Znalazłam z
samego rana pod drzwiami mojego pokoju czerwoną torbę,
a w niej żółte
rękawiczki, żółtą czapkę i szalik do kompletu...
Święty Mikołaju zaskoczyłeś mnie tym żółtym kolorem, ale muszę Tobie powiedzieć, że białej sukienki w
czerwone kropki nic nie pobije...
Nie pamiętasz?
Nie dziwię się, bo przy takim
natłoku pracy niejedno można zapomnieć! Nie da się ukryć, że było to dawno.
Zawiało śniegiem naszą polną drogę, trochę przymroziło, ale co tam droga i mróz,
był to dzień 6 grudnia więc najważniejszy był św. Mikołaj.
W bucie nic nie
znalazłam, pod stołem w kuchni także nic... W całym domu nie było śladu pobytu
św. Mikołaja. Mama stwierdziła, że chyba w tym roku ominął nasz dom...
Jak mógł
ominąć i nie zostawić nawet lizaka?
Wiało smutkiem przy kuchennym stole w
czasie śniadania.
Z Mikołajem czy bez niego trzeba było wyruszyć do szkoły.
Ubrałam mój rudy płaszczyk z futerkiem, naciągnęłam czapkę na głowę i włożyłam
ręce do kieszeni w poszukiwaniu rękawiczek i co znalazłam?
Prezent od św.
Mikołaja: białą sukienkę w czerwone kropeczki... Pozostali domownicy także
znaleźli coś dla siebie w kieszeniach swojego płaszcza.

. Sukienka na zdjęciu nie moja /śmiech/, ale zapewniam,
że ta moja była śliczna!
P.S
Chyba nie ma takiego drugiego świętego,
którego postać byłaby od ponad 1700 lat
tak bardzo obecna w naszej rzeczywistości.
Ale czy to nadal ten sam Mikołaj,
Święty, Biskup...?
Musiało być coś w tym biskupie, który jest postacią
historyczna, że do swoich potrzeb naginają go różne czasy i ideologie. Jak
podają legendy mało komu udawało się go „złapać na gorącym uczynku”.
Pomagał
dyskretnie i nie oczekiwał wdzięczności.
Cóż, każdy z nas potrzebuje
obdarowywania.
Czy zawsze jednak towarzyszy mu tylko bezinteresowna miłość...?
Nie
pamiętam roku bez Mikołaja, zawsze przychodził...
Jednak ten z sukienką w
czerwone kropeczki, co roku wspominam.
Jakie są Wasze wspomnienia św.Mikołaja....?
Jakie są Wasze wspomnienia św.Mikołaja....?
Mój się spóźnił i to sporo. Cały dzień czekałem na prezent, a buty lśniły nadaremno. Dopiero, gdy mama wróciła z pracy zakomunikowała mi, że Mikołaj nie zdążył dotrzeć do nas i zostawił prezent u niej w pracy. Była to niebieska metalowa ładowarko-koparka na gąsienicach z gumy. Napędzana sprężyną nakręcaną kluczykiem z boku.
OdpowiedzUsuńIscie meski prezent!!!
UsuńJ.
wspominamy przedziwną rozmowę z dziecinnego pokoju - syn mógł mieć z 5 lat, był bardzo ciekawym świata dzieckiem, bardzo interesował się geografią i ciągle wertował encyklopedie, atlasy i albumy. Był u niego kolega i rozmawiali o świętym Mikołaju. U nas się nikt za Mikołaja nie przebierał tylko prezenty były pod poduszką, więc kolega usiłował Łukasza przekonać - a widziałeś kiedyś Mikołaja, no, widziałeś? Tylko na obrazku! Mówię ci, to mama albo tata ci dają prezent jak śpisz. A na to Łukasz - a byłeś w Ameryce? Nie. A wierzysz, że jest Ameryka? Bo też widzisz ją tylko na obrazku. Wspominam to, bo z jednej strony dziecko było niesłychanie mądre, i posiadało jak na swój wiek dużą wiedzę ogólną, a tak bardzo chciało wierzyć:).
