wtorek, 19 marca 2013

O łóżku…

Dwie rzeczy w życiu człowieka są bardzo istotne:
 dobre łóżko i wygodne buty!
 Jesteśmy bowiem albo w butach albo w łóżku /śmiech/!
 Ja, jeszcze bardziej i częściej jestem w butach... choć łóżko po piątej chemii rzucało na mnie uroki i wciągało, i w końcu wciągnęło mnie na trzy dni... i dziękowałam Opatrzności Bożej, że je mam, że ktoś wymyślił łóżko... 
I jestem pewna, że w każdym domu łóżko, to jeden z najważniejszych mebli, na którym śpimy, czytamy, odpoczywamy, leniuchujemy... i w tym łóżku leżymy przez prawie jedną trzecią życia.
 Od zarania dziejów łóżko jako takie nie towarzyszyło człowiekowi,
 ale towarzyszyło mu od zawsze miejsce do spania. I  tak pod drzewem, w jaskini, szałasie, jurcie czy w wigwamie musiał być kąt do spania. Niezależnie od tego czy była to jaskinia, chata z gliny sypialnia była najważniejszym pomieszczeniem i tak zostało do dzisiaj...
 Pierwsze łóżko do spania zapewne było zrobione z gałęzi, wysuszonej trawy, może ze skór zwierzęcych, które układano bezpośredni na podłożu. Potem była deska, a na końcu materac, który do dzisiaj przechodzi swoją ewolucję, bo chcemy jak najwygodniej spać i nie tylko..., bo sen jest rzeczą niezwykle ważną.
 Każdy z nas wie, jak się czuje i funkcjonuje po niewyspaniu...
 Powodów niewyspania może być mnóstwo, ale najgorszy powód,
 to zły materac /śmiech/!
Egipcjanie spali na liściach palmowych, oczywiście nie wszyscy. Faraon Tutenchamon miał łoże z drzewa hebanowego i złota...
 Ciekawe czy jego syny były bardziej bajeczne od snów tych, którzy spali tylko na liściach palmowych.
 Najważniejszy w łóżku jest materac i tenże materac, jako pierwsi, wymyślili Rzymianie. Wypchany był trzciną, słomą, wełną lub pierzem...

Co by nie powiedzieć o łóżku, sypialni, to przede wszystkim sfera naszej prywatności. Często jedyne miejsce w domu, które jest wyłącznie nasze... I jak smakuje śniadanie w łóżku... wiecie?


 Mówią, że w łóżku spędzamy większą część życia dodając,
 tę lepszą oczywiście.
 Nie wiem czy do tej lepszej części życia w łóżku można zaliczyć chorowanie... Nie narzucam się za bardzo /jeszcze/ mojemu łóżku ani ono mnie... Choć muszę się Wam przyznać, że kusi mnie, rzuca się na moje oczy...
 Nie gardzę odsypianiem mojej uświęconej sjesty, bo to dla zdrowotności /śmiech/!

Zwalił mnie z nóg zastrzyk, który zrobiono mi dobę po kolejnej chemii. Pierwszy otrzymałam po czwartej chemii, ale skutków odczuwalnych nie było i jakie było moje zdziwienie, że tym razem są...
 Spadają w moim organizmie białe krwinki krwi i tenże specyfik miał pobudzić szpik kostny do szukania odpowiednich minerałów i temu podobnych w kościach... Nie wiedziałam, że mam tak dużo różnych większych i mniejszych kosteczek... bolały mnie wszystkie, jakby ktoś z nich coś wyciągał... 
 I w ten sposób moje osobiste łóżko było okupowane przez trzy noce i dni... aż w końcu się zbuntowałam i wstałam.
 Każde wejście na moje Aleje Jerozolimskie /mój pokój/ było poddawane próbie... Łóżko w tym dniu nie zostało zasłane więc moje oczy, chciały czy też nie, wpatrywały się w to miejsce odpoczynku...
 Moje "ja" z lustra mówiło za każdym razem:
 połóż się, taka słaba jesteś, masz prawo, zamkniesz oczęta, kołdra cię otuli, w końcu zaśniesz, zapomnisz o Bożym świecie
 i wszystkich smutkach i takie tam inne dyrdymały....
 Walczyłam dzielnie... do południa i w końcu poddałam się temu wciąganiu... i odpoczęło moje ciało i głowa także... I żałowałam tylko jednego: moich codziennych spacerów, ale za to było śniadanie do łóżka...



