sobota, 9 marca 2013

O pewnym kaktusie...

Napisałam ostatnio o fantazji..., że ci którzy ją mieli wyjechali z Kamerunu. Cóż, napisano mi, że nie wszyscy mający fantazją wyjechali z Kamerunu... Zostały niedobitki, zapracowane, ale z fantazją /śmiech/! Przysłano mi zdjęcie kaktusa...



 Ów kaktus rośnie sobie długo, ma na końcu swoich liści długi kolec i można rzecz, że cały czas przy jego korzeniu pojawiają się małe kaktusiki, które dalej można sadzić i mieć plantację tegoż kaktusa... Sadziłam, bo lubię kaktusy i te moje kaktusy zakwitły.
  Ze środka kaktusa wyrosła łodyga, która ma około 4 metrów, na której pojawią się przepiękne kwiaty... i kaktus po zakwitnięciu umiera...

Te same kaktusy, ale z mojego albumu.




P.S
Z życiem człowieka jest podobnie.
Żyje i często nie zdaje sobie sprawy, że jest przyczyną powstawania nowego życia we wszystkich jego wymiarach... I na końcu drogi trzeba jeszcze zakwitnąć... i umrzeć, jednak nie wszystkim się udaje.
Ciekawe czy zdążę... zakwitnąć, bo umrzeć raczej tak... 
Oj, to życie naprawdę jest PIĘKNE!

63 komentarze:

  1. Kaktusy to raczej kojarzą mi się z tymi małymi w doniczce :-)))
    A tu takie piękne, duże...

    Szkoda ,że tak krótko żyjemy,
    można by trochę dłużej tak o tysiąc lat.
    To by człowiek wtedy może by zdążył
    załatwić wszystkie swoje sprawy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne kaktusy są śliczne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja znajoma na całe multum kaktusów,rózne rodzaje,sprowadzała sadzonki nawet z Ameryki.Są piękne,niektóre,bo nie wszystkie udaje jej się odpowiednio hodować.Ale takich olbrzymów,na pewno się nie dochowa.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Z życiem skojarzył mi się jeden z ostatkich listów Oskara do Pana Boga! Powinno się zakwitnąć, jak piszesz, ale terz trzeba pamiętać o tym, że życie to taki dziwny prezent...
    "Szanowny Panie Boże,
    Dziękuję, że przyszedłeś.
    Wybrałeś dobry moment, bo czułem się bardzo źle. Może zresztą obraziłeś się na mnie za wczorajszy list...
    Kiedy się obudziłem, pomyślałem, że mam dziewięćdziesiąt lat i obróciłem głowę w stronę okna, żeby popatrzeć na śnieg.
    I wtedy poczułem, że przychodzisz. Był ranek. Byłem sam jeden na ziemi. Było tak wcześnie, że ptaki jeszcze spały, i nawet pielęgniarka z nocnej zmiany, pani Ducru, musiała sobie kimnąć, Ty jednak próbowałeś stworzyć świt. Ciężko Ci szło, ale nie dawałeś za wygraną. Niebo stawało się coraz bledsze. Nasycałeś powietrze bielą, szarością, błękitem, odpychałeś noc, wskrzeszałeś świat. Bez wytchnienia. Wtedy zrozumiałem, czym się różnimy: Ty jesteś niezmordowany! Nie wiesz, co to zmęczenie. Pracujesz na okrągło.
    Dzień, proszę bardzo! Noc! Wiosna! Zima! Peggy Blue! Oskar! Ciocia
    Róża! Masz zdrowie!
    Zrozumiałem, że jesteś obok. Że zdradzasz mi swój sekret: codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy. Więc posłuchałem Twojej rady i pilnie wykonałem polecenie. Po raz pierwszy. Wpatrywałem się w światło, w kolory, drzewa, ptaki, zwierzęta. Czułem, jak powietrze wpada mi w nozdrza i sprawia, że oddycham. Słyszałem głosy rozbrzmiewające w korytarzu jak pod kopułą katedry. Czułem, że żyję.
    Drżałem z rozkoszy. Co za radość żyć. Byłem zachwycony. Dziękuję Ci, Panie Boże, że to dla mnie zrobiłeś. Miałem wrażenie, że bierzesz mnie za rękę i wprowadzasz w sam środek taj tajemnicy, by zgłębiać tajemnicę. Dziękuję.
    Do jutra, całusy, Oskar.
    PS: Moje życzenie: mógłbyś zrobić to jeszcze raz dla moich rodziców? Ciocia Róża już pewnie wie. I może dla Peggy, jeśli starczy Ci czasu..."
    Oskar i pani Róża E.E.Shmitt

