poniedziałek, 24 grudnia 2012

Boże Narodzenie...

… I pomyśl - jakie to dziwne,
 że Bóg miał lata dziecinne,
 Matkę, osiołka, Betlejem...
 tyle tajemnic, dogmatów,
Judaszów, męczennic, kwiatów,
i nowe wciąż nawrócenia.
Że można nie mówić pacierzy
 po prostu w Niego uwierzyć
 z tego wielkiego zdziwienia.
                                                                                  J. Twardowski



Mało jest dni w ciągu roku,
 na które czeka się tak chętnie,
 jak na Wigilię i dzień Bożego Narodzenia, pierwszą Gwiazdkę na niebie, uroczystą wigilijną kolację, łamanie się opłatkiem, kolędy i spotkania rodzinne.

 Życzę Wam, aby podczas wigilijnej wieczerzy i przez całe Święta towarzyszyło Wam światło
 Szopki Betlejemskiej,
 z której płynie Pokój, Radość, Miłość, Przebaczenie, Wiara i Nadzieja.

 Życzę także, aby Nowy 2013 Rok
 obfitował  zdrowiem,
 aby przyniósł w darze Błogosławieństwo  oraz spełnienie oczekiwań i pragnień.

  Z  wdzięcznością, modlitwą i pamięcią
 s. Judith



P.S
Święta Bożego Narodzenia spędzam w Ordynariacie Wojska Polskiego czyli po żołniersku, na baczność /śmiech/!


piątek, 21 grudnia 2012

O Gwiazdce dookoła świata….

Boże Narodzenie już pod drzwiami.
 Na wszystkich kontynentach zabłyśnie Gwiazda Betlejemska czy ludzie wierza w Jezusa czy tez nie.
 Trzeba jednak przyznać, że obchody Bożego Narodzenia w różnych krajach pokazują, co w danej kulturze jest najważniejsze.

  Na Filipinach
 wykonuje się lampiony w kształcie gwiazdy zwane „paról” i są one tym, czym choinka w kulturze europejskiej. Świecące gwiazdy symbolizują  zwycięstwo światła nad ciemnością. Wykonuje się je ręcznie i ozdabia trenami, które mają je upodobnić do komety, która prowadziła Trzech Króli do Betlejem. Dekoruje się nimi domy, sklepy, ulice i place miast. Oczywiście nie może zabraknąć wystawy „paról”.
 Co roku w grudniu San Fernando staje się miastem  lampionów...

  W Wielkiej Brytanii
 narodził się zwyczaj wysyłania kartek z życzeniami świątecznymi, a był to rok 1843. I co dziwne tekst z pierwszej kartki przetrwał do dzisiaj bez jakichkolwiek zmian: Wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz Szczęśliwego Nowego Roku dla Ciebie.
 Na stole pojawia się obowiązkowo indyk...


 W Hiszpanii
 niezwykle ważny i dużo bardziej popularny niż ubieranie choinki jest zwyczaj budowania szopki. Tradycyjnie ustawia się je nie tylko w kościołach, ale również w domach, sklepach, szkołach, a nawet w urzędach. Jedno z hiszpańskich przysłów mówi: „jaką szopkę przygotujesz, taki chleb będziesz jadł”...

W Australii
 od pamiętnego 1938 roku kiedy spiker radiowy Norman Banks
 zgromadził w Melbourne dziesiątki tysięcy ludzi, którzy wspólnie odśpiewali kolędy.” Kolędowanie przy świecach” co roku zbiera Australijczyków w  Alexandra Gardens, by razem uczcić Boże Narodzenie. Dochód z wspólnego kolędowania trafia do organizacji, która pomaga niewidomym dzieciom...

 Boliwia
 to jeden z najbardziej katolickich krajów Ameryki Południowej, dlatego Boże Narodzenie jest dla mieszkańców Boliwii najważniejszym wydarzeniem w roku. 24 grudnia udają się na Misa del Gallo,
 która może trwać do białego rana. Tradycja nakazuje, aby zabrać ze sobą figurkę Dzieciątka Jezus oraz dary czyli owoce własnej pracy.  W Święta Bożego Narodzenia Boliwijczycy dziękują za zebrane plony i proszą o urodzaj na nadchodzący rok....