P.S
Cóż, dni, tygodnie i miesiące mijają... leczę się, a to leczenie jest destruktywne. Może i pomaga, ale i przyczynia się np. ostatnio do tego, że brązowieją mi paznokcie, odkłada się limfa na przedramieniu, przez którą jestem zmuszona do noszenia specjalnego rękawa, nie przez miesiąc lub dwa... tylko do końca... ,trzeba poddać się drenażowi przedramienia, nie raz... i inne rzeczy, które stały się czymś normalnym, bo czas robi swoje, a z drugiej strony nie...
Co tam ciało, które widać, a jednak ma ono wpływ  na moje „ja”. Moje „ja” ma wiele wspólnego z ciałem, bez niego nie istnieję między żywymi. Gdybym zaczęła odrywać sobie po kolei palce, żaden z nich nie byłby moją dłonią, a sama dłoń szybko przestałaby nią być... Po operacji obudziłam się z brakiem pewnych widocznych kawałków, które stanowiły mnie... Jestem złożona z wielu kawałków, z których żaden nie jest naprawdę mną więc dlaczego tak mi szkoda tych paznokci...?
Spoglądasz w lustro i nie wiesz kto na ciebie czasami patrzy...
A co się dzieje w ciele, którego nie widzę? Muszę jeszcze trochę poczekać, aby zobaczyć co dzieje się w środku... Jeszcze trzy chemie z pierwszego rozdziału mojego leczenia i przypatrywanie się sobie z tej innej strony, której nie znałam...

    ” Żeby przeżywać życie, trzeba widzieć w nim sens.
 Żeby chcieć rano wstać z łóżka, trzeba widzieć w tym jakiś cel”.

Póki co, jeszcze widzę i częściej chodzę w butach niż leżę w łóżku...

109 komentarzy:

  1. Bo z tą całą chemią, to jest jak z walką Jakuba z aniołem.

    Ty jesteś Jakubem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co kojarzę, waleczna Judyta w Biblii też była.

      Usuń
    2. Byla, ale ona wlaczyla z mezczyzna, a to o wiele latwiejsze.../smiech/
      J.

      Usuń
  2. Nurtuje mnie ta ontologiczna kwestia - kwestia granicy między bytami: Na ile część danego bytu jest oddzielnym bytem?
    Choćby ta dłoń z palcami - palce są częścią dłoni, a dłoń jest częścią ręki, a ta jest częścią danego ciała, a ono jest elementem składowym człowieka...
    Obyśmy tylko takie problemy mieli!
    Trzymaj się, Judith.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś słuchałam prelekcji na temat bytu i wykładowca twierdził, że każdy byt składa się z danej materii i danej formy. Zapytałam, czy w takim razie co jakiś czas staję się inną osobą, bo przecież materia mojego ciała ciągle ulega częściowej, a nawet całkowitej wymianie. Wykładowca odpowiedział, że zadałam trudne pytanie ...Arystotelesowi :)

      Usuń
    2. Im dluzej zyje to mam wiecej pytan... nie wiem czy to dobry znak /smiech/
      J.

      Usuń
  3. Judith, wiem, że to może zbyt zuchwałe z mojej strony, bo borelioza (nawet ta neuro) to nie rak, niemniej jednak rozumiem Cię bardzo dobrze - moje leczenie to też chemia, pewnie mniej destrukcyjna, mniej agresywna - choć 8 antybiotyków łykanych dzień w dzień, od roku, robi swoje. Prawda jest taka, że objawy boreliozy mijają (bóle stawów, mięśni, zawroty głowy, napady lęku, drętwienie dłoni i stóp, problemy z oddechem.....) ale widzę szereg efektów ubocznych: osad na zębach (co miesiąc dentysta i piaskowanie), permanentne siniaki na nogach, wory pod oczami. Pomyśl, wszystko to po to aby w końcu cieszyć się zdrowiem!!!!!!!! Trzymam za Ciebie kciuki, Ty trzymaj za mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkalam kilka osob z ta choroba w szpitalu Medycyny Tropikalnej i bylam przerazona podstepnoscia tej choroby... Te wszystkie dolegliwosci, ktore nas nekaja podczas leczenia w jaki sposob zostana juz na zawsze..., ale jak to mowia cos za cos...
      J.