OdpowiedzUsuńżółty doda Ci energii:)) będziesz jak słoneczko.
Niesamowity chlopak!
UsuńNa zolty szalik i pozostala reszte popatrze sobie, no bo jak ubrac sie w zolty kolor do czarnego habitu? Mikolaj, jak co roku drazni sie ze mna /smiech/!
J.
U mnie wszystko było w porządku aż do czasu gdy św.Mikołaj postanowił zostawić mi w prezencie sanki o których marzyłam. O czym można było marzyć w latach 50-tych:))))). Na pewno nie o telefonach komórkowych itp:)))) A że wmawiano mi iż św.Mikołaj dostarcza prezenty przez dziurkę od klucza to po prostu zaczęłam się bać.No bo jak można sanki przewlec przez dziurkę od klucza?))
OdpowiedzUsuńNie przyznawałam się długo do swoich obaw, ale co roku martwiłam się poważnie czy ten Mikołaj poradzi sobie z dostarczeniem prezentu w taki sposób.
I najprawdopodobniej trwało to do czasu, aż sama w tym dniu stawałam się Mikołajem:)))))
Serdeczności posyłam.
... i prawde piszac Mikolaj zdolny jest do wszystkiego /smiech/!
UsuńJ.
Nie pamiętam konkretnego prezentu. Pamiętam chłód świątecznego poranka w domu opalanym piecem. Pamiętam silny zapach choinki i moją niecierpliwość :)
OdpowiedzUsuń... ten zapach kazdego roku jest inny...
UsuńJ.
pamiętam jednego, który dobijał się do drzwi i ja go nie wpuściłam, a mimo to zostawił paczkę na progu, tym dziwniejsze, że przez nikogo nie zamawianą ;) - widać prawdziwy był ;)
OdpowiedzUsuńKtos tam pomyslam o Tobie...
UsuńJ.
Do mnie św. Mikołam przychodził dwa razy - 6 grudnia (Zabierła wtedy list i zostawiał jakiś drobiazg) i potem 24 grudnia. Oczywisćie Mikołaj-biskup, w albie i mitrze, okryty kapą (najstarszy z kuzynów, dużo od nas dzieci starszy przebierał sie w Wigilię choc na chwile - ostatni raz bodajże 14 lat temu, jak moje dzieci były małe). A do moich dzieci nawet sam Swiety listy pisywał!
OdpowiedzUsuńZawsze lubilam niespodzianki wiec nigdy nie pisalam listu do sw.Mikolaja...
UsuńJ.
Do mnie św. Mikołaj przychodzi o różnych porach roku, setki razy pod postacią dobrych ludzi. Na świecie jest tyle dobroci...
OdpowiedzUsuńMusi byc wiecej dobroci na tym swiecie, bo gdyby jej nie bylo swiat juz by nie istnial...
UsuńJ.
Do mnie przyszedł w tym roku kilka dni wcześniej - dostałam upominek o jakim marzyłam od lat - bilet na recital Michała Bajora (nie znam Darczyńcy) i płytę od Michała Bajora!!
OdpowiedzUsuńŚwiat jest pełen Dobrych Ludzi;)))
Sw. Mikolaj wie, co komu potrzeba!
UsuńJ.
u mnie nigdy nie obchodzi się nie obchodzi...
OdpowiedzUsuńChciałabym mieć tyle komentarzy co ty,,,,,
Najwazniejsze nie sa komentarze, ale to, co w ludziach z naszego pisania zostanie w sercu i glowie... Stary i mlody, chory i zdrowy kazdy ma misje do spelnienia i nie liczy sie co, ale jak... Nie ma malo i duzo, kazdy daje to, co ma... I nie ma Panny nikt, zawsze jest KTOS!!!
UsuńJ.
Z 6 grudnia nigdy. Nie było u nas tej tradycji. Do nas Santa docierał dopiero w Wigilię. Ale cóż, nasz Pastorczyk na "końcu świata" to i czasu na podróż trzeba było więcej...
OdpowiedzUsuńJuż sobie Ciebie wyobrażam w tych kropeczkach Judith ;-)
Nie da sie ukryc, ladnie mi bylo w tej sukience /smiech/, ale szybko wyroslam...
