Jest
już wiosna, a właściwie lato więc wakacje tuż, tuż...
Przed nami czas
podróżowania na wszelkie możliwe sposoby! Dwoje ludzi mówiąc o podróży i
podróżowaniu, patrząc na to samo może widzieć coś zupełnie różnego. Hm, mam
wspomnienia z afrykanskiegi podrożowania, ale jak wspomnę moje podróżowanie po
afrykańskich drogach „carem”, to mówię sobie: nigdy więcej! Afrykanin zrobi
duże oczy i ze zdziwienia nie będzie mógł wyjść, jak można powiedzieć o
podróżowaniu „carem” - „plus jamais”!!!
Mają prawo robić duże oczy na moje zniesacznienie, bo ja się dziwię, a oni
wiedzą, że w podróżowaniu po Afryce wszystko jest proste jak drut i jasne, jak
słońce dla... Afrykańczyka!
Broń, Panie Boże, nie chcę
dramatyzować podróżowania w Afryce, chcę opisać podróżowania, jakim go widzą
moje oczy...
czyli z przymrużonym okiem...
Jak potrzeba przynagli i przydusi,
to człowiek będzie podróżował czym się da, aby tylko do przodu, nieprawdaż?
Cóż, Kamerun nie jest gorszy od innych części świata w bogactwie kontrastów
społecznych i... podróżniczych!
I tak, jeden Kameruńczyk wsiada dzisiaj o
godzinie 23 z minutami do samolotu /business clasa/ i za 7 godzin jest w
Europie. Kilka tysięcy kilometrów w kilka godzin i zmienia kontynent, klimat,
świat wokół niego jest całkiem inny niż ten kilka godzin temu... Są i tacy,
którzy pokonują afrykańskie ASFALTOWE /takie także mamy/ drogi mercedesami
najnowszego typu. W stolicy na porządku dziennym widzi się Hamera, Jaguara...
Skąd moja rozległa wiedza marek samochodowych /śmiech/?
Nauczyłam się w
Kamerunie, bo takie cuda same „rzucają się na oczy”.
I na początku nie chodziło
o markę, ale o... kolor!
Bywa i tak, że potrzebujesz 7 godzin, aby przejechać
75 km i po takiej podróży jesteś skonany i marzysz tylko o jednym: umyć się i
oddać się w ramiona Morfeusza... Podróżowanie podróżowaniu nie równe!
Zależy od
gustu, statutu społecznego, naszego wyboru, albo przymusu koniecznego... Dookoła świata można na rowerze i na pieszo także!
W Afryce, ogólnie pisząc,
jedzie się tym, czym się da!
Najpewniejsze w tych stronach świata czyli w buszu
są własne nogi, byle zdrowe! Ta część naszego ciała na kameruńskich Wschodzie
jest najpowszechniejszym środkiem lokomocji! Nie musisz czekać, aż coś
przyjedzie, nie płacisz, świeże powietrze, śpiew ptaków...
Problem zaczyna się
wtedy gdy leje deszcz... Jednak problem deszczu nie
istnieje dla Afrykańczyka. Pada? Cóż stoi na przeszkodzie, aby odpocząć,
pogawędzić, napić się matango, podróżowanie nie zając, nie ucieknie, nieprawdaż?
Ludzie wędrują na swoje odległe pola, w odwiedziny, do ośrodka
zdrowia... Na głowie zamiast w ręku znajduje się wszystko, co na czas
podróżowania potrzebne. Na swoich nogach przejdziesz przez największe błoto,
wąską ścieżyna i na skróty, którym nawet Hamer nie podoła... c.d.n
P.S
Na dzisiaj używam codziennie moich nóg, które mnie niosą tam gdzie chcę
lub tam gdzie mogę. Spacery codzienne ku zdrowotności, aby mieć dobrą kondycję fizyczną i psychiczną, bo
ptaki, rosnąca trawa i cała reszta zwana wiosną dobrze na psychikę działa,
nieprawdaż? Martwię się, że z nastaniem
lata wolne miasto Gdańsk będzie tak śmierdziało spalinami, że odechce się
człowiekowi spacerów po gdańskiej starówce, parkach, lasach i odwiedzania
naszych bałtyckich plaż, na których będzie tłok i ścisk wielki! Na czas wakacji
przydałoby się zmienić miejsce zamieszkania... Muszę się zastanowić... A może
będę mogła pojechać do Kamerunu na krótkie wakacje, pooddychac świeżym powietrzem i posprzątać cały ten bałagan, który zostawiłam, aby godnie
zakończyć „na teraz” rozdział mojego życia nazwany „misja w Kamerunie”?
Lekarz się uparł, że w żadnym wypadku... Póki co zmieniłam otoczeni i miasto czyli wybrałam się w podróż! Nie jest to podróż, o której marzy Judyta, taka za jeden uśmiech! To podróż całkiem przyziemna, wręcz przymusowa /bo jak zrobiłam jeden krok, to trzeba zrobić następny/, pozbawiona radości prawie wszelkiej.
W poniedziałek rozpoczęłam radioterapię. Zaliczyłam trzy. Zostało
jeszcze siedemnaści... Pięć razy w tygodniu przez cztery tygodnie. Dzisiaj
zaliczyłam ostatnią chemię czyli ósmą, co będzie dalej? Miałam nadzieję, że
mnie oświecą /oświecili/ i dadzą choć trochę odpocząć /nie dali/. Przez skórę
czułam, że odpoczynku nie będzie chyba, że wszystkich zaskoczę i przejdę /w międzyczasie/ na drugą stronę, bo w życiu wszystko jest możliwe! Szczęście
prawdziwe rozwija się powoli i zaczyna się już teraz, i to samo można
powiedzieć o chorobie i nie zostaje nic innego tylko przyjąć, zaakceptować i
robić wszystko co w ludzkiej mocy, aby sobie pomóc. Pomoc, to nie tylko
leczenie... Życie, jak zwykle przyniesie zaskakujące rozwiązania."Tak jest z
życiem: to, co przez jakiś czas jest banalne, nie warte uwagi, nagle nas
pociąga i skupia naszą uwagę i trzeba dać się pociągnąć, a nie tkwić w
schemacie, który nie pozwala poznać nowych przestrzeni" I co by o życiu nie
napisać jest ono ciągłym wkraczaniem w to, co nieznane, albo zamieraniem w
tym, co już doskonale się zna! „Lepiej być myszą polną na polu, szukająca
ciągle nowych przestrzeni, niż laboratoryjny szczurem, który biega w kołowrotku,
lepiej mieć żywe pragnienia niż pocieszać się martwymi zdjęciami. Lepiej żyć TU
I TERAZ, niż KIEDYŚ i GDZIEŚ. Raz jeszcze napiszę: śmierć jest kwestią czasu i
nikt z nas nie wie, kiedy ten czas jest dla nas najwłaściwszy... Póki mamy
jeszcze CZAS żyjmy tym co dzisiaj i nie zamartwiajmy się zanadto, ale zróbmy
wszystko co od nas jest zależne...
I czym dostać się do Kamerunu? Samolotem, statkiem, a może samochodem przez
pół Afryki, to byłaby podróż! Hm, tylko kto by chciał mi towarzyszyć w tej samochodowej
podróży przez piaski pustyni, no kto?