wtorek, 21 maja 2013

O butach...

Sławek, mąż mojej chrześnicy Magdy, powiedział kilka dni temu:
 - Judyta, Magda ma tyle butów, że w szafie się nie mieszczą!
 Prawie każdy wyjazd w ważnej sprawie kończy się zakupem
 nowej pary...
 Popatrzyłam na niego i nie zamierzałam utwierdzać pana Męża, że ma rację z wielością butów swojej Żony. Widać, jak na dłoni, że nie rozumie miłości do butów. 
– Sławku, ja... mam także słabość do butów...
 – No, tak! Teraz już wiem i wszystko rozumie!
 Ta miłość do butów to rodzinne! Wszystkie Ciotki z Teściową na czele mają tę samą chorobę: BUTY!!! Myślałem, że chociaż ty jesteś inna i powiesz coś mojej Madzi...

 Ta miłość do butów zaczyna się bardzo wcześnie....













P.S
Mówią, że nie szata zdobi człowieka...
Nie tylko szata, ale też BUTY, buty na obcasach szczególnie...
William Rossi powiedział o nich: „nie diamenty, ale obcasy są najlepszym przyjacielem kobiety”.
Wiadomo, że nie wszystkie kobiety lubują się w butach, ale...
Ile macie par butów, w których chodzicie? A ile takich, które tylko stoją, bo za małe, a bardzo się podobały i nie mogłyście wyjść ze sklepu bez tej pary butów /śmiech/!!! Ile takich, które kosztowały fortunę, a były założone tylko raz...
Z jednej strony rozumie Męża Magdy, a z drugiej strony... szkoda, ze On nie chce zrozumieć naszej rodzinnej miłości /śmiech/!!! Zapomniałam, marudził także coś o torebkach...

71 komentarzy:

  1. O, matko! Judyta trafiłaś w dziesiątkę. Są i tyle. Żadnych wyrzucić nie mogę - nie potrafię, znaczy się. I wszystkie na obcasach, niewygodne na dłuższą metę, ale... idę do sklepu i kupuje kolejną parę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ten moj przyszywany szwagier powiedzial: To rodzinne! Pomyslalam o wszystkich Kobietach /smiech/
      J.

      Usuń
  2. Jak kobiety zrozumieja męską miłość do gadżetów takich jak smartfony, samochody, czy spotkania z kumplami przy kuflu piwa, wtedy można spodziewać się wzajemności:-)
    PS. Ciekaw jestem Twojej kolekcji butów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja kolekcja, ta prawdziwa, zostala w Kamerunie! Coz, juz jej nie mam, zostala rozdana, bo w tym klimacie w butach trzeba chodzic, a nie trzymac w szafie! Aktualnie mam... trzy pary butow na ten letni sezon, czyli calkiem skromnie /smiech/!
      J.

      Usuń
  3. To, że mam kilka par butów a de facto chodzę "na okrągło" w jednej nie wynika wcale z mojej miłości do butów - to przez to, że mam nieco nietypowe stopy - mam piekielnie wysokie podbicie (grzechy młodości, czyli balet), a poza tym mam stopy raczej nieduże. U nas sklepy handlują butami przeważnie o jednej tzw. "tęgości" i przemierzam kilometry, by znalezć odpowiednią wysokość podbicia w bucie. Czasem kupuję przez to but o większym rozmiarze, co po krótkim noszeniu okazuje się pomyłką.I stos nienoszonych butów pomału rośnie.Ale ostatnio zakochałam się w butach sportowych walkmaxx - wiem,że nie są atrakcyjne ale mają dla mnie same zalety bo : nie boli mnie w nich kolano ani kręgosłup.Chodzę w nich również zimą, bo są też zimowe ich wersje. Ostatnio zakupiłam wersję walkmaxx-baleriny, poluję jeszcze na klapki, oczywiście na necie. Mam też chyba za dużo torebek - jakoś mi trudno dobrać właściwą jej wielkość.A gdy już raz dobrałam nosiłam tak długo, że niemal się rozpadła. No bo musi być lekka, mieć duuużo oddzielnych przegródek, dość szerokie denko i zmieścić zeszyt.Kolor - najlepiej czarny. Proste, prawda? Ale tak jakoś jest, że
    zbyt często zdarza mi się kupić "nietrafioną" torebkę. I zasób rośnie.
    Najlepszego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyle w klubie milosniczek nie jestes, ale co by nie powiedziec masz wiecej niz potrzeba /smiech/!
      J.