UsuńJ.
Ja nic nie znalazłam ale moje wnusie dostała malutkie plecaczki z Mikołajem wypchane słodyczami, jaka radość była.
OdpowiedzUsuńJudytko masz rację jest magia, to postać , która oparła się Wszystkim czasom i będzie żyć dalej...serdeczności
P.S. a ta dziewczynka na zdjęciu w tej sukieneczce to cudo.
W Kamerunie wprowadzilysmy zwyczaj obdarowywania na sw.Mikolaja. Jednego roku dostalam zywego...krolika!!!
UsuńJ.
hehe, ja zawsze odnajdywałam w butach słodyczne, nawet jak już urosłam i wiedziałam, co i jak z Mikołajem, w butach zawsze znalazł się jakiś lizak dla mnie :P
OdpowiedzUsuńpiękne sukienkowe wspomnienie
Moglam wystawiac swoje buty, ale w nich nigdy nic nie bylo... Mikolaj zawsze mial dziwne upodobania w zostawianiu prezentow... Jednego roku jakoby wypadly z sanek i bylo trzeba szukac na dworze...
UsuńJ.
cudowne wspomnienia z Mikołajem,to te,kiedy chodziłam do podstawówki,coś magicznego było w tym oczekiwaniu na św.Mikołaja,czyli prezenty,Mama zawsze je pod moją kołdrą chowała,fajnie sie było budzic i szukać...a potem z bratem porównywaliŚmy co dostaliśmy,hahaha
OdpowiedzUsuńNie wiem dlaczego, ale w naszym domu bardzo czesto prezenty byly pod kuchennym stolem...
UsuńJ.
bo widocznie tam Mikołaj sobie upodobał,hahaha
Usuńpozdróweczki
na 6 grudnia nie było tego zwyczaju, niestety, tylko w szkole, kupowaliśmy maskotki i potem losowaliśmy komu się ją da. W Wigilię przychodził Gwiazdor, ale tylko do małych dzieci, najczęściej to były słodycze, pomarańcze nie oglądane cały rok, albo jakiś ciuszek. Za to w moim już własnym domu jest Mikołaj i na 6 grudnia i w Wigilię i zajączek na Wielkanoc. Nawet w tym roku już Mikołaj zawitał.
OdpowiedzUsuńPamietam niepowtarzalny zapach pomaranczy, na ktore czekalo sie caly rok...
UsuńJ.
Fajnie jest to, że niby się nie wierzy w istnienie świętego Mikołaja, ale jednak się wierzy:-) u nas to zawsze 6 jakieś drobiazgi przynosił, raczej słodycze. A, że ja niestety nie mogę nic słodkiego to dostałam świeczki o zapachu wiśniowej czekolady:-). Pachną pięknie.
OdpowiedzUsuńA ja wczoraj jadlam lody o smaku wisni w czekoladzie...
UsuńJ.
Na mikołaja dostawałam zaesze jakiś drobiazg, prawdziwy wymarzony prezent dopiero pod choinką po Wigilli
OdpowiedzUsuńU mnie byl Mikolaj i w wigilie Bozego Narodzenia przychodzil raz jeszcze...
UsuńJ.
A ja dzisiaj byłam z synkami na Roratach,po Mszy Św. przyszedł Mikołaj, wręczył wszystkim dzieciom słodkości i był taki wesoły że aż sobie pośpiewaliśmy i potańczyliśmy ha ha ha.Takiego Mikołaja jeszcze nigdy nie spotkałam :)
OdpowiedzUsuńJestem zachwycona tegorocznymi Roratami... Dawno na takowych nie bylam. Ostatnie adwentowe dni spedzalam w Kamerunie. W tych stronach nie ma tradycji roratniej.
UsuńDobrze, ze jeszcze wierzymy i sami jestesmy Mikolajami...
J.