 Na Kubie
 w mieście Remedios po hucznej zabawie karwanałowej w 1820 roku ksiądz, chcąc zbudzić wiernych do przyjścia na nocną mszę przed Bożym Narodzeniem, zebrał młodzież i kazał jej zbudzić miasto.
 Pamiątką tego wydarzenia jest festyn uliczny, którego kulminacja przypada 24 grudnia. Gdy o 21,00 zabrzmią dzwony kościoła Iglesia Parroquial Mayor, rozpoczyna się rywalizacja m.in. o najbardziej spektakularny pokaz sztucznych ogni...

  W Ekwadorze
 najbardziej znamienna jest kilkugodzinna procesja, tzw. Pasz del Nino Viajero, podczas której odgrywane są sceny związane z narodzeniem Chrystusa. Najsłynniejsza w całym kraju parada odbywa się w miejscowości Cuenca. Poprzebierani mieszkańcy przedstawiają ucieczkę do Egiptu, Zwiastowanie, przybycie Trzech Króli.
 Całość to prawdziwy festyn z pokazem sztucznych ogni, tańcem i śpiewem. Procesja liczy 50 tys. uczestników i cztery razy tyle obserwatorów –  wszystko to 24 grudnia...


 Dania
 rozpoczyna uroczystą kolację wigilijną o północy. Obok różnych dań podaje się na deser risalamande – ryż pudding z ukrytym w środku migdałem. Znalezienie go ma zagwarantować szczęście na cały nadchodzący rok. Duńczycy w Wigilię dbają nie tylko o swoje podniebienia. Miskę puddingu zostawiają też w ogrodach – dla złośliwych elfów nazwanych nisse, aby  przestały płatać figle...

 W Irlandii
 utrzymuje się nadal starodawny zwyczaj stawiania w oknie zapalonej świecy , mającej wskazywać drogę obcemu wędrowcowi  i gotowość przyjęcia go pod dach, tak jakby się przyjmowało Świętą Rodzinę.

 Co kraj, to obyczaj...
  Cóż, nasze polskie Boże Narodzenie
 jest nie do podrobienia /śmiech/ i jest najpiękniejsze na świecie, nieprawdaż?
 Co jest najpiękniejsze w Święta? Radość, ciepło i magiczna atmosfera. Najlepsze, co możemy zrobić dla siebie i innych, to spędzić ten czas w rodzinnej atmosferze, umocnić łączące nas więzi.

 Raz jedyny w Kamerunie zaprosiliśmy wszystkich misjonarze nie polskiego pochodzenia na naszą polską Wigilię...
 Kolejny raz nie powtórzył się, bo kto Polaka zrozumie w taki dzień?
 Tyle zwyczajów i rytuałów świątecznych... Wyglądanie Gwiazdy Betlejemskiej, co na kameruńskim niebie nie jest łatwą sprawą. Sianko pod obrusem, wspólna modlitwa, dzielenie się opłatkiem, dodatkowe nakrycie przy stole, świeca wigilijna, szopka, 12 potraw, choinka, wspólne kolędowanie i prezenty pod choinką...

Powinnam się cieszyć... Święta Bożego Narodzenia spędzę w Polsce. Zapewne będzie śnieg, mróz i zapach polskiego świerku..., ale to nie to samo... Za czym tęsknię... nigdy nie jest tak, jak rok temu, bo przede wszystkim ja nie jestem tą sprzed roku...

 W naszej misjonarskiej tradycji odpakowując prezenty wyrzuca się wszelkie dekoracje papierowe, wstążki za siebie... Podłoga staje się kolorowa i ten bałagan zostaje do dnia następnego... 

