środa, 8 maja 2013

O podróżowaniu odsłona pierwsza…

Jest już wiosna, a właściwie lato więc wakacje tuż, tuż...
 Przed nami czas podróżowania na wszelkie możliwe sposoby! Dwoje ludzi mówiąc o podróży i podróżowaniu, patrząc na to samo może widzieć coś zupełnie różnego. Hm, mam wspomnienia z afrykanskiegi podrożowania, ale jak wspomnę moje podróżowanie po afrykańskich drogach „carem”, to mówię sobie: nigdy więcej! Afrykanin zrobi duże oczy i ze zdziwienia nie będzie mógł wyjść, jak można powiedzieć o podróżowaniu „carem”  - „plus jamais”!!! 
 Mają prawo robić duże oczy na moje zniesacznienie, bo ja się dziwię, a oni wiedzą, że w podróżowaniu po Afryce wszystko jest proste jak drut i jasne, jak słońce dla... Afrykańczyka!  



Broń, Panie Boże, nie chcę dramatyzować podróżowania w Afryce, chcę opisać podróżowania, jakim go widzą moje oczy...
 czyli z przymrużonym okiem... 
Jak potrzeba przynagli i przydusi, to człowiek będzie podróżował czym się da, aby tylko do przodu, nieprawdaż?
 Cóż, Kamerun nie jest gorszy od innych części świata w bogactwie kontrastów społecznych i... podróżniczych!
 I tak, jeden Kameruńczyk wsiada dzisiaj o godzinie 23 z minutami do samolotu /business clasa/ i za 7 godzin jest w Europie. Kilka tysięcy kilometrów w kilka godzin i zmienia kontynent, klimat, świat wokół niego jest całkiem inny niż ten kilka godzin temu... Są i tacy, którzy pokonują afrykańskie ASFALTOWE /takie także mamy/ drogi mercedesami najnowszego typu. W stolicy na porządku dziennym widzi się Hamera, Jaguara... Skąd moja rozległa wiedza marek samochodowych /śmiech/?



 Nauczyłam się w Kamerunie, bo takie cuda same „rzucają się na oczy”.
 I na początku nie chodziło o markę, ale o... kolor!
 Bywa i tak, że potrzebujesz 7 godzin, aby przejechać 75 km i po takiej podróży jesteś skonany i marzysz tylko o jednym: umyć się i oddać się w ramiona Morfeusza... Podróżowanie podróżowaniu nie równe!
 Zależy od gustu, statutu społecznego, naszego wyboru, albo przymusu koniecznego... Dookoła świata można na rowerze i na pieszo także!
 W Afryce, ogólnie pisząc, jedzie się tym, czym się da!



 Najpewniejsze w tych stronach świata czyli w buszu są własne nogi, byle zdrowe! Ta część naszego ciała na kameruńskich Wschodzie jest najpowszechniejszym środkiem lokomocji! Nie musisz czekać, aż coś przyjedzie, nie płacisz, świeże powietrze, śpiew ptaków...
 Problem zaczyna się wtedy gdy leje deszcz... Jednak problem deszczu nie istnieje dla Afrykańczyka. Pada? Cóż stoi na przeszkodzie, aby odpocząć, pogawędzić, napić się matango, podróżowanie nie zając, nie ucieknie, nieprawdaż?



 Ludzie wędrują na swoje odległe pola, w odwiedziny, do ośrodka zdrowia... Na głowie zamiast w ręku znajduje się wszystko, co na czas podróżowania potrzebne. Na swoich nogach przejdziesz przez największe błoto, wąską ścieżyna i na skróty, którym nawet Hamer nie podoła... c.d.n






