym sie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj
    I dla nas zwykłych ludzi, każdy dzień jest nieznanym.
    Ciebie dodatkowo chroni i broni olbrzymia wiara. A ona czyni cuda, wierzę w to.
    Pozdrawiam ciepło i przytulam mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W związku z komentarzem Mojej Ameryki skojarzył mi się tekst zapamiętany z dawnych czasów, gdy byłem ministrantem:
    Nasze życie się nie kończy, ale zmienia.
    Właśnie Twoje życie zmieniło się, co widać w tym, co... i jak piszesz. Czujesz jego smak i cenisz to, co do tej pory było oczywiste. Gorzka pociecha, że wiesz więcej niż inni, ale teraz już jesteś silniejsza o to wszystko, co Cię spotkało. Rzeczywistość postrzegasz w innych kategoriach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie zapomnij że jesteśmy z Tobą :-))

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyjście jest zawsze, trzeba tylko dopasować odpowiedni klucz do odpowiednich drzwi.

    Jasności życzę.

    OdpowiedzUsuń
  10. S. Judytko.

    To, co napisałaś o pociągu przypomniało mi słowa ks. Jana Twardowskiego: "... nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia, kiedy Bóg drzwi zamyka to otwiera okno ..."

    Twoje słowa świadczą o tym, że już to "okno" dostrzegłaś.

    Udanej i owocnej podróży pociągiem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Judytko!
    W każdym z nas jest niepokój przed nieznanym...
    W dużej mierze zależy to też od Ciebie do jakiego wsiadasz pociągu.
    Musisz wierzyć, że będzie dobrze!
    Przecież wiesz, że wiara czyni cuda!
    Pukam do Pana Naszego o Opiekę nad Tobą.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze myślę będzie dobrze,
    chociaż też mam wątpliwości i zastanawiam się.
    Każda choroba jest szokiem dla nas,
    ale pocieszam się ,
    że innym nie było dane nawet tyle przeżyć.
    I nie wiemy ile jest nam dane z przyszłości,
    ale myślę że dużo :-)
    I Tobie i mnie ...

    OdpowiedzUsuń
  13. Judyto,po pewnych przejściach,chorobach,słowo NADZIEJA nabiera innego wymiaru.Staje sie...drogowskazem,bodźcem do ....życia.Innego niż dotychczas w pewnym sensie...ale życia.Bo ono rzuca nam wyzwania,byc może po to,byśmy silniejsi się stali?...
    pozdrawiam ciepło;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Judytko, mieć nadzieję to jedna sprawa, a druga , chyba ważniejsza, to pozbycie się leku. Bo to lęk nakręca spiralę stresu, lęk zabija w nas trzezwość spojrzenia, prawidłową ocenę naszych możliwości w przyszłości. I trzeba pamiętać, że stres sprzyja wszystkim chorobom, utrudnia leczenie nawet tego, co jest w 100% uleczalne.Zrobiłaś już wiele wspaniałych rzeczy, więc może nadszedł czas"odcinania kuponów", zmiany o 180 stopni w stosunku do tego, co dotąd robiłaś. W chwilach gdy stajemy w pewnym sensie na rozdrożu, nie potrafimy sobie wyobrazić nawet najbliższej przyszłości i wydaje się nam,że świat się wali, a nas lada moment zmiecie z powierzchni. Tak nie jest, z czasem wszystko się zaczyna układać, a my możemy (pomimo uprzednich obaw) żyć nadal i to całkiem pożytecznie i szczęśliwie. Wiele razy przeżyłam momenty, gdy zawodziła mnie wyobraznia nt. "co będzie dalej", ale potem okazywało się, że wszystko nabierało sensu, pozwalało żyć dalej.Pomyśl, ile już dobrego zrobiłaś i jeśli nadal chcesz służyć swą pomocą innym, będziesz mogła to robić, choć może w innej formie niż dotychczas. Najbliższym Twoim wyzwaniem będzie
    troska o to, byś wyzdrowiała, co może nieść za sobą pewne niedogodności i cierpienia. Ale wiem, że to wszystko pokonasz, jeśli tylko będziesz chciała.
    Serdeczności,;)

    OdpowiedzUsuń
  15. "wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia!" siły i radości;))Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. " Bo czy warto rozpamiętywać przeszłość, której nie można zmienić, ani zamartwiać się o przyszłość, która jest nieodgadniona..."
    Ostatnio wracam znów do "Rozmyślań" Marka Aureliusza. Pomagają mi zrozumieć właśnie to - naszą ludzką kondycję, grozę i piękno istnienia tu i teraz, pomiędzy przepaścią przeszłości i przyszłości. Dają siłę, nadzieję. I pozwalają wierzyć, że mamy siłę, by mierzyć się z losem - spokojnie i rozumnie. Siostra ma dużo, dużo więcej - źródło niewyczerpalnej nadziei.

    Przesyłam dobre myśli

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie jedziesz w nieznane, jedziesz dalej swoją drogą życia, które jeszcze będzie długo trwać. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  18. życie jest taką podróżą w nieznane...

    OdpowiedzUsuń
  19. Chętnie usiądę obok.Nie ma się czego bać. Los wie najlepiej co dla nas dobre a to ,ze czasem stawia nam na drodze kłody , to tylko taki Jego teścik na naszą wiarę.

    OdpowiedzUsuń
  20. Judytko, zanim przeczytam, powiem Ci ze to jest przepiękne zdjęcie

    OdpowiedzUsuń
  21. a teraz jeszcze wiem, że i Twój wpis jest przepiekny. Odkurz nadzieję i tak trzymaj! Trzymam za to kciuki

    OdpowiedzUsuń
  22. A pamiętasz jak Piotr szedł po wodzie? Szedł dopóki wierzył. Wszystko jest w naszej głowie. Zależy od nas. To my kreujemy nasz świat i to co nas spotyka. Jesteś, mniemam osobą głęboko wierzącą. Pozbądź się wątpliwości a będzie tak jak chcesz.

    OdpowiedzUsuń
  23. 7 życzeń na cały tydzień

    1. Radość i uśmiech w niedzielę.

    2. A w poniedziałek blask słońca, by świeciło Ci bez końca.

    3. Na wtorek daję Ci myśli, byś wiedziała, co Ci się przyśni.

    4. Środa niech będzie pełna marzeń. Żebyś miała w tym dniu pełno wrażeń.

    5. Zaś czwartek niech będzie spokojny, bez kłótni, zwady i wojny.

    6. Piątek jest drogą miłosną, bo w sercu jest zawsze wiosna.

    7. W sobotę pomyśl sobie rano: od jutra znowu to samo!

    OdpowiedzUsuń
  24. pamiętaj, judith, trzeba walczyc. zwłaszcza z chorobą. wiem co mówię, bo sama walczę. nie z taka jak twoja, ale jednak. nikt z nas nie zna przyszłości. ale może ją sobie wyobrazić, wymarzyć. i wierzyć, że jest dobrze. wiara góry przenosi. przytulam cię mocno:)))

    OdpowiedzUsuń
  25. "odkurzyc nadzieję" jakie to ładne, teraz to trzeba wprowadzić w czyn!!!!

    OdpowiedzUsuń