      Usuń
  4. Judith, też tak odbierałam leczenie onkologiczne -jako destrukcyjne i niszczące, a przecież przeżyłam tylko jego małą część. Widziałam ręce spuchnięte od limfy i zastanawiałam się czy nie można inaczej ?
    Może u nas w Polsce serwuje się nam najprostszy schemat leczenia ?
    Łamie się psychika.....
    Nie musisz wstawać, odpoczywaj- masz ładne łóżko. W sam raz nadaje się do spożycia śniadania.
    Pomodlę się za Ciebie, za Twoje zdrowie. Życzę Ci oceanu cierpliwości. Musi się udać z Bożą pomocą.
    Ściskam mocno, ale nie za mocno, aby kosteczki nie bolały..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomimo piatej chemii jestem jednak okazem zdrowia, tak wszyscy mowia,za co Panu Bogu dziekuje kazdego dnia... Taki dar na dzisiaj otrzymalam...
      J.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Szkoda, ze nie moje, a po drugie w takich nie umie chodzic /smiech/
      J.

      Usuń
  6. Bardzo mnie poruszyło Twoje czucie ciała i więź z nim. Czy to okrycia z obecnego czasu?
    Mnie udało się uniknąć chemii ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te odkrycia nastepuja w czasie, jak widzisz na sobie i w sobie zmiany...
      J.

      Usuń
  7. Och, życzę jak najmniej bolesnych chemii i przebywania w wygodnym łóżku tylko dla przyjemności.

    P.S.
    Bardzo lubię śniadania w łóżku ;)
    Z modlitwą
    D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na nowe lozko z nowym materacem... Ciekawe co to bedzie za cudo!
      J.

      Usuń
  8. fajny blog ;)
    obserwujemy? ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To obserwowanie zalezy wylacznie od Ciebie...
      J.

      Usuń
  9. Siostro Judytko zapraszamy do Bobolic na odpoczynek, do naszego Domu Pomocy. Zapraszamy na zabiegi. Jakby był potrzebny drenaż limfatyczny ręczny to służę pomocą, chociaż nie wiem w jakim stadium jest choroba. Jestem rehabilitantem i chętnie bym pomogła...Pozdrawiam i ściskam. Pamiętamy o Sisotrze i modlimy się...alby PAn Bóg ulżył w Siostry cierpieniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozmawialam dzisiaj z s Gabrysia... o moim przyjezdzie do Bobolic.
      Ciesze sie juz na ten przyjazd...
      J.

      Usuń
  10. Cały czas nawijasz Judytko łóżku, o ciężkich powiekach, o magii śniadania w łóżeczku, a tu na koniec widzę kawałek nogi w takim fikuśnym buciku. Ale przyznam, że podziwiam kobiety, że potrafią w czymś takim chodzić:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzysiu ten bucik nie moj, troche szkoda /smiech/ Podziwiam takze kobiety w takich szpilkach!
      J.

      Usuń
    2. Za nic w świecie nie zamieniłabym swoich "trampek" na coś takiego! Nie powiem, czaaasem założę ale strasznie wtedy cierpię. Po prostu nie cierpię obcasów i już :)
      Judytko, nawet nie wiesz, jak bardzo Cię podziwiam za ludzką twarz...
      Życzę dużo siły i pozdrawiam.

      Usuń
    3. A przy okazji butow trzeba wspomniec o paznokciach... podobaja mi sie te pomalowane na czerwona /smiech/
      J.

      Usuń
  11. Łóżko zaiste ważna rzecz. Grunt to by wylegiwać sie w nim dla odpoczynku i przyjemności a nie z konieczności, czego Sikstrze życzę:)
    Pozdrawiam Katiuszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj te literówki oczywiście miało być Siostrze;) A bucik ze zdjęcia piękny ale zapewne mało wygodny.