P.S
Na dzisiaj używam codziennie moich nóg, które mnie niosą tam gdzie chcę lub tam gdzie mogę. Spacery codzienne ku zdrowotności, aby mieć  dobrą kondycję fizyczną i psychiczną, bo ptaki, rosnąca trawa i cała reszta zwana wiosną dobrze na psychikę działa, nieprawdaż?  Martwię się, że z nastaniem lata wolne miasto Gdańsk będzie tak śmierdziało spalinami, że odechce się człowiekowi spacerów po gdańskiej starówce, parkach, lasach i odwiedzania naszych bałtyckich plaż, na których będzie tłok i ścisk wielki! Na czas wakacji przydałoby się zmienić miejsce zamieszkania... Muszę się zastanowić... A może będę mogła pojechać do Kamerunu na krótkie wakacje, pooddychac świeżym powietrzem i posprzątać cały ten bałagan, który zostawiłam, aby godnie zakończyć „na teraz” rozdział mojego życia nazwany „misja w Kamerunie”?
Lekarz się uparł, że w żadnym wypadku... Póki co zmieniłam otoczeni i miasto czyli wybrałam się  w podróż! Nie jest to podróż, o której marzy Judyta, taka za jeden uśmiech! To podróż całkiem przyziemna, wręcz przymusowa /bo jak zrobiłam jeden krok, to trzeba zrobić następny/, pozbawiona radości prawie wszelkiej.

W poniedziałek rozpoczęłam radioterapię. Zaliczyłam trzy. Zostało jeszcze siedemnaści... Pięć razy w tygodniu przez cztery tygodnie. Dzisiaj zaliczyłam ostatnią chemię czyli ósmą, co będzie dalej? Miałam nadzieję, że mnie oświecą /oświecili/ i dadzą choć trochę odpocząć /nie dali/. Przez skórę czułam, że odpoczynku nie będzie chyba, że wszystkich zaskoczę i przejdę  /w międzyczasie/ na drugą stronę,  bo w życiu wszystko jest możliwe! Szczęście prawdziwe rozwija się powoli i zaczyna się już teraz, i to samo można powiedzieć o chorobie i nie zostaje nic innego tylko przyjąć, zaakceptować i robić wszystko co w ludzkiej mocy, aby sobie pomóc. Pomoc, to nie tylko leczenie... Życie, jak zwykle przyniesie zaskakujące rozwiązania."Tak jest z życiem: to, co przez jakiś czas jest banalne, nie warte uwagi, nagle nas pociąga i skupia naszą uwagę i trzeba dać się pociągnąć, a nie tkwić w schemacie, który nie pozwala poznać nowych przestrzeni" I co by o życiu nie napisać jest ono ciągłym wkraczaniem w to, co nieznane, albo zamieraniem w tym, co już doskonale się zna! „Lepiej być myszą polną na polu, szukająca ciągle nowych przestrzeni, niż laboratoryjny szczurem, który biega w kołowrotku, lepiej mieć żywe pragnienia niż pocieszać się martwymi zdjęciami. Lepiej żyć TU I TERAZ, niż KIEDYŚ i GDZIEŚ. Raz jeszcze napiszę: śmierć jest kwestią czasu i nikt z nas nie wie, kiedy ten czas jest dla nas najwłaściwszy... Póki mamy jeszcze CZAS żyjmy tym co dzisiaj i nie zamartwiajmy się zanadto, ale zróbmy wszystko co od nas jest zależne...
I czym dostać się do Kamerunu? Samolotem, statkiem, a może samochodem przez pół Afryki, to byłaby podróż! Hm, tylko kto by chciał mi towarzyszyć w tej samochodowej podróży przez piaski pustyni, no kto?


110 komentarzy:

  1. czytam i myśle...boże, ile ta kobieta ma w sobie odwagi i mądrości i w ogóle..ŻyciA!

    Podróżowanie jest męczące, ale punkt docelowy (dla mnie np i przede wszystkim polskie morze) rekompensuje trudy.

    całuje mocno!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kapuściński w opisywaniu takiej Afryki był dobry...
    Skoro lekarz teraz nie pozwala to przyszłym roku z pewnością uda Ci się do Kamerunu pojechać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie! Od lipca przez caly rok herceptyna, a przed lipcem prawdopodonie kolejna operacja. Mam nadzieje, ze przezyje /smiech/
      J.