    OdpowiedzUsuń
  5. Cały czas liczę, że... kaktus mi wyrośnie,a tu taki wpis "po linii i na bazie". Teraz już wiem, że, gdy pojawi się kwiat, to czas zwijać żagle:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój syn ma na parapecie całą hodowlę. Te które się tam już nie mieszczą trafiają w inne miejsca domu. Ogólnie w domu jest dość zielono.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hodowalalbym katusy, ale nie mam warunkow, moze jak sie zadomowie i zapuszcze korzenie /smiech/ Dla kaktusowych kwiatow warto je pielegnowac!
      J.

      Usuń
  7. Nikt z nas nie wie, czy zdąży zakwitnąć. Na kwiaty agawy trzeba bardzo długo czekać i nie wszystkie zakwitają. Tak samo jest z nami. Może jednak będziemy mieć szczęście. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kwiat zwiastuje owoc - zmianę pokoleń.
    Niemniej życie to nie sztafeta. Każdy jest oddzielnym bytem, choć nie do końca samodzielnym. Ani odosobnionym. Na szczęście :)
    Ściskam Cię, Judith.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dzieki temu "na szczescie" mozna zakwitnac!
      J.

      Usuń
  9. ależ olbrzym...nie wiedziałam,że jak zakwitnie,umiera...to niesprawiedliwe,ech...
    jak zwykle u ciebie ciekawie...pozdrawiam Judytko :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Agawy cudne, nie tylko one umierają wydając nowe życie, jukki również- to jedna rodzina botaniczna i rojniki też - to nasze krajowe rośliny.
    Miałam złoto obrzeżoną, ale pozbyłam się jej, bo te kolce są bardzo niebezpieczne.
    Piękne jest życie Judith, ale ono tylko pozornie w naszych rękach, ostatnie słowo nie należy do nas...
    Serdecznosci

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten kaktus tez w Wenezueli rosnie, zwa go tutaj cocuiza...pozdrawiam i zycze zdrowia przede wszystkim! usciski

    OdpowiedzUsuń
  12. dorodny ten twój kaktus i bardzo ładny - ciekawie opowiadasz Judytko

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam bardzo podobnego w doniczce. Tyle, że ma jakieś 10 cm i jest bez tej uroczej pani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka urocza pania znajdziesz tylko w Kamerunie /smiech/
      J.

      Usuń
  14. lubie kaktusy, w ogrodzie mamy podobne, ale kwitna do wysokości 1 metra....
    te rosna w odpowiednim klimacie....
    co do kwitnienia..... i odchodzenia - każdy ma swój czas

    Możliwości człowieka mają swój czas, podobnie jak kwiaty i owoce pory roku, w których kwitną i dojrzewają.

    François Rochefoucauld

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kazdym klimacie mozna choc troche zakwitnac...
      J.

      Usuń
  15. Widziałam kwitnące kaktusy w Hiszpanii, było to dla mnie przeżycie, dla miłośniczki kaktusów i sukulentów :)

    Piękności, jeszcze dasz radę z tym kwitnieniem, spoko, mam nadzieję, że dajesz radę... Buziak słodki

    OdpowiedzUsuń
  16. Agawa jest niezwykłym kaktusem. Nagle z niepozornych liści wyrasta przecudny kwiat. Aby tak się stało potrzeba odpowiednich warunków. Tak jak w naszym życiu. Zakwitamy w pełni kiedy sprzyja nam otoczenie. Nasza siła polega jednak na tym, że możemy sami przemieszczać się w poszukiwaniu właściwych warunków. Rozwój duchowy, poznanie siebie i czynienie dobra to niektóre z nich....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza moc mamy dzieki innym...
      I bardzo wazne jest z kim i z czym przystajesz...
      J.