      Usuń
  4. Właśnie dziś wróciłam z zakupów z dwiema parami....Też mam ich za dużo, też takie, które raz tylko założyłam, te ciasne już oddałam, ale miałam kilka par. Mam niebotyczne szpilki, w których nie powinnam chodzić, ale jak tak sobie leżą w szafie to czuję sie pewniejsza. A może jakaś okazja się pojawi???Mam trampki, trapery, sandały, klapki, botki, kozaczki,szpilki wszyskiego po kilka par w różnych kolorach. I to jest przegięcie wiem o tym......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwazniejsze w tym szalenstwie jest to, ze my wiemy, ze przeginamy...
      J.

      Usuń
  5. Cudne te Kruszynki w tych dorosłych butach :)))
    Rozumiem tę miłość doskonale!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z cala pewnoscia takich butow, ktore prezentuja na zjeciach w doroslym zyciu nie zaloza... chyba, ze pojda do ogrodu /smiech/!
      J.

      Usuń
  6. Śliczne dziewczynki.Moja córka też ma słabość od butów , ja nie, pozdrawiam cieplutko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... a dziewczynki ze zdjec juz przejawiaja milosc do butow /smiech/!
      J.

      Usuń
  7. Sama nie wiem skąd ta miłość do butów, ale mnie również dotyczy. Torebki mnie aż tak bardzo nie kręcą, ale buty...Nie jestem fanatyczką, ale lubię je mieć i chodzę oczywiście w jednych, najbardziej wygodnych :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... ale trzeba, koniecznie, i nie wiem co jeszcze, to jest po prostu koniecznosc miec kilka par i basta!!!
      J.

      Usuń
  8. Siostro Judyto pozdrawiamy z Bertoua ;-) Chyba wezmę motorek, na marche, po nową parę "babuszków", nawet tutaj "kobieca miłość do butów" nie mija!, a pierwsze zakupy, na jakie się wybiorę na urlopie to na bank, po buty... bo skoro On jest Drogą, to można Drogę przebyć na boso, ale po co??? skoro można dla urozmaicenia kilka kroków w jednych, kilka w innych butach.... ;-)
    Pamiętamy w modlitwie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, afrykanskie "marche" z butami... za kilka frankow, to byl raj /smiech/!
      J.

      Usuń
  9. Klik dobry:)
    Eeeeeeeeeeetam, dwie pary wygodnych butów zupełnie wystarczą;)

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Buty i torebki to temat rzeka. U mnie nigdy się nie kończą:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czy te panienki to bliźniaczki??Nie dziwię się,przeważnie KOBIETY kochają buty>>>>>Serdeczne pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
  12. mam kilka par, ale wszystkie noszę....
    jedne w góry, inne w ogrodzie jeszcze inne na wyjście.....ale nie przesadzam z ilością...
    szpilek nigdy nie miałam i nie mam...ale Was Kobiety rozumiem:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Boli mnie kręgosłup, ale obcasy są konieczne:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. kilka lat temu postanowiłam porzucić obcasy i kupiłam sandały "pielgrzymkowe", niesamowicie wygodne ale brzydkie, potem dałam je siostrze,która musi bardzo dużo chodzić w pracy. A w tym roku kupiłam ładne klapki na płaskim spodzie ale też chyba dam siostrze.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. U jednych miłość do butów mija u innych pozostaje, ale nie znam dziewczynki, która nie miałaby ochoty pochodzić w "dorosłych" butach :))
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. Moją chorobą są aparaty, obiektywy i takie tam :)
    Pozdravki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra choroba- widziałam Twoje zdjęcia- fantastyczne, będę zaglądać...
      pozdrawiam:-)

      Usuń
  17. Takie nietrafione zakupy czasem się zdarzają - ale nieczęsto.:) Za to w moich złotych sandałkach z balu maturalnego tańczą moje córki :) więc sie nie zmarnowały :) No i mam takie niewysokie szpilki, które kupiłam jeszcze przed ślubem... Ale torebki lubię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, z czego sa te zlote sandalki, ze tyle lat wytrzymaly?
      J.

      Usuń
    2. Skórka? Pan Szewc wyremontował... Ale one są bardzo wysokie i dlatego się nie poniszczyły...

      Usuń
  18. Ja nie cierpię kupować nowych butów, torebki natomiast tak :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie minela milosc do butow...teraz mam tylko minimum potrzebne, przede wszystkim na plaskim spodzie, do chodzenia czyli sportowe, do wspinania sie w gorach, czyli takie nad kostke, balerinki do biegania po miescie i jakies takie na koturnie by czasem bardziej elegancko wygladac...ale tych ostatnich prawie na zakladam. A reportaz z dziewczynkami mistrzowski dla mnie, przesympatyczne sa! usciski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szpilek nigdy nie posiadalam, ale lubie popatrzec i zastanawiam sie, jak mozna caly dzien chodzic w takich butach!!!
      J.