      Usuń
    2. Koniecznosc czasami jest takze przyjemnoscia, nieprawdaz?
      J.

      Usuń
  12. Życzę sił do walki o ciągły sens wstawania. Bliska nam osoba najchętniej by się poddała "a po co.. (to czy tamto)" i ten brak woli do walki jest strasznie trudny i destrukcyjny. Więc tej woli i odwagi życzę z całego serca. I postaram się pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To poddanie godzi zawsze w chorego... wiec trzeba szukac zawsze i wszedzie sensu...
      J.

      Usuń
  13. życzę dużo zdrowia i sił do walki z chorobą
    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  14. całe życie to powtarzam - dwa najważniejsze meble w domu - łóżko i stół.
    Nie uznaję kanap i tych ławo-stołów, przy których nie można wygodnie zjeść, poczytać czy odrobić z dzieckiem lekcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stol to koniecznosc... Nie wyobrazam sobie zasiasc do obiadu przy niskiej lawie...
      J.

      Usuń
  15. Judith, chciałabym Cię zobaczyć w takiej szpilce na nodze- to byłoby COŚ!
    Niestety, każda poważna choroba jest leczona środkami, które "walą na oślep"-
    niszczą wszystko dookoła. Ale Ty Judytko jesteś naprawdę bardzo, bardzo dzielna i fizycznie i- co jest niezmiernie ważne - psychicznie. Ale pomimo tej dzielności posłuchaj tego, co podpowiada organizm - musisz dużo odpoczywać, Twój organizm jest poddawany naprawdę ciężkiej pracy- gdy "ciągnie" łóżko - to znaczy, że powinnaś odpocząć, pomagając tym samym organizmowi w tej trudnej i ciężkiej walce.
    Śniadanie w łóżku - uwielbiam, tylko jakoś nikt nie chce mi go przynieść do łóżka. Taaa, taca na nóżkach, talerzyk z różnymi smakołykami, kawunia- oj, to tygrysy lubią! Rozmarzyłam się.
    Spoglądanie w lustro - no cóż, od dość dawna omijam lustro wzrokiem, bo swój obraz, jaki noszę w głowie, za bardzo się rozmija z tym, co widzę w lustrze. Gdzieś mi uciekły włosy, zniknęła połowa długości brwi, mogę śmiało zaoszczędzić na tuszu do rzęs - po prostu nie ma co tuszować.Więc po co oglądać to coś co jest ( a może nie) mną. I nawet chemii do tego nie trzeba- wystarczy hashimoto.
    Najlepszego Judytko,:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana oswajam sie z tym wszystkim co nowe...
      W takiej szpilce nigdy nie chodzilam, ale bardzo mi sie podobaja!
      J.

      Usuń
  16. Łóżko - bardzo ważny aspekt mojego życia :) Życzę Ci dużo wytrwałości i zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... no bo tak po prawdzie w lozku mozna robic prawie wszystko /smiech/
      J.

      Usuń
  17. lubię się wylegiwać. nic na to nie poradzę.
    a ty jesteś tak dzielna. zazdroszczę ci siły. bo ja się czasem nad sobą użalam....

    uściski serdeczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wylegiwac sie nigdy nie lubilam... Ja pospie ponad norme boli mnie glowa. Czasami uzalam sie nad soba...
      J.

      Usuń
  18. Judith, a moze tipsy na paznokcie? Nie wiem, czy taki erzac jest pomocny, ale moze odwroci uwage?
    Albo piekne koronkowe rekawiczki. Namowilam na nie moja mame, ktora zle zniosla pierwsza chemie. A gdzie reszta?

    Wylamuje sie z tej statystyki. Uwielbiam spac na podlodze na materacu. Liczy sie jako lozko? I chodze boso. Jesli tylko ma okazje, zawsze. Plaza - wiadomo, basen i droga z domu na basen tez. Do sklepy naczej w klapkch, choc dziwadel bosonogich nie brakuje.
    Trzym sie. Sloneczko w pakiecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam chodzic boso. W Afryce na nogach miala tylko japonki a tutaj po 12 latach musialam wlozyc cieple buty... Okropne!
      A o koronkowych rekawiczkach pomysle /smiech/
      J.