      Usuń
    2. Dobrze, to przez rok herceptyna, potem jeśli taki mus to kolejna operacja, potem pół roku dochodzenia do siebie i koniec chorowania Judyto!!!! Wystarczy!! Ludzieńkowie w Kamerunie czekają, Kamerun i gloriozy czekają Ty tam po prostu musisz wrócić!!! Proszę poinformuj o tym choróbsko, że za 1,5 roku wracasz do Kamerunu!! Zdrowa!!!

      Usuń
    3. Popieram Mnemosyne w 100 (a nawet więcej)%. Siostrzyczko kochana mam nadzieję, że Twoi - jak napisała Mnemosyne - "Ludzieńkowie w Kamerunie" nie będą zbyt długo na Ciebie czekać. Lekarze leczą, a Pan Bóg uzdrawia. On zna właściwy czas. Ale czasem nie zwraca uwagi na naszą niecierpliwość. Ja często mówię, że: "czekam cierpliwie z niecierpliwością".
      Ps. Też jestem poważnie chora (nie nowotwór, ale "coś" podobnego). Od dawna marzę o odwiedzeniu Afryki: Kamerun, Rwanda, Demokratyczna Republika Konga, Wybrzeże Kości Słoniowej, Zambia - prawda, że skromnie. Mam nadzieję, że tam pojadę (nie wiem kiedy, ale pojadę). Z moją przyjaciółką często mówimy: "Panie Boże, jak już dałeś takie marzenie, to teraz pozwól je zrealizować". Pozwala - często, ale nie zawsze.

      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
    4. Mnemosyne; operacja ma byc w czerwcu przed herceptyna...
      J.

      Janina K; jesli dales marzenie Boze, to daj je zrealizowac - trzeba ta wlasnie trzymac!!!
      J.

      Usuń
  3. Jak pięknie Judyto opisałaś podróżowanie po Kamerunie.
    Myślę, że tylko ktoś kto tam był mógł to tak pięknie opisać.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... to jeszcze nie koniec tego podrozowania!
      J.

      Usuń
  4. Piękna notatka... a co do podróży do Kamerunu i odpowiedź na pytanie:
    "tylko kto by chciał mi towarzyszyć w tej samochodowej podróży przez piaski pustyni, no kto?" - skaczę i skaczę i wymachuję moimi łapkami i krzyczę JA SIOSTRO, JA !! !!! JA pojadę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobra juz nie skacz! Zobaczymy czy nam pozwola /smiech/!
      J.

      Usuń
    2. Może się zgodzą. Będę się Siostrą opiekować :D

      Usuń
  5. No i ile w tę podróż należałoby zabrać paliwa? A tak poza tym ściskam Cię za wtrzymałość, i dalej zanoszę gdzie mam zanieść moje modlitwy :) Ważne, że dobrze się Tobą opiekują, skoro nie czas na podróże, to nie czas, masz cel, i ten cel osiągniesz, czego Ci życzę z całego serca


    z tymi hamerami...w Odessie było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Zdychające psy przed dworcem, masowo wylegujące się, glodne, bida z nędzą dookoła a w centrum hamer obok hamera i panienki w ciuchach od chanel i chyba ze trzy sklepy Armaniego a przed każdym jubilerem dwóch facetów z kałaszem

    takie kontrasty w Europie... więc już mnie nic nie zdziwi

    aaa i tramwaj jadący 3km/h, tony mięsa sprzedawane na rynku, oblezione muchami

    nic mnie nie zdziwi, nic

    no ale winogrona i arbuzy - najsmaczniejse jakie jadłam

    to tak w pigułce ukraińsko

    ściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest wlasnie zycie, wszystkie jego kolory... Nie zastanawiajmy sie czy dobre, bo rozne beda refleksje...
      J.

      Usuń
  6. a jak wygląda hamer? /bo przypuszczalnie to jakieś ekstra auto jest?/
    wiesz, że nie widziałam w życiu żadnego hamera...

    chciałabym bardzo, by dobry Pan Bóg wydłużał i wydłużał tę Twoją codzienną podróż do życia TAM... (i nie myślę o Afryce)... by z każdym dniem, z każdą chemio- i radioterapią było Ci coraz dalej...
    byś wciąż była w podróży razem z nami, bo bardzo dobrze się z Tobą podróżuje :)
    Kochana, jeśli możesz, napisz, gdzie jesteś na tej radioterapii?
    Uśmiechy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hamer to wojskowy samochod, terenowy ale przystosowany wygladem /???/ do poruszania sie po ludzkich drogach /smiech/ Widzialam czarne jak smola, przyciemnane samochody... Nie kupilambym go za zadne skarby swiata, ale chlopy sie nim zachwycaja!
      Na radioterapii jestem w Bydgoszczy, tutaj sie lecze: chemia itp...
      J.