Grzebie w pamięci, grzebie i okazuje się, że ja chyba nigdy nie przywiązywałam wagi do prezentów. Oczywiście lubiłam je dostawać, ale nigdy nie miałam czegoś wymarzonego, czegoś, co szczególnie bym zapamiętała. A Święty Mikołaj przeżył ewolucję niewiarygodną:)
OdpowiedzUsuńNigdy nie napisalam listu do sw.Mikolaja, zawsze dostalam COS, co sprawialo mi radosc...
UsuńJ.
Wspaniale jest w taki dzień jak dzisiaj otrzymać prezent ale jeszcze wspanialej obdarować innych.
OdpowiedzUsuńIle dales tyle otrzymasz...
UsuńJ.
Żółta??
OdpowiedzUsuńhmm.... żółta... noooo...
z chęcią bym Cię w tej czapeczce zobaczyła ;-))) a jeszcze chętniej w tej białej sukience w kropki ;-)))
Mnie Mikołaj jakoś tak... omijał...
były słodkości...
kieeeedyś.... ale jeśli miały być prezenty to raczej pod choinką, w wigilię...
i czasami tęsknię za takimi wspomnieniami jak...
biała sukienka w czerwone kropki
Uściski mikołajkowe zasyłam
Tych zoltosci nie ubiore, bo do czego /smiech/! Mikolaj tylko przekomarza sie ze mna... Poki co, popatrzec zawsze moge i w koncu ktos otrzyma zolta czapeczke... Czyli bedzie: podaj dalej /smiech/!
UsuńJ.
Wczoraj obdarowałem mnóstwo dzieciaków. Były bardzo szczęśliwe. Tobie pod poduszkę też coś włożyłem. Wiesz co...
OdpowiedzUsuń... i to szczescie w oczach innych jest najwieksza radoscia dla tego kto obdarowuje!
UsuńWiem...
J
:) Miałam jakieś 5 lat, kiedy rodzice zafundowali mi wizytę "prawdziwego Mikołaja". Byłam ...przerażona :D Pamiętam jak dziś po latach początek dialogu :
OdpowiedzUsuń- a jak ty dziewczynko masz na imię? - pyta Mikołaj
- Małgosia - odpowiadam drżącym, przerażonym głosem, bo się boję i płakać mi się chce, jednocześnie też zerkam na wielki wór z prezentami i serce mam rozdarte - uciekać w popłochu, czy czekać, aż wyciągnie z wora coś dla mnie
- A jak masz na nazwisko ?
I tu przerażenie małej Małgosi wzięło górę : rozpłakałam się, ale wydusiłam szlochając
- nie pamiętam ..
:D
Majac 6 lat podpatrzylam, ze Mikolajem bedzie wujek Tadeusz, najmlodszy brat Taty... Mikolaj Tadeusz nie mial szans, aby mnie przeegzaminowac, bo mala Jola miala mnostwo pytan do Mikolaja...
UsuńJ.
Chyba te najlepsze wciąż przede mną:)
OdpowiedzUsuńLubię radość w oczach innych:).
Pozdrawiam Judytko**
Hmm, masz racje, ze przed nami moga byc radosne inajlepsze swieta mikolajowe...
UsuńJ.
Każdy z nas uśmiecha się , kiedy słyszy o św. Mikołaju i chętnie w niego wierzy, licząc na prezencik. I dzieci i dorośli kochają tę postać ogromnie. W roku 1062 miałam czerwoną sukienkę w białe grochy i lubiłam w niej chodzić na wieczorki. Serdeczności zostawiam.
OdpowiedzUsuńNiechby nie przyszedł! :)
OdpowiedzUsuńŚciskam Cię, Judith
Ja pamiętam, jak obudzona w nocy przez babcię znalazłam od Mikołaja wielką lalę, która była niczym sen piękna. Dziękuję za wyłonienie z czeluści umysłu tego wspomnienia.
OdpowiedzUsuńKoleżanka z pracy powiedziała 6 grudnia, że do grzecznych chłopców przychodzi św. Mikołaj. A do niegrzecznych... Mikołajka.
OdpowiedzUsuńNasz Mikołaj był w tym roku bardzo smutny gdyż rano odeszła ukochana babcia mojego męża...
OdpowiedzUsuńTrudno uwierzyć, że już jej z nami nie będzie...