      Usuń
  19. Nie przywiązujemy zbyt dużej wagi do łóżka. Musi pasować do wnętrza, wmieścić się w pokoju, ładnie wyglądać. A najważniejsze przecież by było wygodne. Spędzamy w nim sporo czasu. Dziś szczególnie mocno mnie ciągnie do siebie:)))
    Życzę Ci wiele sił. Nie wiem jak czuje się osoba przyjmująca chemię.. Towarzyszyłam tylko mojemu Synkowi kiedy takową był leczony. Byl bardzo dzielny.Tak jak Ty....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kazdy inaczej reaguje na chemie... Dobrze ja znosze, choc powinnam wg lekarzy lezec plackiem i byc do niczego... To jest tajemnica....
      Pozdrawiam dzielnego Synka!
      J.

      Usuń
  20. Masz rację albo w butach albo w łóżku, aż się roześmiałam...
    Piękny bucik...

    Nie wiemy co będzie za rok za dwa...
    Po prostu nie wiemy.
    Kilka razy już w życiu wydawało mi się ,
    że to koniec a jednak żyję.
    W sytuacji ostatecznej,
    krwotok, czułam jak życie uchodzi ze mnie,
    kiedy lekarz powiedział ,że to koniec,
    Bóg zadecydował żyj...
    Nie wiemy, nic nie wiemy, co komu sądzone...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu i ja tak mysle, ze trzeba po prostu zyc... a pomarudzic i pgadac kobieta musi, nieprawdaz? /smiech/
      J.

      Usuń
  21. Zastanawiam się czy moje „ja” ma większy wpływ na moje ciało, czy może ciało na moje „ja”. Gdyby tak można było chociaż na chwilę oderwać je od siebie już tu na ziemi. Może wtedy dowiedziałabym się kim tak naprawdę jestem…

    „A co się dzieje w ciele, którego nie widzę?” Co się dzieje w mojej duszy, której nie widzę?

    t.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... tak wiec czlowiek sam dla siebie jest wielka zagadka, a co dopiero powiedzie o tych co sa wokol nas...
      J.

      Usuń
  22. Będąc zdrowym chętnie polegujemy w łóżku, czasem nie chce nam się wstać do pracy tak nam w nim dobrze, ale jak przyjdzie choroba to wystarczy dwa dni musowego leżenia , a już nas to łóżko parzy.....

    OdpowiedzUsuń
  23. Ano chemia to takie trochę leczenie siekierą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jest inne wyjscie?
      Nie leczyc sie, ale trzeba zrobic wszystko co w naszej mocy, aby pomoc sobie a przy okazji innym...
      J.

      Usuń
  24. Bo w łóżku się rodzimy , kochamy i umieramy .Lubię jak się śmiejesz .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... i dlatego nas do tego lozka ciagnie codziennie /smiech/
      J.

      Usuń
  25. Judith, racja - najlepsze jest własne łóżeczko! Przede wszystkim - najwygodniejsze!:))) A to, które ustawiłaś na pomoście - niezwykle kuszące! Jak ten piękny pantofelek!:)
    Eh, gdzie te czasy, kiedy się takie nosiło!/śmiech/
    Jeszcze trzy z pierwszego rozdziału... sił, Judytko i stale dostrzegania sensu życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Even, od czasu do czasu trzeba zaszalec i zachwycic Te Mlodsze nasza elegancja /smiech/
      J.

      Usuń
    2. Oj, Te Młodsze, to czasami mają z nami problem!/śmiech/ a jak się nam dziwią! To dopiero jest zabawa!:)))
      Zresztą moi synowie nie lepsi: mamo, jakiej ty muzyki słuchasz?! jaką sobie sukienkę/kurteczkę kupiłaś?! itd.
      dobrze, że możemy zaskakiwać i to nie tylko elegancją...! ;)

