poniedziałek, 21 stycznia 2013

O schodach…

Jasiu z Hanką walczyli na schodach z ciężką komodą.
 Zauważył to ich sąsiad.
 – Pomogę wam – powiedział. I chwycił za jeden bok mebla.
 W kilka minut później, nie mogąc poruszyć komodą nawet o 1 cm, cała trójka odpoczywała chwilę.
 – Co za mordęga z wniesieniem tej komody po tych schodach! – skomentował sąsiad. 
 Jasiu z Hanką wybuchnęli śmiechem.
 – My chcieliśmy znieść ją na dół!

 Schody mogą być różne i w różnych miejscach...  Lubię wchodzić i schodzić po schodach kamiennych, które otoczone są zielskiem wszelkiego rodzaju i prowadzą w nieznane...
 Cóż, nie znalazłam takowych, jak do tej pory...
 Wszystkie prowadza do jakiegoś celu i miejsca.
 Szkoda, że do nieba nie robią schodów...



W podróży życia czasem lepiej zadać sobie trochę więcej trudu i wybrać schody, zamiast podróżować windą... Nigdy nie wiadomo, czy winda nie zepsuje się, i nie utknę między piętrami życia... chyba, że Jezus jest windą, jak mawiała św. Mała Tereska, która byla pewna, że ta winda nie utknie między piętrami.




P.S
Życie jest jak wchodzenie po schodach. Wiem ile stopni pokonałam, ile jest jeszcze przed mną – mogę się tylko domyślać.
Jedno jest pewne: nawet najdłuższe schody życia prowadzą na ostatnie piętro.
A co jest najgorsze? Można spaść ze schodów także wtedy, gdy się cały czas kurczowo trzymam poręczy...




76 komentarzy:

  1. Twoje porównanie życia do wchodzenia po schodach, nigdy by mi nie przyszło do głowy, ale przyznaję, że to jest słuszne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz schodzisz, potem wchodzisz, a niekiedy po prostu siedzisz...
      J.

      Usuń
  2. Masz rację, jedne schody są proste, inne strome jeszcze inne kręte, ale każdy z nas ma swoje do przejścia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak... schodów nie ma, drabina Jakubowa zapewne dawno zmurszała, więc pozostała tylko winda:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak raduje sie z Tej windy...
      J.

      Usuń
  4. Nawet o wchodzeniu po schodach potrafisz pięknie napisać. Jesteś naprawdę wyjątkowa Judytko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Każde nowonapotkane schody prowadzą w nieznane.
    Ja lubię te stare, prowadzące do miejsc, w których przeszłość się zatrzymała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... w tych starych miejscach brak tylko nas... z tamtych lat.
      J.

      Usuń
    2. O ile w tamtych latach mieliśmy szanse tam być. Jeśli nie, pozostaje jedynie to, co mogło się tam dziać - inspiracja dla wyobraźni...

      Usuń
  6. wiesz Judyto,coś w tym jest,że nasze życie to ...wędrówka różna,nawet po schodach.Nagle skręcamy...i schody przed nami,możemy wychodzic bez trzymania,albo...trzymając się poręczy...
    pięknie napisałaś,zastanowiło mnie to...:)
    a jakby tak ruchome schody zrobiono do Nieba?...za szybko by było:P))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ruchome schody stanowczo odpadaja... to tak, jakbym wjezdzala na drugie pietro do jakiegos sklepu /smiech/
      J.

      Usuń
    2. no właśnie,a TAM ponoc jest raczej piękna łąka,sklepów nie ma,haha:)

      Usuń
  7. Każde schody kiedyś się kończą, ale wchodzenie po nich do łatwych nie należy. Im dłuższe tym więcej wymagają wysiłku. Jeśli czekają na nas piękne widoki u ich szczytu, to warto podjać wysiłek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma wyjscia... trzeba dbac o kondycje /smiech/
      J.

      Usuń
  8. Hmmm jak już jesteś na tych schodach to nie ma wyboru , musisz gdzieś dojść ...

    OdpowiedzUsuń
  9. Judytko, są "schody donikąd" i to wcale nie metaforyczne!:)
    W Gorzowie - w centrum miasta, przy parku im. Siemiradzkiego - taka pozostałość po planowanej palmiarni, która nigdy nie powstała... kiedyś się na nie wdrapałam, żeby sprawdzić czy faktycznie dokądś prowadzą /śmiech/
    A schody, o których piszesz? jak w piosence... dobrze, że "Nie mogą schody wyjść nigdy z mody, najtrwalsza to z wszystkich mód." :)))
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Że Ty też to ja widzę Judyto! I serce masz jak O. z miasta G. nad morzem B. Jest trochę takich ludzi i nie łatwo na Nich trafić.
    A moja mama dla zabezpieczenia pisała na karteczce po francusku, ŻE KLUCZ JEST POD WYCIERACZKĄ:)
    Dzisiaj trzeba ze trzy zamki Gerda:)
    Pozdrawiam z 3 zamkami:) To co do Twojego komentarza u mnie.
    A temat dałaś pełen przenośni. Na pierwszy rzut myśli SCHODY DO NIEBA to fantastyczny przebój lat 70 tych Led Zepplinn. Mogę i teraz słuchać z zapartym tchem! Ja jestem na schodach, z których się muszę wycofać. Muszę.
    Moja mama jest już na ostatnich schodkach i dzisiaj idę Ją odwiedzić w szpitalu.
    A Tobie życzę, żebyś zawsze stała pośrodku schodów i doradzała w która stronę każdy z nas ma iść.
    Ja dziś na przykład do pracy:)
    Bądź zdrowa!!!!!!!!
    Vojtek też na schodach.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojtku, ja takze jestem na schodach i nie mam zamiaru zawrac, wspinam sie i mam nadzieje, ze dojde...
      J.