      Usuń
    2. Dziękuję... przyszło mi do głowy, że może w Białymstoku i miałam myśl, by Cię odwiedzić. Ale Bydgoszcz zbyt odległa, niestety :/

      Jeszcze do podróżowania... widok tych Afrykańczyków maszerujących z bagażem przypomniał mi, że w Europie też jest taki jeden, a nazywa się mironq :)

      Usuń
  7. Ja się staram Trójmiasto w sezonie omijać - tłok nie wpływa na mnie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie takze nie wplywa dobrze...
      J.

      Usuń
    2. Nie da się podziwiać zachodu słońca z perspektywy Bulwaru Nadmorskiego słysząc wrzaski pijanej młodzieży. :)

      Usuń
  8. Wspomniałaś o jeździe na rowerze przez świat. Teraz czytam książkę o takim co świat objechał właśnie na rowerze. Fascynuje mnie to noszenie na głowie. Jak to wpływa na kręgosłup. Czy oni nie maja z tym problemów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle co zauwazylam - nie maja. Robia to od dziecinstwa!
      W Bydgoszczy na chodnika mnostwo rowerow!
      J.

      Usuń
  9. podrozowanie to nie tylko pojazdy to rowniez nasze wlasne nogi kazdy odbywa ja tym czym moze :) a Twoja podroz jeszcze nie ma konca, wiec nie mysl o tym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... Tak sobie mysle, ze nie ma jednej podrozy. Rownolegle mozna podrozowac w kilku kierunkach moze ne cialem, ale mysla takze z umiarem oczywiscie!
      J.

      Usuń
  10. cudne wspomnienia! wspaniała notka... pełna treści. Tak bardzo chciałabym jakoś pomóc, ale mogę tylko posyłać ciepłe myśli i modlitwę. Aż modlitwę. Zdrowiej! Jak najszybciej.
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  11. Podrózowanie z Tobą zapewne byłoby cudowne... może nie realnie, ale sercem jadę z Tobą!
    do Kamerunu daleko, nabieraj więc sił do tej podróży, a jak sama piszesz, zycie zaskakuje więc nigdy nic nie wiadomo...
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest to, co lubie: zaskakiwanie mnie, innych /smiech/!
      J.

      Usuń
    2. Trzeba zawsze wierzyć, ze najpiękniejsze chwile jeszcze przed nami;)

      Usuń
  12. Musisz jeszcze poczekać na taką podróż , nie wolno zmieniać klimatu. To zabójstwo. Chętnie bym się z Toba wybrała w taka podróż. Trzymam kciuki i wiosennie ściskam bardzo serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alinko, jesli masz takie marzenie nic nie stou na przeszkodzie, aby te podroz do Kamerunu zrealizoawc. Calkiem powaznie pisze!
      J.

      Usuń
  13. Co to jest matango?
    A wiesz, że ja się kiedyś wybierałam na misje... Potem zycie inaczej sie potoczyło, a teraz to bym i pojechała, choć pewnie wiek już nie ten i jeszcze pewne obowiązki mnie/nas tu trzymają...
    Judith, towarzyszę myślami i nie tylko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matango to bialy soczek z palmy, ktore jak troche postoi zrobi sie alkoholowym trunkiem... Na misje mozna pojechac w kazdym wieku...
      J.

      Usuń
    2. Toteż się ciągle wybieram w ten pozaeuropejski świat. Może, może... Marzenia czasem się spełniają. Czasem w nieoczekiwany sposób...