Na misjach zaczęłam robić kutię à la Judith i pobiłam rekordy popularności... Na koniec tego wieczoru Pasterka. Wyjeżdżaliśmy po dwoje, dwóch w różne strony naszej diecezji, aby być w tę Noc z tymi, do których przychodzi Mały Pan Jezus nie w śniegi, ale w upalną afrykańska noc... Cieszę się, owszem, że będę w te Święta w Polsce, ale sercem będę jednak TAM...


A kwiaty Gwiazdy Betlejemskiej w Kamerunie są ogromne i kwitną przez cały rok!



Na marginesie zapytam samą siebie: możliwe jest na tym świecie szczęście doskonałe?
 I sama sobie dam odpowiedz:  są tylko przypływy tego szczęścia doskonałego... i  potem odpływają...

poniedziałek, 17 grudnia 2012

O Miłości…

- Judytko, jak się czujesz?
 -  Oj, ale dobrze wyglądasz, a ja myślałam... 
–  Myślałaś, że zobaczysz okaz nędzy i rozpaczy?

  Cóż, najbardziej wkurza mnie fakt, że moja osoba kojarzona jest z rakiem, cierpieniem, końcem wszystkiego, tak jakbym przed tym nowotworem nie istniała, jakby to wszystko, co było nie miało wpływu na moje teraźniejsze życie.
 Omijanie mnie, bo cóż powiedzieć... a wystarczy zwyczajnie, po prostu byc.
 Nowotwór nie może stać się centrum mojego życia, ja jestem Centrum, sztabem dowodzenia.
 Mówią, że chemia powali mnie na kolana... i myślę, że przyjdzie taki czas powalenia totalnego - chemia czerwona powala!

 Hmm, można być w niemocy fizycznej i psychicznej, świat się zacznie może walić... 
Ta niemoc jest nieodłączną częścią życia i zawsze prowadzi do powstania – nie może być inaczej.
 Człowiek może być uzdrowiony fizycznie i duchowo i ten DUCH jest ważniejszy od fizyczności, bo on daje Moc, iskrę w oku choć wszystko boli, on pozwala znaleźć piękno w zwykłym codziennym życiu, które staje się jedynym w swoim rodzaju...
 Nie czeka mnie, osoby nie całkiem zdrowej /śmiech/,nic  innego oprócz dwóch rzeczy: Życie lub Śmierć.

 Tych zdrowych czeka to samo... więc czego się bać?
 Życia? Umierania? Cierpienia?
 Przyjdzie na to czas,
 ze będę zastanawiać się, JAK to najlepiej przeżyć...

 I mówię Wam z perspektywy trumny a moze i urny, inaczej patrzy się na życie /śmiech/.  I niech nikomu się nie zdaje, że ominie go coś na tym świecie.

 Wszyscy bez wyjątku, jeśli chodzi o nasze światopoglądy, rzucanie słów, myśli ukryte, otrzymują za darmo to samo: Narodziny, Miłość w szerokim tego słowa znaczeniu, Cierpienie i Śmierć.

 A co z tymi Darami zrobimy i JAK je przeżyjemy  to już inny temat na posta, na życie...

 I co jest najważniejsze na tym świecie, który bez wątpienia pięknym jest? Miłość.
 To Ona ma tę niepowtarzalną moc odwracania biegu wydarzeń, przekształcania słabości w siłę.
Często uważa się, że życie ludzi chorych jest nie do przyjęcia.
 I jest to prawdą tylko wtedy, kiedy nie ma miłości.

 Kiedy się kocha jest kochanym, można znieść wszystko... i ból, i cierpienie, które przyszło nieproszone do naszego życia.
 Jednego nie doświadczysz w chorobie gdy kochasz i jesteś kochany: rozpaczy.