      Usuń
  11. Można też się na nich potknąć, przewrócić.... Można wskakiwać po dwa, po trzy....
    Kiedy jesteśmy młodzi, bardzo nam się spieszy. wbiegamy na schody i pełni energii lecimy do góry skacząc po dwa, po trzy.... Im dalej tym wchodzenie staje się wolniejsze i już nikomu tak do celu się nie śpieszy. A tutaj czasami winda podjeżdża...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, a mnie sie ciagle spieszy... Tylko nie skacze po dwa, trzy schodki, czesciej sie zatrzymuje,aby podziwiac rozne rzeczy...
      J.

      Usuń
  12. ...trafne porównanie schodów do schodów życia...nie raz się potykamy, nie raz chwiejemy, upadamy, wstajemy i idziemy dalej...uważając na wystający z mgły teraźniejszości schodek codziennego życia...
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ile razy chcemy zawrocic, bo wydaje sie nam, ze te schody obok lepsze...
      J.

      Usuń
  13. Kiedy chorujemy, albo na starość, to schodki naszego życia coraz to trudniej pokonać.Fantastycane to zdjecie tych starych schodów. Pozdrawiam-;))

    OdpowiedzUsuń
  14. Dla mnie Judyto cały czas jesteśmy na schodach. Choć czasem idziemy w górę a innym razem w dół. Najważniejsze aby na końcu wejść na szczyt. Dobra czasem jest jakaś "balustrada" np. żona - drugi człowiek, który będzie robił wszystko abyś nie upadł, albo pomoże ci się podnieść i znów iść w górę..
    Pozdrawiam Cię cieplutko Judyto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balustrada koniecznie wskazana, wrecz przepisana, jak recepta!
      J.

      Usuń
  15. Jeszcze pewne skojarzenie ze schodami... Swoistą przenośnią życia może być też wchodzenie po schodach w bardzo wysokim wieżowcu. Najpierw jest mnóstwo energii i siły, potem trzeba spowolnić, ustabilizować krok, by na końcu dotrzeć ostatkiem sił na szczyt. Do CELU :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Schody mozna podzielic na etapy: dziecinstwo, mlodosc, dojrzalosc i starosc... I nasze schody zycia zmieniaja sie tak, jam my...
      J.

      Usuń
  16. Na starość coraz trudniej jest pokonywać schody"życia"...Serdeczne pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ..., tez prawda, ale nikt sie nie dziwi,i nikt nas nie popedza, ze wolniej idziemy...
      J.

      Usuń
  17. Schody, jak sama nazwa wskazuje, służą do schodzenia. Sąsiad przedobrzył. Myślę, że lepiej zapytać, gdy się chce komuś pomóc, bo nie wszyscy chcę, by im pomagać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sasiad nie patrzyl w tym samym kierunku co Jas z Hanna...
      J.

      Usuń
  18. A ja bez metafor zapytam: co to za schody, te na zdjąciu?
    Pozdrawiam ze swoich schodów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stare i prowadza do starego domu, w ktorym juz nikt nie mieszka... Schody cierpia, ze nikt po nich nie wchodzi i nie schodzi... Tak mysle, bo zdjecie nie moje...
      J.

      Usuń
  19. Schody mają te zaletę, że na pewno gdzieś prowadzą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i zeby mialy jeszcze jedna zalete: jak wejde, to nie chcialabym schodzic...
      J.

      Usuń
  20. Piękne porównanie :) schodami lepiej, bo jakby sami za siebie odpowiadamy :) winda jedzie. I nie wiemy kto nią staruje... a jeśli się potkniemy na schodach, to my :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak na schodach ciasno od ludzi, ktorzy w te sama strone...?
      J.

      Usuń
    2. Zdecydowanie z ludźmi raźniej :)


      P.S. Och... widzisz... ja nigdy nie musiałam tak podchodzić do sprzątania... jak moje podejście wydaje się teraz naiwne... aż wstyd... jestem sercem z Tobą! Jak się czujesz?