      Usuń
  14. Jak po chemii to już z górki;) Radioterapia trochę opali, ale potem miejmy nadzieję będzie już tylko lepiej. W życiu każdy dzień jest podróżą, a która stacja będzie ostatnia nie wiadomo, ale śmierć to w końcu tylko początek kolejnej podróży. Dużo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... aby skonczyc pierwszy etap leczenia /moze i ostatni/ potrzebuje jeszcze jednego roku czyli caly 2014 jeszcze w drodze w kierunku Bydgoszczy!
      J.

      Usuń
    2. No Bydgoszcz podobno najlepsza, więc przynajmniej jesteś w dobrych rękach. Ślę Ci dużo siły i uścisków, bo wiem jak ich potrzeba.

      Usuń
  15. Każda podróż jest ciekawa,
    tylko trzeba do niej dobrze się przygotować :-)
    A Kamerun jest piękny, bo taki inny od Polski :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... mysle, ze te podroze, ktore przychodza na nas znienacka pokazuje, ze nie wszytko co zaplanowane jest dobre...
      J.

      Usuń
  16. Coś zrozumiałem dzięki temu wpisowi. CZAS to ten, który warto wykorzystać maksymalnie, dopóki jeszcze można. Zbyt często odkładamy sprawy na PÓŹNIEJ. Życie to podróż i warto dostosować wszystko tej podróży, poddać się jej właściwemu rytmowi. Za akżdym razem uświadamiasz mi, jak wiele zależy ode mnie, jakwiele mogę zrobić w warunkach i okolicznościach, kóre sa mi dane, ale zbyt często przez zaniecahnie tracę dobre okazje na dobre życie.
    Serdeczności Judytko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...masz ladna brode...szpakowata! Moje wlosy takze beda takie... A mialy byc bujne i czarne /smiech/!
      J.

      Usuń
    2. Ha! Miły komplement do poprzedniego awatarka:-)

      Usuń
  17. Ja dużo chodzę :) nie mamy auta i bardzo to sobie chwalę! Auto jest dla wygodnickich! Ja uwielbiam spacerować, chodzić sama lub z kimś. Jak idę sama zawsze skłania mnie to do przemyśleń, wtedy o dziwo mimo, że znajduję się na ruchliwej ulicy, jestem sama w swoim małym świecie, a gdy idę z kimś uwielbiam rozmowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie moge sie nadziwic ludziom, ktorych widze np.w tramwaju czy idacych ulica; telefon w reku, czegos ciagle sluchaja, albo rozmawiaja przez tenze telefon i tak glosno, ze uszy wiedna... Widac jestes jednym z wyjatkow... lubisz sluchac siebi, a to dobry znak!
      J.

      Usuń
  18. Zawsze najważniejsze są nasze nogi, zdrowe. Samochód może się zepsuć i koniec końców, i tak możemy być zdani tylko na nie :) Ciekawy post.
    Zwłaszcza, że odkąd pamiętam moim podróżniczym marzeniem jest właśnie Afryka... :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziasiaj wybrac sie do Afryki, to nie taki duzy problem, wiec wszystko przed Toba...
      J.

      Usuń
  19. Ja wybrałbym statek. Uwielbiam rejsy. A do Kamerunu to nawet kajakiem :)
    P.S.
    Lekarze na nic nie pozwalają... Trzeba ich słuchać, ale... nie przesadzać z ortodoksyjnością w tym słuchaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najtanszy rejs statkiem towarowym. Plyniesz trzy miesiace zawijajac do kilku portow... Na tak dlugi rejs nie moge sobie pozwolic, a o innych statkach, ktore plyna w tym kierunku musze poczytac...
      J.

      Usuń
  20. Dzięki za Twoje piękne lekcje...( odezwała się nauczycielka:-))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  21. Fotografie pokazują, ze życie tych ludzi nie jest łatwe. Nie zniosłabym takich tumanów kurzu i jak pomyślę o gorączce jaka panuje , to zapiera mi dech . Wolę lekki chłodek. Jak dawałaś sobie radę z przyzwyczajeniem się do takich warunków życia? Jesteś dzielną kobietą i masz złote serce. Niech Bóg czuwa nad Tobą i sprawi, że będziesz szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lotko,do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic, ale przeciez nie o przyzwyczajenie w zyciu chodzi... trzeba zawsze byc otwartym na to, co nowe i wtedy tylko mozna smakowac zycie!
      J.