      Usuń
  20. hahahh przypomnialo mi sie ze jako dziecko tez zakladalam takie buciki doroslych siostr :),lubie buciki ale z tych na obcasach juz sie wyleczylam ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jakieś kilka tygodni temu Rybeńka na blogu podała, że ma... 218 torebek (torebki to jej miłość właśnie). Teraz ma ich już zapewne więcej :)
    Ciekawe co by na tę ilość Twój szwagier powiedział? ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...mysle, ze Maza Magdy ilosc torebek Rybenki utwierdzialby w przekonaniu, ze z Kobietami naprawde jest cos nie tak /smiech/!
      J.

      Usuń
  22. Nie miałam i nie mam takiej potrzeby i nie wiem skąd moja córka lubi mieć dużo ładnych butów. 218 par jak Rybeńka jednak nie ma :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rybenka pisala o milosci do torebek czy butow? Miec 218 torebek... zapamietam, aby moc sie bronic /smiech/ 218 par butow, to takze nie malo!
      J.

      Usuń
    2. Rybeńka na pewno zbiera torebki :)

      Usuń
  23. Ja mam zdecydowanie za dużo butów :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja nie czuję takich potrzeb ale Młodsza nadrabia za całą naszą rodzinę :) Ona na pewno w przyszłości będzie miała osobny pokój w domu na same buty bo to jej miłość :) Już w wózeczku będąc małym dziecięciem ze Starszą omijaliśmy sklepy spożywcze a z Młodszą sklepy obuwnicze :)))
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli, to COS ma sie od urodzenia /smiech/!
      J.

      Usuń
  25. Ba, nie cierpię przymierzać i kupować ale lubię meić;) szczególnie te na obcasach.
    Nawet jak się zużyją to je trzymam przez jakiś czas;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, nie ma tak latwo! Trzeba przymierzac i... wybierac!!!
      J.

      Usuń
  26. To sama prawda o nas, buty... to nasz bzik!
    Ja całe życie nosiłam buty na obcasach. Ich wysokość zawsze zależała od mody.
    Raz były to półszpilki, innym razem szpile wysokie jak Elbrus.
    Były też w modzie wyższe i niższe koturny. I to one zgubiły mnie całkowicie.
    Idąc szybkim krokiem na wysokich koturnach stanęłam na krzywy chodnik i nieszczęście gotowe. Upadłam bardzo nieszczęśliwie. Ale... poleżałam tydzień w łóżku i niby wszystko przeszło. Pewnej niedzieli poszłam do kościoła a ja nie mogę uklęknąć na jedno kolano. Na to oczywiście, na które upadłam. Odczekałam kilka niedziel, to samo. Pomyślałam, że trzeba coś z tym zrobić. Wyjścia widziałam dwa: albo trzeba do doktora, albo do egzorcysty! Chodzić mogę, uklęknąć nie mogę! Wybrałam najpierw doktora. Po zrobieniu USG okazało się, że egzorcysta nie potrzebny, łąkotka mi się podarła. I tak zakończyłam chodzenie na wysokich obcasach.....
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
  27. Ale się ubawiłam, te dzieciaki są przeurocze. Moja wnusia jak tylko przyjeżdża, zagląda do szafki czy mam jakieś nowe buty. Powykrzywiała mi najlepsze szpilki, jak zabawa, to zabawa. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  28. Moja slabosc.... jak i sukienki.... taka nieprawna kobietka jestem, choc juz sobie tysiace razy obiecuje poprawe! zwyklam mawiac, ze urodzilam sie juz na obcasach i w sukience :) mimo, ze mam przeciwskazania do wysokich obcasow, to nie moge sie powstrzymac. i jeszcze to sobie przewrotnie tlumacze: dobry Boze, dlaczego nie korzystac z takiej mozliwosci i nie cieszyc sie z tych bozych darow! Jak to kobieta moze sobie wszystko wytlumaczyc! przepiekne cieplutkie zdjecia malych kobietek! bo te kobiecosc i nutke kokieterii ma sie juz we krwi od kolyski :) cieplutko cie pozdrawiam Siostrzyczko Judytko :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ojj, do butów to i ja mam słabość :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  30. Judyto. To co to jest w takim razie???????????? Jak to nazwać. Obłąkanie, głupota???????????
    No nie wiem. Psychologiem nie jestem :)
    Powinienem dawno wpasć do Ciebie. Jakoś tak wyszło, że nie wpadłem. Przepraszam :)
    No i idę oczywiście :)
    Pozdrawiam z deszczowej 100licy Polski o godzinie 17.10