      Usuń
  26. Hej Judyto.
    J raczej też częściej jestem w butach niż w łóżku. Dlaczego? Bo od dziecka wcześnie rano wstaję:) I na przykład jak jestem na rybkach to też w butach a nie w łózku:)
    Mam zamiar wyleżeć się za wszystkie czasy na emeryturze. Ale jak znam siebie to wyleżę sie nz zawsze ale w innym miejscu.
    Ale dobre łózko nie jest złe.
    Też można przeciez na nim posiedzieć.
    Warszawa zasypana śniegiem jakby wiosna w przyrodzie w ogóle nie istniała. W lany poniedziałek może się będziemy rzucać śnieżkami???
    Czego Tobie i spbie nie życzę!
    Judyto!
    Bądź zdrowa!!!
    Wykonać!
    Vojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Judyto. To co napisałaś jest bezdyskusyjne. No to co mogę tu wtroącić?
      Tylko to, że jednak mazidło jest łatwiej położyć niż znaleźć ale też i mieć kochające serce.
      Pozdrawiam Ciebie z sercem. Trzymaj się, bądź zdrowa, żyj, pisz, fotografuj i opowiadaj.
      Vojtek po pracy

      Spocznij!!!!!!!!!!!!
      I odpocznuj :)

      Usuń
  27. Tak to już jest, z jednej strony pomaga z drugiej zaś szkodzi.
    Życzę Ci tego żebyś jak najdłużej w butach chodziła i zdrowa była.
    Ja tak w zasadzie nie lubię za długo spać, 5 godzin snu mi wystarcza. Dzisiaj, np. wstałam już o drugiej w nocy.

    Pozdrawiam serdecznie i trzymaj się zdrowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja takze dlugo nie spie... Nie wyobrazam sobie spac do poludnia.... Ewentualnie po zarwanej nocy, albo gdy jest sie zakochanym nieszczesliwie /smiech/
      J.

      Usuń
    2. Judytko a mi po prostu szkoda czasu i dnia na długie spanie.
      Nie mam zamiaru życia przespać... :))
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  28. Mam nadzieję ze te buty są Twoje Judyto. Pozdrawiam ciepło niemal łóżkowo. Życzę zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  29. Judytko, nie zaskoczyłaś mnie za bardzo swoim wpisem.
    Ja jestem po trzech udarach i całkowitym paraliżu - wszystko odpuściło.
    Zanim to się jednak stało łóżko było mi domem całym przez wiele tygodni. Naprawdę miałam serdecznie go dosyć. Niekończące się tygodnie rehabilitacji i różnych szpitalnych łóżek, bardziej lub mniej wygodnych - uwierały coraz bardziej. Teraz jestem całkowicie samodzielna i łóżko służy mi tylko do odpoczynku lub snu nocnego. Nie powiem jednak, że uwielbiam łóżko. Lubię je tylko jak chce mi się spać.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I lozko w chorobie potrzebne, nie sposob chorowac bez niego...
      Wierze, ze mozna miec dosyc po tak dlugim chorowaniu.
      J.

      Usuń
  30. Śniadanie w łóżku jest dobre, ale wolę stołowe ;) Łóżko jest świetne, o ile się w nim śpi, nie choruje. ZDROWIA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czasu do czasu w lozku takze smakuje bosko /smiech/
      J.

      Usuń
  31. może z wiosną, Judytko, łóżko, nawet to wygodne, zamienisz choćby na hamak w ogrodzie, wiosną zdrowieje się szybciej
    duuużo pozytywnej energii, która pozwala być Ci tym, kim jesteś, bez względu na to, w jakiej skorupce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... w ogrodzie bede musiala szukac cienia...
      J.

      Usuń
  32. Judytko jestes bardzo dzielna, a jak lozko wola i wyciaga lapki, to trzeba odpoczac, przytulic poduche.
    Duzo zdrowka Ci zycze:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Jesteśmy w łóżku albo w butach. Są i tacy, co do łóżka wchodzą w butach. Piszesz o pierwszych materacach, a ja z dzieciństwa pamiętam sienniki. Były to worki wypełnione słomą.
    No i co mogę jeszcze dodać? Wracaj do zdrowia. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamietam siennika ze sloma, ale spalam czesto w stodole na sianie...
      J.