      Usuń
  22. Skoro w Gdańsku takie tłumy - zapraszam w góry! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagodo, nie wpuszczaj mnie w maliny! W gorach nie lepiej /smiech/!
      J.

      Usuń
  23. Zaczytałam się....
    Lubię podróżować, ale, no właśnie...( śmiech).
    Wolę szybkie środki transportu. Kiedyś preferowałam rower i nogi, teraz samochód, samolot.
    Afryka mnie fascynuje, ale... No właśnie- zobaczyć i szybko wracać. Tamten świat jest nie dla mnie. Tak przywykłam do dobrobytu ( śmiech).
    ***
    Nasze życie to nieustanna podróż. Wiemy, z którego portu wypłynęliśmy, nie wiemy kiedy i gdzie ją zakończymy. Cieszmy się daną nam chwilą, danym dniem.
    Trzymaj się Judytko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... w Afryce takze dobrobyt tylko innego rodzaju! Zyje sie wolniej i jeszcze w rytmie przyrody...
      A co do szybkosci: lubie!
      J.

      Usuń
  24. No i się poryczałam. W każdym, każdziuteńkim Twoim słowie jest wielka mądrość, moc, miłość i energia. Twoje słowa to jak balsam dla serca. Wiem, że jest Ci trudno, ale kiedy o tym mówisz, to nie zapominasz, że to ważna życiowa lekcja. Ja do swojego trudu też staram się tak podchodzić, a życie chcę oglądać jak film, w którym może jeszcze wiele się wydarzyć dobrych i złych rzeczy. Najlepszym rozwiązaniem jest właśnie nie zamartwiać się. Staram sie coraz bardziej ufać Bogu. To On mnie uczy, że nie ma w życiu sytuacji bez wyjścia i mimo, że tyle razy wydawało mi się, że sobie nie poradzę, On cudownie mi pomaga i wyciąga z tarapatów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lzy sa jak balsam, oczyszczaja i warto sobie poplakac... Nie pomyslalam, ze moj post moze wywolac lzy..., ale jak wywolal to niech beda na zdrowie!
      J.

      Usuń
  25. W dawnych wiekach ludziom wystarczały konie, osły, muły, ewentualnie łodzie i oczywiście własne nogi. Dziś świat przyspieszył. Ogólnie to na pewno jest dobre, ale czy dla wszystkich? Czy ten pośpiech czegoś w nas nie zniszczył?
    Twoja notka po raz kolejny obaliła stereotyp zacofanej Afryki, wiecznie potrzebującej pomocy z zewnątrz :) To się chwali. Życzę powodzenia w czasie kolejnej radioterapii i Bożego błogosławieństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwna rzecz, ale i dzisiaj nam nie wystarczaja te srodki lokomcji, ktore mamy... Ciagle pedzimy do przodu, tylko nikt nie wie po co...
      J.

      Usuń
  26. Tylko podróż jest prawdziwym życiem, jak i prawdziwe życie jest podróżą /Jan Paweł II/

    Wytrwałości jeszcze trochę, a później już tylko śmiech, że wszystko zostało za Tobą.
    Nieustająco zdrowia życzę :)))*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiech to najlepszy lek.
      Buziaki i serdeczności :)))*

      Usuń
  27. Juz sie pomodlilam, aby tak sie ulozylo to i owo w Twoim zyciu, abys mogla do Kamerunu pojechac w odwiedziny:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skad to ja moge wiedzeic? Przeciez Bogiem nie jestem:)) Ale On ma mozliwosci, nieprawdaz? Jezeli do tego beda sluzyly Twoje checi, nie tylko marzenia, to.... czemu nie:)))

      Usuń
  28. Ja bym pojechała, tylko gdzie Mili? Na plecy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na plecy we wrzozystej chuscie,jak najbardziej!
      J.