 I tej miłości Wam życzę na zabiegane dni przedświąteczne, abyście się nie wypalili  przez to bieganie po sklepach i nie stracili z oczu prawdy, że prezenty i cała reszta nie jest tak ważna, jak być z tymi którzy nas kochają i odwrotnie.

sobota, 15 grudnia 2012

O Sobieszewie…

Sobieszewo to wyspa i więc trzeba napisać: Wyspa Sobieszewska.
 W najszerszym miejscu wyspa ma około 10 km szerokości równoleżnikowej, a w najdłuższym miejscu około 6 km długości południkowej.
 Południe wyspy jest równinne i bezleśne.
 Północ porasta las Mierzei z wydmami w pasie nadmorskim.
 Wyspa ma także swoją górę, którą zwą Góra Mew o wysokości 32 m.n.p.m. Teren Wyspy ma łagodny mikroklimat.
 W czasach komunistycznych mieściło się tutaj wiele domów wypoczynkowych. Na Wyspę można wjechać tylko przez most pontonowy, który łączy Sobieszewo z lądem stałym.
 Most składa się z 9 przęseł, z których środkowe, o szerokości 30 metrów, jest ruchome i służy do otwierania mostu. Most liczy sobie 180,8 m długości i jest najdłuższym mostem pontonowym w Polsce.



 Na Wyspie Sobieszewskiej Pallotynki mają Dom Pomocy Społecznej dla dziewcząt. Historia domu sięga 1945 roku, który miał swoją siedzibę „Na Górce” czyli w naszym domu w Gdańsku i był to sierociniec dla dzieci. W sierocińcu znajdowały się dzieci, które potraciły swoje rodziny podczas II Wojny Światowej.
 Warunki bytowe były bardzo skromne. Siostry dobudowywały kolejne pomieszczenia. W roku 1953 roku Dom Dziecka pod wezwaniem św.Antoniego przestał istnieć.
 W marcu tegoż roku ówczesne władze państwowe zabrały wszystkie dzieci do innego ośrodka a Siostry otrzymały 45 dzieci /dziewczynek do 18 roku życia/ umysłowo chorych i z wadami fizycznymi.
  Dziećmi zajmowały się Siostry.
 Z biegiem czasu do pomocy zostały zatrudnione osoby świeckie.
 Trudne warunki lokalowe nie spełniały standardów dla prawidłowej opieki nad dziewczętami.
 W 1990 roku Wydział Zdrowia i Opieki Społecznej Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku zakupił w Sobieszewie Dom Wypoczynkowi dla Rolników.
 W styczniu 1991 roku otrzymałyśmy ten dom i dzisiaj jest naszą własnością.


 Dyrektorką domu jest s. Renata Boczar , która otrzymała w 2011 roku medal Matki Teresy z Kalkuty  - Owocem Miłości jest posługa.











 Nasz dom otrzymał także wyróżnienie "Zielone Serce".



Do naszego domu trafiają dziewczęta w różnym wieku i zostają w nim do śmierci. Na dzisiaj mamy 58 podopiecznych.
 Najstarsza ma 68 lat, najmłodsza lat 13. Cztery dziewczynki są sparaliżowane. Kilka porusza się na wózkach inwalidzkich.
 Nie można porównywać warunków, które miały nasze podopieczne „Na Górce” do tych, które mają w Sobieszewie...

 Miłość została ta sama i to jest najważniejsze, i patronuje temu domowi ten sam święty czyli Antoni.


 Siostra Renata zapewniała, że wszystkie kwiaty sama hoduje...



















































 I na koniec gwiazda domu: Wojtuś czyli kanarek!

W Polsce, w Bobolicach mamy podobny dom, a w Rudniku Dom Dziecka. 


piątek, 14 grudnia 2012

O Blogu 2012



Cóż, dostałam taki oto obrazek i wyróżnienie. Nie zamieściłam do tej pory żadnego z wyróżnień, które otrzymałam, bo uważałam, że jest wielu innych, którzy na to wyróżnienie zasłużyli..., ale raz jeszcze za wszystkie serdeczne dziękuję.  Nie zamierzam brać udziału w tymże konkursie, ale nominować do wyróżnienia  na BLOG 2012 /Blog OF 2012 THE YEAR/ trzeba koniecznie. Nie łatwa to sprawa... Tyle blogów i tyle samo ludzi z pasjami, talentami... Wyróżnił mnie Krzysztof zwany Caddicus Caddi -dziękuję.

