Dawno nie było
nic o życiu w Afryce...
Małpy na tym kontynencie maja się dobrze i jest ich jeszcze sporo.
Nie wiem, jak smakuje mięso z małpy i znać nie będę, bo nie pociąga mnie
ten gatunek mięsa /śmiech/!
Łowcy małp mają się także dobrze, bo zapotrzebowanie na małpie mięso
jest spore. Aby było łatwiej upolować małpę łowcy wymyślili genialny i niezawodny pomysł na ich
schwytanie. Małpy mają swoje ulubione miejsca, w których najczęściej się zbierają.
Trzeba tylko znaleźć to miejsce i
umieścić w ziemi naczynia o wąskiej
i długiej szyjce. Naczynia trzeba
umiejętnie ukryć, zostawiając jedynie odsłonięty otwór.
Łowcy umieszczają w
widocznej części naczynia garść ryżu, owoce, jagody, które małpy lubią. Myśliwi
oddalają się, a małpy powracają. Wiadomo, że małpy z natury są ciekawe,
dokładnie oglądają naczynia,
a gdy zauważą znajdujące się w nich przysmaki,
wkładają górną kończynę do środka i chwytają wielką garść tego, co znajduje się
w środku.
Szyjka naczynia jest bardzo wąska. Sama dłoń przeslizguje się bez
problemu, ale gdy jest wypełniona, absolutnie nie może wydostać się z naczynia.
Małpy zaczynają ciągnąć z całych sił, ale nie pomyślą o tym, by otworzyć dłoń i
porzucić to, co w niej trzymają.
Na ten moment czekają łowcy, ukryci w pobliżu.
Rzucają się na małpy i łatwo je chwytają. Zwierzęta bronią się wprawdzie silnie,
ale nie chcą zostawić tego, co trzymają w dłoni i tak stają się łupem...
/B.Ferrero/
P.S
To afrykańskie polowanie można i przenieść w
przenośni w nasze europejskie warunki...
Myśliwi w
naszym świecie są uśmiechnięci, nienaganni ubrani, wydawać by się mogło, zapięci, jak mówi francuskie powiedzenie „na
cztery agrafki”. Ukrywają swe pułapki w błyszczących i szeleszczących
czasopismach, na ekranach telewizyjnych i komputerowych, w głosach, które mówią
przez nasze i nie nasze, bo za 1zł telefonach, na rogach ulic, w galeriach...
I ludzie mają, ściskają w dłoniach to, co uważają za nieodzowne, a co – tak naprawdę – do niczego nie jest przydatne... Iluż ludzi traci życie, bojąc się otworzyć dłonie. Myśliwi naszych
czasów dbają, aby nasze dłonie były nieustannie zamknięte, pełne, chcące coraz
więcej i więcej, aby w końcu wmówić nam, że żyjemy po to, aby tylko mieć, a oni są po to, aby to nasze „mieć” spełnić w każdej chwili...
Za jaką cenę? Tą ceną jest nasza wolność...
I ludzie mają, ściskają w dłoniach to, co uważają za nieodzowne, a co – tak naprawdę – do niczego nie jest przydatne... Iluż ludzi traci życie, bojąc się otworzyć dłonie.
Za jaką cenę? Tą ceną jest nasza wolność...
Wypadałoby być mądrzejszym od małpy....
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
Ściskam Judyto, z otwartymi dłońmi :*
OdpowiedzUsuńMieć własną wolność w wielkiej cenie, to jeszcze mało. Powinniśmy uznawać ją za bezcenną. Nie jest wymienna na jakiekolwiek dobra materialne. Bierzmy dobra, ale nie płaćmy wolnością. Innymi słowy, używajmy dóbr roztropnie.
OdpowiedzUsuńCzyli trzeba porzucić łup, by nie stać się łupem. Niby proste...
OdpowiedzUsuńDOBREGO Nowego Roku Ci życzę, Judith!
myśliwi naszych czasów...tak,powoli stajemy sie ich ofiarą,a wystarczy otworzyc DŁOŃ
OdpowiedzUsuńświetne...pozdrawiam serdecznie Judytko
wydaje mi się, że w dodatku bardziej szanuje sie tych niewolnych...
OdpowiedzUsuńPiękny i bardzo pouczający wpis.
OdpowiedzUsuńŻyjemy w czasach "konsumpcyjnych"
Wielu ludziom jest trudno puścić, to co się już mają w garści i wówczas są łatwym łupem jak opisane małpki.
OdpowiedzUsuńBiedne malpki:(((
OdpowiedzUsuńA ludzie, no coz szkoda slow...
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku - pozdrawiam serdecznie:)
i niestety kojarzy się porównanie, że człowiek jest trochę jak.... małpa
OdpowiedzUsuńCzyżbyś pisała o różańcach? :-)
OdpowiedzUsuńWolność to piękna sprawa, ale trudno się jej nauczyć, trzeba ją zrodzić w sercu!
OdpowiedzUsuńBardzo trafne porównanie...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło :)
Czasem więc warto rozluźnić dłoń...
OdpowiedzUsuńGratuluję dużych ilości odwiedzin na Twoim blogu. Imponujący licznik. Fajnie, jak trafia się do innych.