      Usuń
  29. Pojechałabym z Tobą!Sił i zdrowia życzę;))

    OdpowiedzUsuń
  30. Wierzę ,że wiara z Bożą pomocą czyni cuda.Wierzę,że będziesz podróżowała i ten obecny czas wspominała jako epizod z przeszłości.
    Chętnie bym poszła z Tobą nawet pieszo.Ale co by na to powiedziała moja endoproteza:))
    Mnóstwo serdeczności posyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Epizot ten bedzie mial wielkie znaczenie na moja reszte zycia, tego jestem pewna. Nie wchodzi sie nigdy do tej samej rzeki, bo woda juz nie ta sama...
      J.

      Usuń
  31. Judytko ja tez tak myślę - tak, jak Ty - Twój to także mój punkt widzenia.
    Podróżuję na własnych nogach, coraz słabiej mi to idzie, bo zdrowie ostatnio nie najlepsze, ale jestem dobrej myśli- uda się nam. Chętnie potowarzyszę Tobie w tej podróży- zamknąć pewien rozdział życia.
    Daleka droga przed Tobą, ale musi być dobrze. Z Bożą pomocą pojedziemy do Afryki...
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daleka droga, mowisz...
      Ktoz to wie w jakie miejsce zaprowadzi mnie tym razem...
      J.

      Usuń
  32. Chyba bym się wybrała z Tobą w taką podróż, choć prawdę mówiąc przez chwilę się zastanowiłam, czy ...??

    OdpowiedzUsuń
  33. Całe nasze życie to podróż.
    Bardzo mi się spodobało zdanie: Pada? Cóż stoi na przeszkodzie, aby odpocząć, pogawędzić, napić się matango, podróżowanie nie zając, nie ucieknie, nieprawdaż?
    Judytko, zbieraj siły, na razie zdrowie najważniejsze.
    Pozdrawiam serdecznie*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cale zycie jest podroza tylko bardzo czesto nie pamietamy o tym, ze ciagle jestesmy w podrozy i tracimy, pomijamy tak wiele rzeczy i spraw...
      J.

      Usuń
  34. Masz rację Judytko, że teraz w miastach to jest tak zadymienie wielkie wszelkimi spalinami, że nie idzie w nich żyć, a co dopiero odpoczywać. Taka Afryka, to co innego i na własnych nogach...
    O ile dostaniesz zezwolenie od pana doktora, to zapewne pojedziesz w podróż po Afryce, czego Ci z całego serca życzę.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naszej kamerunskiej stolicy Yaounde takze nie idzie zyc; tlok, samochody itp! Co innego na tzw prowincji! Tylko podziwiac!
      J.

      Usuń
  35. Judytko, na pewno jeszcze wrócisz do "swojego Kamerunu".
    Tymczasem zapraszam Cię a podróż do Krzemieńca nad Ikwą - to tam urodził się Juliusz Słowacki.
    Serdeczności Judytko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dzisiaj do Kamerunu mi sie nie spieszy... Coz, wspominam, bo jak nie wspominac tak pieknych stron i ludzi...
      J.

      Usuń
  36. Judytko ludzie w Kamerunie czekają na Ciebie, więc tam jeszcze pojedziesz. Może jeszcze nie teraz - teraz to Twoje serce i myśli tam wędrują, za to za jakiś czas wyzdrowiejesz i skończysz szpitalne sprawy i znów pojedziesz w daleką podróż.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak do konca nic nie wiadomo... a moze pojade calkiem w inne strony?
      J.

      Usuń
  37. Ładnie to opisałaś i pokazałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Klik dobry:)
    Mnie się bardzo podoba afrykański brak pośpiechu.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak pospiechu to afrykanska uroda, ale w codziennym zyciu w Afryce ten brak posmiechu meczy bardzo i drazni na dodatek...
      J.

      Usuń
  39. Ja to na codzień staram się wszędzie na własnych nogach, wszak to środek lokomocji i darmowy, i zawsze mamy przy sobie.Zaraz po nogach rower, bez niego nie ma życia. A najbardziej uwielbiam być w przestworzach!Z Tobą do Kamerunu?Nawet zaraz:).Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rower bardzo dobra rzecz, ale za duzo ich jezdzi po chodnikach... a moze ja nie przywyklam jeszcze do tego stanu rzeczy...
      Do Kamerunu, nawet zaraz... Kobieto, ja tak zaraz, to jeszcze na naswietlania musze /smiech/
      J.