      Usuń
  34. a wiesz Judytko,że to prawda,albo jesteśmy w lóżku,albo w butach,haha...albo dodam,przy talerzu...P
    jak łóżko woła Cie,to idź,odpoczywać trzeba,organizm słaby po chemii...
    pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  35. Fajny blog, miłe miejsce...Jak przeczytałam o wrażeniu jakie Tobie towarzyszyło po założeniu ciepłych butów po latach przerwy, to jak bym siebie widziała. Kilka lat mieszkałam w ciepłym kraju i jak pierwszy raz po długim lecie miałam założyć skarpety, to miałam "klaustrofobię".Tzn stopy miały taki nerwowy trik, cały czas palcami przebierałam bo mi ciasno było:).Zdrowiej Moja Droga, trzymam kciuki, a wieczorem sobie Ciebie poczytam od początku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze mnie uwieraja te cieple buty /smiech/ W domu zakladam w miare mozliwosci pogodowych, japonki na bose nogi i choc troche czuje sie, jak w tropiku /smiech/
      J.

      Usuń
  36. Dla mnie dużo ważniejsze są wygodne buty, które niejednokrotnie służyły mi do spania. Do środka się nie zmieszczę, ale pod głową miałem je nie raz . ;-) Dla mnie stwierdzenie starszych ludzi, że nie chcą umrzeć w łóżku, czy powiedzenie "umarł w butach", zawsze świadczyło o żywotności człowieka i jego chęci do robienia czegoś. Nie ważne czego - można strugać fajki, siać maciejkę czy karmić kury. Wygodne łóżko tylko rozleniwia. ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozleniwia, a chorego wpedza w depresje lozkowa...
      Tez chcialabym umrzec w biegu czyli w butach... niekoniecznie na szpilce /smiech/
      J.

      Usuń
  37. Wiesz Judytko, ja najczesciej zaniedbuje ... najbardziej ulubione przeze mnie blogi, do ktorych tez twoj sie zalicza. A to wszystko dlatego, ze te ulubione odkladam na pozniej, jak pyszny deser, by sie nimi w spokoju delektowac! do takich blogow nalezy min blog Mironqa, ktory napisal poprzedni komentarz.
    ten post poruszyl mnie do glebi, wszystkim! i twoja walka, i poetyka, i glebia przemyslen, uczuciami, i taka doglebna analiza powiazania duchowosci z cielesnoscia, a ponad wszystko taka twoja anielska lagodnosc i umilowanie zycia oraz pogoda ducha! juz kilka dni temu w kosciele o tobie myslalam i pojawiasz sie coraz czesciej w moich niedoskonalych, choc goracych modlitwach. I bardzo, ale to bardzo sie ciesze, ze dana mi byla laska poznac, chociaz tylko wirtualnie, taky jasny promien slonca - jakim jestes!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tos mnie powalila na kolana...
      Dziekuje, Kochana...
      J.

      Usuń
  38. Nie poddawaj się. Jesteś bardzo dzielna. Wszyscy trzymamy za Ciebie kciuki i wierzymy, że się uda wyzdrowieć. Jesteśmy z Tobą! Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie poddaje sie, ale cierpliwosci mi brak na to... czekanie
      J.

      Usuń
  39. Nie wiedziałam... Nie wiedziałam również, że można tak pisać niezwykle o chorobie... Tak wiele w Tobie ciepła, że nie przypuszczałam. Dopiero poznaję Twój blog... Trzymam za Ciebie kciuki i słońce z "mojej" Kapadocji dedykuję Tobie. Wytrwałości, wszystko dobrze się skończy.

    OdpowiedzUsuń
  40. Kiedyś, jako nastolatka usłyszałam, jak dużo starszy kolega mówił o swojej dziewczynie, że kocha ją jak stare rozdeptane buty. Wtedy tego nie rozumiałam, dopiero z czasem dotarło do mnie, że dużo czasu potrzeba, by buty stały się wygodne. Jeszcze później stało się oczywiste, że buty wyrzucamy kiedy właśnie stały się najwygodniejsze - szkoda tylko, że już przetarte, dziurawe i zużyte. Tak dzieje się chyba też z nami - odchodzimy, kiedy najbardziej przyzwyczajamy się do świata.
    Moja mama odchodziła dzień po dniu przez długie lata, tato szybko i z zaskoczenia, brat i bratowa nagle i niespodziewanie, ale wszyscy oni, nawet mama odchodzili w marszu, w butach, w działaniu, nawet, gdy tym działaniem była tylko modlitwa i rozmowy z bliskimi.
    Łóżko dobre jest do wytchnienia. a wytchnienie konieczne do dalszej walki.
    Wkrótce zaświeci słońce, za chwilę ogłosimy i wyznamy Zmartwychwstanie... Wszystko woła o nadziei i radości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czlowiek dziala do konca... czyli zawsze umiera w butach...
      J.