      Usuń
  21. "A tu ciągle jakieś schody..." - mówią ludzie, którzy natrafiają na jakieś trudności. Zawsze się wtedy z nich śmieję: "Na schodach przynajmniej nie można zabłądzić i zawsze gdzieś się skończą". :-)))

    OdpowiedzUsuń
  22. Z zasady chodzę po schodach, czasami tylko , w gorszych chwilach... Schodzę zawsze.
    Najgorsze jest to , że wchodzenie może trwać bardzo długo i końca nie widać... Im starsi jesteśmy tym trudniej wchodzić, jednak idziemy dalej, do kresu...
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Schody... Uwielbiam. Nadal. Chociaż teraz staję przy nich i jak pies przed sklepem czekam, aż ktoś mnie wniesie/zniesie. Nie potrzeba ich wcale, żeby było pod górkę, nie potrzeba ich wcale, żeby wędrować do Nieba, żeby iść do kresu, żeby przemierzać swoją drogę w młodości czy w starości. Ani krawężników nie trzeba. "Życie usłane schodami" (nie moje określenie) nie nadaje się za bardzo na metaforę życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zalezy od tego, z ktorej perspektywy popatrzymy na schody /smiech/
      J.

      Usuń
  24. Łatwiej schodzić niż wchodzić, niemniej schodzenie prowadzi w dół, więc warto podjąć wysiłek - tak to sobie kiedyś wyfilozowałam...
    Ściskam Cię, Judith!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy wspinam sie na jakis szczyt - wole wspinaczke, schodzenie bardzo meczy i z takiego szczytu w dol przydalaby sie jednak... winda.
      J.

      Usuń
    2. Tu się różnimy. Wolę schodzić ze szczytu niż się wspinać, bo z góry można zbiec (oczywiście nie z każdej). Wbiec pod górę - nie za bardzo :)
      Ale faktem jest, że zbiegając można skręcić nóżkę - coś za coś :)

      Usuń
  25. Klik dobry:)
    A gdzieś czytałam, że życie jest jak schodzenie po schodach, a nie wchodzenie.
    Skłaniam się jednak do Twojego, Judith, porównania.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milsze jest mi zdecydowanie wchodzenie... schodzenie to udreka /smiech/
      J.

      Usuń
  26. Nie zawsze schodzenie ze schodów jest łatwiejsze.
    Czasami łatwiej jest wchodzić, jeśli trudniej to tylko oddychać.
    Tak jest w górach, zawsze łatwiej wchodzić.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
  27. Witaj
    Wszędzie te schody, a czasem jeszcze i plecy.
    Nic to, tak stworzony jest świat.
    Pozdrawiam cieplutko i życzę tylko prostych ścieżek w życiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzajemnie... tych prostych sciezek... Co nie oznacza, ze zawilych nie potrzeba...
      J.

      Usuń
  28. Pieknie ,metaforyczie ukazałaś życie. Twoje opowieści skłaniają do refleksji... Są jeszcze schody kręcone, od których naprawde może w głowie zawirować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprzyklad schody prowdzace na wieze wysoka..., ale potem jakie widoki!
      J.

      Usuń
    2. Takie kręcone mam u siebie w domu, kiedys pokażę. Na szczęscie zbyt krótkie by dostać zawrotu głowy, ale jaka studnię akustyczną tworzą! Jest to główny węzeł komunikacyjny między domownikami jak ich na obiad zwołuję. Inni wala w kaloryfer, ja wołam do schodów :)Pozdrawiam!

      Usuń
  29. Judytko bardzo pięknie napisałaś o tym wchodzeniu na schody. Tak naprawdę one prowadzą nas do nieba , może nie każdego z nas ale jeśli żyjemy według dekalogu, na pewno tam dojdziemy tylko nie wiemy kiedy. Czasami się potykamy , spadamy , by znowu iść w górę.Pokonujesz codziennie schody życia, walki o to by jeszcze być na ziemi jak najdłużej, właściwie tak długo na ile Bóg dla Ciebie przeznaczył bycia na ziemi. Oby to trwało jak najdłużej czego Ci z całego serca życzę. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  30. Schody:) Tak nazywam wszelakie komplikacje...
    A "Schody do nieba" oczywiscie, ze sa. w wersji Led Zeppelin
    http://www.youtube.com/watch?v=BcL---4xQYA
    Milego sluchania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Schody to wytchnienie takze..., bo jak wejdziesz bardzo wysoko nie spotkach prawie nikogo...
      J.

      Usuń
  31. Jesli to schody zycia, to ja jestem na etapie, na ktorym wcale mi sie nie spieszy ;) i lubie sobie przystawac na kazdym schodku i BYC po prostu :)). Nie dla mnie ruchome schody, o nie! ;)
    A niebo wcale nie jest gdzies daleko na szczycie tylko TU i TERAZ :)), w nas po prostu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, pieknie, nie spieszy sie Tobie...i mnie takze nie!
      J.

      Usuń
  32. Historia o schodach bardzo mila. A do nieba to przeciez mamy winde:), tak przynajmniej spiewala pani Elzbieta Dmoch. Serdecznie pozdrawiam, Jolanta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko ona. Uprzedzila ja Mala Tereska...
      Serdecznosci
      Judith

      Usuń