      Usuń
  40. Pięknie pokazane i opisane. Ciężkie mają życie, a ludzie nie doceniają tego co daje im dzisiejsza nowoczesność. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciezko moze i maja, ale kto nie ma..., ale najwazniejsze, ze nie licza czasy tak jak my!
      J.

      Usuń
  41. I to jest to...czas, który nie gna, i ludzie, którzy są jak on...
    Najlepszego Judytko!:)

    OdpowiedzUsuń
  42. Życze dużo wytrwałości.
    Gdańsk latem nie jest taki zły. Starówka zamknięta dla samochodów, więc bez spalin, a mnóstwo dzielnic położonych z boku głównej trasy - i bez spalin i bez ludzi. A plaża potrafi byc całkiem pusta rano - wspaniały widok (zanim plażowicze wstaną i dotrą nad wodę). W czyimś towarzystwie latem bardzo polecam trasy leśne, jest ich mnóstwo i można wybrać zarówno odpowiednik płaskiej "ścieżki pod reglami" jak i wspinaczkę góra-dół-góra-dół.
    Pozdrawiam i jeszcze raz życze dużo siły i zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... pusta plaza wczesnie rano... trzeba koniecznie nawiedzic!
      Dziekuje za podpowiedz!
      J.

      Usuń
  43. Radioterapia...jakie to dla mnie bliskie...stała się siostra dla mnie autorytetem...ciągle wierzę, że znajdzie Siostra czas i odwiedzi nas jak już będzie po tych wszystkich paskudnych zabiegach...my "walczymy" razem z Siostrą...buziaki dla najdzielniejszej kobiety świata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych dzielnych kobiet jest bardzo duzo, zapewniam Cie...!!!
      J.

      Usuń
  44. Judyto , myslę ,że cały autokar by sie już uzbierał chętnych na taką podróz z Tobą. Póki co na razie pojeździmy wirtualnie , ma to plusy bo nie robimy kurzu i spalin. Ale kiedyś pojedziemy. Sciskam mocno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, wirtualnie to nie prawdziwe... Jak podrozowac to tylko realnie, zdecydowanie!!!
      J.

      Usuń
  45. Judyto droga, końcówka wpisu to moje słowa. Przeżyłam chemię. Niestety nie swoją. Mojego Synka. Białaczka. Przegrał. Już jest w Domu Boga. Z ukochanym Dziadkiem, któremu ciężko było żyć bez Niego. I ja chciałam do Nich dołączyć. Pan ma jednak inny plan. Pełna pokory witam nowe wyzwania, których los nie szczędzi. Staram się czynić dobro i ...nie boję się śmierci. Odchowam dzieci i jestem gotowa do najdłuższej podróży...
    Już ogromna droga jak widzę za Tobą. Jeszcze trochę...
    Uściski!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... i mnie zycie uczy pokory i wiem, ze nic nie jest przypadkiem...
      J.

      Usuń
  46. No to ja też sobie podróż odbyłam... dzięki Tobie :) Buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
  47. Jakże przepiękną masz filozofię życia. Jak pięknie do niego podchodzisz:)Wierzę, że ta podróż ostateczna w Twoim życiu jeszcze daleko przed Tobą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... nie ma co sie czarowac, daleko czy tez nie zblizam sie do konca a nie do poczatku, nieprawdaz?
      J.

      Usuń
  48. Judith, dzięki Tobie zaciekawił mnie ten afrykański kraj...
    wierzę mocno w to, że Pan Bóg, mimo całego Twego niezaprzeczalnego uroku, nie chce Cię jeszcze u siebie, musisz przecież pisać swój ciekawy i piękny blog, a TAM chyba nie mają internetu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... a po co komu tam internet!
      J.

      Usuń
    2. no żebyś bloga pisała...tutaj nikt tak ciekawie nie opowiada :)

      Usuń