    Rózni ludzie kolekcjonują rózne części garderoby. Mój ojciec lubił kuować skarpetki. Po śmierci ojca odziedziczyłem ich cała szafę:) A ja kupuje bejsbolówki:) Jakoś tak na mnie padło:)
    Fotki dzieciaków super. I letnie! Bo zimy to nie chcę oglądać nawet na obrazach Fałata. Dzięki, że do mnie wpadłaś. Spóźniłem się do Ciebie przepraszam:)
    Vojtek z dwiama na razie parami butów :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Cztery pary, wszystkie noszę. Nie podzielam butoholizmu :P

    OdpowiedzUsuń
  32. ach Judyto...na pewno czarne trzeba miec,na pewno eleganckie na obcasie...i....i....a na końcu nie zawadzi para "japonek".Sa "japonki" tez na obcasie...spoko mozna miec i takie i takie...co ja jeszcze chciałam tu powiedziec...hm...
    a torebki...tez dobry i "obszerny" temat,hahahaha

    OdpowiedzUsuń
  33. ba, trzeba przecież WYJŚĆ na ludzi i do ludzi:))

    Pozdrawiam majowo i kwieciście!

    OdpowiedzUsuń
  34. No cóż ja, jak to facet. Mam dwie pary. Jedne na lato, a drugie na zimę. A tak na poważnie. Trochę by się znalazło. Bo to inne do biegania, inne w góry, inne na rower. Ale to wszystko praktyczne. Nie dla zbytku :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Jak można mieć za dużo butów ??!!!

    Moj màż nawet do biegania ma 3 pary ;)

    A zdjecia cudne ! Piekne dziewczynki !

    OdpowiedzUsuń
  36. ...moja Córa gdy była mała, w przeciwieństwie do mnie, uwielbiała buty, do dziś jej zostało, i mi też...:)
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ostatnio przekonywałam Paddiego do nowej torby, która idealnie pasuje do nowych butów

    mam dużo butów i we wszystkich chodzę, te które leżą odłogiem wykrada moja córka, więc...

    od zawsze zużywała moje najpiekniejsze szpilki odłożone na szczególne okazje

    więc odpuściłam, nie ma szczególnych okazji, albo każda jest szczególna

    Kiedyś śpiewałam w Katedrze Requiem Mozarta i stałam pierwsza z brzegu, widoczna, wyciągnełam moje ukochane buty i co ujrzałam? Zdarte czubki, odrpane obcasy... na koncert leciałam jak niemota, w balerinkach

    ech

    no cóż, życie

    OdpowiedzUsuń
  38. chyba jestem wybrakowana, ani manii kupowania butów, a ni torebek, chyba zacznę od kapeluszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. To sobie możemy podać ręce, ja też mam słabość do butów i ciągle jakieś kupuję. Mam ich tyle, ale jak widzę takie, co mi się podobają, to kupuję. Mam kilka par co jeszcze nie były noszone.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Witaj :)
    Mam tak i ja, moja córka jeszcze bardziej :)
    Buty, to pierwsza ważna rzecz stroju każdego ;)
    U mnie muszą być zawsze na błysk :)
    Pozdrawiam mile po krótkiej przerwie :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Judytko, to ja rozumiem!:) Podzielam Waszą rodzinną miłość do butów - zebrałam niezłą kolekcję - są i takie, które miałam na nogach przez chwilę /śmiech/, ale jakoś tak jest, że buty na chwilę potrafię dopasować, a nogi do butów niekoniecznie...
    właśnie się zastanawiałam, że trzeba by jakąś kolejną szafkę dokupić, bo się nie mieszczą...:)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ale żem się uśmiała. Pewnie nie dlatego, że akurat jutro planuję zakupy nowej pary butów. ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Buty muszą być przede wszystkim wygodne, ale i ładne i uwypuklać zalety figury! :)
    Torebki też.
    A tak w ogóle dawno nie kupowałam żadnych butów, w tym sezonie postanowiłam trochę to naprawić :)
    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  44. Księżniczki jak nic !!! Piękne nawet bez tych butów ... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  45. No tak, buty są niezwykle ważne. Szczególnie dla dziewczyn. Tych dużych i tych małych.

    OdpowiedzUsuń
  46. Urocze dziewczynki, prawdziwe młode damy.
    No cóż kobieta nie była by kobietą, gdyby nie kochała pełnej ubrań i butów garderoby.
    Buziaki :)))***

    OdpowiedzUsuń
  47. Kiedy byłam małą dziewczynką, chodziłam z butach mojej Mamy. Musiały być "śtukające". Chyba wystarczająco się w nich nachodziłam bo dziś nie mam ani jednych na obcasie! Najlepiej czuję się w trampkach. W nich jestem sobą:)
    Dziewczynki- cudne:)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  48. Pięknie opisana słabość do butów ..

    OdpowiedzUsuń