      Usuń
  41. Judytko, to dzięki cierpliwości, której masz tyle, pozwala znieść Ci to wszystko. Dzielna jesteś bardzo!
    Myślami jestem z Tobą. Pozdrawiam ciepło*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ciagle wyrzucam sobie brak... cierpliwosci!
      J.

      Usuń
  42. Siostro Judith (mogę napisać siostrzyczko?)
    Jak zaglądam do Ciebie na bloga, widzę Cię wlaśnie w takich pantofelkach :-)
    I powiem Ci Siostrzyczko; idealnie Ci pasują!
    La vie est belle jak pozwalasz zobaczyć je Twoimi oczami.
    JolaTy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... bede nieskromna, ladnej dziewczynie wszystko pasuje /smiech/
      J.

      Usuń
  43. Śniadanie włóżku - mniam

    Posyłam moją modlitwę, tak, spowodowałaś we mnie tę potrzebę... dawno się nie modliłam, więc wiesz, nie rozrabiaj, i pomyśl, że jak już skończysz z chemią to ozdrowiesz, zregenerujesz się w kameruńskim słońcu. I czasami o mnie pomyślisz, no!

    buziak słodki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, ze juz teraz mysle o Tobie...
      J.

      Usuń
    2. To miłe :) posyłam ciepłe myśli

      Usuń
  44. To prawda, lozko jest bardzo wazne w kazdym momencie naszego zycia. czesto nie przykladamy do tego wagi, a to jest blad. Materac musi byc odpowiedni w zaleznosci od potrzeb i wymagan uzytkownika, od tego zalezy nasze samopoczucie nastepnego dnia. Twoje lozko i Twoj materac, Judyto, musi byc takie, zeby jak najmniej bolu ci sprawialo, zeby Twoje cialo odczuwalo ulge i wypoczywalo, wowczas bedziesz miala sile, zeby wstac i nie przesadzac z lezakowaniem ;) Wiem, ze nie nalezysz do osob, ktore sie latwo poddaja i wiem, ze znowu zaczniesz pisac ze slonecznego Kamerunu..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisac bede... choc nie wiadomom skad. Zycie w kazdej dlugosci i szerokosci geograficznje ma tyle do zaoferowania, nieprawdaz?
      A co do materaca i lozka bede miala nowe...
      J.

      Usuń
  45. Buty, łóżko i stół. Jesteś siostro niesamowita.
    Nie wiem dlaczego istnieją choroby jest to dla mnie nadprzyrodzona, ale tajemnica. Pamiętaj, że po Wielkim Piątku zawsze przychodzi Poranek Wielkanocny.
    Japonki trzymaj, przydadzą się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja tam mysle... morze i plaze mam pod nosem...
      J.

      Usuń
  46. Piękny post o łóżku Judith :). Życzę Ci jednak byś spędzała w nim tylko tyle czasu ile chcesz a nie ile musisz. Zdrowia!!! :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ..., ale co ja moge w tej kwestii... Moze zyczenia sie spelnia...
      J.

      Usuń
  47. a pomyśl, że latem, wcześnie rano, będziesz tańcować boso pośród zielonej trawy... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...hmm, wszystko mozliwe, ze tak wlasnie bedzie...
      J.

      Usuń
  48. ...wiesz, jest takie powiedzenie "żeby było lepiej najpierw musi być gorzej" i wierz mi, sprawdza się...modlę się za Ciebie jak umiem najlepiej...
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  49. Wiem ,że przy takim podejściu przetrwasz te wszystkie zawirowania i pomocą Bożą będziesz biegała boso, tak jak lubisz:)))
    Pozdrawiam cieplutko będąc myślami przy Tobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... boso beiegac bede, albo po ziemskich trawach, albo po niebieskich /smiech/
      J.

      Usuń