      Usuń
  17. To jest jedna z odmian agawy, której jest ponoć około 100 gatunków. Niektóre kwitną dopiero po wielu, wielu latach, nawet kilkudziesięciu. I zawsze potem giną. No cóż, jedyną sprawiedliwością na tym świecie jest to, że wszyscy w chwili przyjścia na świat dostajemy bilet tylko w jedną stronę - i nie zdając sobie z tego na co dzień sprawy, wszyscy podążamy w tę samą stronę, różnymi drogami. Czy wszyscy zakwitamy przed końcem podróży?- nie wiem. Ale jeśli zostanie po nas jakieś wspomnienie, to pewnie można to uznać, że jednak rozkwitliśmy.
    Buziaczki, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ile jeszcze nie odkrytych...
      Wspomnienie... ludzie szybko zpaominaja, bo zycie ma swoje prawa...
      J.

      Usuń
  18. Ależ dorodne te Twoje agawy.
    Szkoda, że po wydaniu kwiatu giną.
    Samo życie!
    Ślę serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypadaloby cos po sobie zostawic, nieprawdaz?
      J.

      Usuń
  19. Ależ, Judith, toś mi odripostowała... - niemal całym wpisem /śmiech/
    Na szczęście, ludzie to nie kaktusy, więc jeśli kwitną, to chyba tylko tam na górze wiadomo, jak to długo ma potrwać:)
    Mogę zrozumieć Twoją skromność, ale jestem przekonana, ze Ktoś,kto obdarza uśmiechem, dobrym słowem i Ewangeliczną miłością, mimo własnych problemów i cierpienia, kwitnie najpiękniej!:) I egoistycznie powtórzę z komentarza pod poprzednim wpisem - kwitnij nam dalej, Piękna Gloriozo, bo nasze życie ubogacasz:)
    Serdeczności zostawiam i bukiet uśmiechów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiec nie mam wyjscia...musze kwitnac /smiech/
      J.

      Usuń
  20. Ależ kwiatuszek wyrósł :)
    Bądź dzielna, Judytko, nawet gdy musisz spędzić dzień w piżamce.
    Wieczorne pozdrowienia przesyłam z nie tak aż dalekiego sąsiedztwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tak latwo zostac w pizamce...juz trzeci dzien..., ale co mi pozostalo inni chcieliby poleniuchowac a nie moga... Ciekawi mnie to nasze sasiedztwo...
      J.

      Usuń
    2. Aktualnie... polska Syberia z zamieszkaniem w stolicy diecezji... Bliżej mi do Ciebie stąd niż np. ze stron rodzinnych, znaczy z lubelskiego :)

      Usuń
  21. Moje kaktusy jeszcze śpią w chlodnym pomieszczeniu ,i na szczęście jest jeszcze zimno ,bo nie mam siły by im dać nową ziemię i przenieść już na stanowisko wiosenno letnie. Niektóre z nich przepięknie kwitną. Pozdrawiam serdecznie. Wzruszający ten twój post o kaktusach i piękne zdjęcie z tą Afrykanką.Uściski serdeczne-;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta Afrykana chce zostac siostra Pallotynka. Uczy sie jeszcze zawziecie i chce zostac... ekonomistka...
      J.

      Usuń
  22. Cały czas kwitniesz Judytko :-))

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja lubię kaktusy, bo wydaje mi się, że są bardzo niezależne w swoim życiu i postawie :) Takie małe uosobienie kaktusów.
    A te agawy są bardzo okazałe. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kaktus...zaraz mi się przypomina, jak tata zawsze zabraniał mi posiadania tych kwiatów "bo kaktus oznacza brak pieniędzy" ach Ci Polscy, przesądni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na kaktusach mozna dobrze zarobic /smiech/
      J.