Zasady zabawy:

Nominować blogi, które według mnie zasługują na wyróżnienie.
Poinformować blogerów, o tym, że są nominowani.
Podziękować blogerowi, który mnie nominował.
Dołączyć nagrodę na swoim blogu.


Jo; za cudowny świat przekazywany przez fotografię i tekst...
 Caddi; za wadzenie się z Panem Bogiem /śmiech/,
 wiedzę i humor...
 Natka; za krótkie teksty, które zapraszają do myślenia i inspirujące fotografie...
 Jasna za pasję życia...
 Meg; za przybliżanie piękna naszej Polski... 
Zbyszek; za miłość do piękna...
 Anna; za mądrość płynąca z serca... 
Laterna magica; za czary ze szkła...
 Stokrotka; po prostu za podróże i za Szczerbatego...
  DD; za zwyczaje, codzienne życie kobiety... 
Polowanie na Geparda; po prostu Afryka...
 Iw; za pokazywanie, jak być szczęśliwym...
 Operuję w Peru; za pasję życia....
Urden; za pasje życia także...



Mogłabym jeszcze nominować, bo Wszystkim Wam należy się ta nagroda... Kolejność blogów przypadkowa.




czwartek, 13 grudnia 2012

O Życiu...

„Skoro nie możemy dodać dni do swojego życia, musimy dodać życia swoim dniom”.
 Oto stawka w tej grze.
 Nic innego.
 Pytanie „dlaczego” doprowadza do szaleństwa.
 Na pytanie „dlaczego” nie ma odpowiedzi.
 Trzeba zadac raczej pytanie „jak” teraz żyć.
 To jest moje życie i przyjmę to, co niesie i nie choruję lecz po prostu żyję swoim życiem...

Polecam książkę Anne-Dauphine Julliand „Ślady małych stóp na piasku”


poniedziałek, 10 grudnia 2012

O pałacu….

Jak świat światem we wszystkich kręgach kulturowych wznoszono pałace czyli reprezentacyjne budowle mieszkalne, których celem nie była obrona tylko reprezentacja statusu, bogactwa...
Każdy pałac ma bramę...



 Największy spośród dworów w Oliwie o nazwie Quellbrunn znajduje się przy ulicy Polanki 124.
 Przylega do niego olbrzymi park z dwoma stawami.
 Najstarsza wzmianka o tymże pałacu pochodzi z 1631 roku. Jak to z dworami bywa zmieniają często właścicieli.
 Jesienią 1832 roku Dwór przeszedł przeszedł pod zarząd władz miasta Gdańsk, który utworzył tu przytułek dla bezdomnych. Po II wojnie światowej obiekt był użytkowany przez wojsko.
 W 1992 roku wojewoda gdański przekazał popadający w ruinę pałac Archidiecezji Gdańskiej. W dzisiejszym pałacu mieści się Między narodowe Centrum Ekumeniczne prowadzone przez Siostry Brygidki. Można zwiedzać piękny park i sam pałac. Mnie zachwyciły meble...


































P.S
Dostałam listy z Kamerunu. Jeden z nich napisała Agnes i Dawid. Dawid tylko się podpisał, bo pisać nie umie, ale na ogrodzie się zna.
Agnes, nasza prawa ręka w, skończyła prawie, że liceum i była nawet  w postulacie u sióstr zakonnych. Jednak na wakacjach spotkała Modesta /mąż/ i powołanie poszło w dżunglę afrykańską /śmiech/. List wzruszył mnie, a jeszcze bardziej jego zawartość... W kopercie znalazłam 2000 tyś kameruńskich franków. Przeliczając na euro daje to prawie trzy euro...
Dla nich to spora suma... Pierwsze moje skojarzenie: wdowi grosz, a drugie chcą abym wyzdrowiała, a do tego oprócz łaski Bożej potrzeba środków finansowych... W Kamerunie nie z każdym dzielą się swoimi pieniędzmi, a tym bardziej z białymi...
I jak to się ma do pałacowych wnętrz Międzynarodowego Centrum Ekumenicznego...