      Usuń
  25. A my mamy kaktusa aloesa i czasem zjadamy ten miąższ z jego liści podobno uodparnia szczególnie w zimowe dni. Takiej Pani nie mamy:)))
    Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolontariuszka Ewa z Kamerunu miala pole aloesa i robila mikstury na wszystko! Ponoc skuteczne...
      J.

      Usuń
  26. Każdy klimat ma swoje uroki... Każdy kaktus (nawet ten ludzki) w odpowiednich warunkach zakwitnie ;-)) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, ze mamy wpisane w nasze zycie, aby przyniesc kwiat... Sami kwitniemy dzieki innym, ale i my sami mamy byc pomoca innym, aby ten kwiat na dodatek pachnacy wydali... Tyle powinnosci /smiech/
      J.

      Usuń
    2. Każdy wnosi coś dobrego do życia. Przy Tobie przestałam kląć na blogu, bo było by mi wstyd gdybyś przeczytała ;-)) Czyli jakiś owoc dobry jest ;-)) Buziak

      Usuń
  27. Taki juz jest porzadek tego swiata.
    Kwiat sie rozwija,zakwita,potem gubi swoje platki,mnie jest bardzo smutno gdy kwiat zostaje przedwczesnie sciety.

    Pozdrawiam i sciskam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej gdyby umarl tak, jak chce natura... Kwiaty w wazonach nie sa tak piekne, jak w ogrodach czy na dzikich polach...
      J.

      Usuń
  28. Kochana Judyś,
    Podróżując dowiedziałam się tego i owego o kaktusach. Kiedyś w jakimś ogrodniczym czasopiśmie pewien pasjonat hodujący od lat agawy napisał, że jego agawa zakwitła drugi raz. Pytał jak to możliwe.

    Kiedy podróżowałam po Sycylii zachwycałam się długimi kwitnącymi tykami tej odmiany kaktusów. Zapytałam przewodniczkę, jak sądzi dlaczego one umierają zakwitając tylko raz w życiu. I jak sądzisz kochana Judyś, co mi odpowiedziała?
    Otóż kiedy agawa przekwita, jej obumierająca tyka po porostu upada i swoim ciężarem wyrywa z korzeniami cały liściasty krzak pozbawiając go życia. Zaczęłam się przyglądać uważniej tym kaktusom i zauważyłam, że rzeczywiście wszystkie po przekwitnięciu zostały wyrwane. Ów pasjonat o którym pisałam na początku, tykę uciął i tym samym uchronił swoją ukochaną roślinę od śmierci.
    Jesteś Judyś pod dobrą opieką, kochają Cię Twoi czytelnicy i nie pozwolą Ci upaść.
    Moc serdecznej dobrej opieki, a co za nią idzie ZDROWIA :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ow pasjonat nie bedzie w stanie przez cale swoje zycie strzec swojej agawy przyjdzie czas, ze wypelni sie jej zycie...
      Historia daje duzo do myslenia!
      Dziekuje Ewo.
      J.

      Usuń
  29. Piękne... A Ty jeszcze nie wąż się zakwitać!!! Na to przyjdzie pora.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  30. A ja myslalam, ze trzeba codziennie choc troche dac swiezych kwiatow /smiech/
    J.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ostatnie ustalenia kanadyjskich naukowców wywołały burzę w mediach. Okazało się, że podziwiana na całym świecie Matka Teresa z Kalkuty oraz Zgromadzenie Misjonarek Miłości przez lata ukrywało miliony dolarów, które miały być przekazane na pomoc cierpiącym i umierającym. Dzięki międzynarodowej sławie do sióstr napływały regularnie olbrzymie pieniądze od darczyńców z całego świata. Niestety, nie były one przeznaczane na pomoc potrzebującym. Matka Teresa trzymała miliony dolarów na tajnych kontach, podczas gdy w tworzonych przez nią przytułkach panowały skandaliczne warunki. Brakowało w nich pomocy medycznej dla umierających i nie dochowywano elementarnych zasad higieny.

    W bulwersującej sprawie głos zabrał znany profesor teologii i były dominikanin, Tadeusz Bartoś. Jak stwierdził w rozmowie z Tok FM, Zgromadzenie Misjonarek Miłości nie objęło należytą opieką chorych, którymi się zajmowało. W organizacji, według naukowca, można znaleźć "elementy struktury sekty". Chorzy żyli w skrajnej nędzy, w urągających człowiekowi warunkach sanitarnych, a przytułki były jedynie "domami dla umierających".

    Zachwyt nad cierpieniem, bólem, wpatrywanie się w brud, nędzę, umieranie i dostrzeganie w tym Jezusa to specyficzna duchowość - ocenił prof. Bartoś. To było atrakcyjne, Jan Paweł II brał to bez zastrzeżeń. Przytułki zakładane przez misjonarki miłości trudno nazywać lecznicami. Te siostry nie pomagały chorym i umierającym. Miały tylko być, modlić się, asystować przy umierających. Chcą się napawać swoją dobrocią. Momenty duchowości, które są perwersyjne, narcystyczne. Ja tego nie wymyśliłem, wystarczy poczytać wielkich mistrzów mistyki chrześcijańskiej.

    Mamy przekręcony świat. Czcimy i uwielbiamy tych, którzy robią rzeczy na pokaz. A ci, którzy robią konkretne rzeczy, są traktowani jak wyrzutki - ocenił były dominikanin.

    Przypomnijmy, że Matka Teresa została beatyfikowana w 2003 roku, 6 lat po swojej śmierci i została międzynarodową ikoną dobroczynności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byles, widziales, sprawdziles?
      Byly dominikanin jest dla Ciebie wyrocznia?
      Gdzie Twoje zdanie, przemyslenia...
      Nie mozna wszystkich i wszystkiego do jednego worka...
      Ciekawe czy Ty kiedykolwiek zakwitniesz dobrocia i poszanowaniem innosci drugiego czlowieka chocby w malym ulamku co Matka Teresa z Kalkuty...
      Zycze z calego mojego serca...
      J.

      Usuń
    2. Judith, szkoda zdrowia!
      Są tacy, co na białe, mówią czarne i odwrotnie...
      Mam nadzieję, że to piżamkowanie dzisiaj (ptaszki ćwierkały), to tak trochę z wygody i już lepiej się czujesz? czego z serca życzę!
      Uściski załączam:)

      Usuń
  32. Hiszpanii podziwiałam agawy rosnące na skarpach w Toledo. A maleńką agawę ( ok 1cm) przywiozłam sobie z Teneryfy i po pięciu latach w doniczce na oknie urosła do ok 20 cm. Może kiedyś doczekam się okazałego okazu :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Judith, wiesz, że banany owocują również tylko jeden raz w życiu?
    Wszystkiego co dobre:-)

    Maciejka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ale przed zejsciem z tego swiata wydaja na swiat mlode latorosle...
      J.

      Usuń
  34. Nie będę filozofowała:))Bo się do tego nie nadaję:)))Dla mnie zakwitasz, każdym napisanym postem, które z przyjemnością czytam.
    Poza tym podpisuję się całym sercem pod tym, co tak pięknie napisała Ewa.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  35. Judytko, dla mnie i nie tylko dla mnie, zakwitasz każdym slowem w sercach czytajacych cię ludzi, i nie bez powodu tu się z nami znalazłaś, o nie... dziekuję ci za twoja obecność i niezwykle trafne przemyslenia. A wiesz, że pokochałam kaktusy z wzajemnością? Może nie są takie atrakcyjne jak na twoich zdjęciach, ale rosna i kwitna jak wariaty. Jak nikt nie patrzy, to czasem z wdzięczności ucałuje ich twardy listek i pogładzę, a one odwdzięczaja mi się dorodnym kwieciem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Laviolette, i jak te kaktusiki maja nie kwitnac... tak czule je traktujesz!
      J.

      Usuń
  36. Ty kwitniesz cały czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Witaj Judytko! Mimo, że kaktusy te zakwitają raz w życiu, to robią to, dając z siebie 100%. Oby tak było z nami - 100% dobroci :) cieplutkie pozdrowienia zostawiam :)

    OdpowiedzUsuń