środa, 16 stycznia 2013

O zimie...


Zima jest piękna do pewnego stopnia… Celsjusza – powiedział ktoś.
 Cóż, o zimie można powiedzieć: nie lubię, nie znoszę, bardzo lubię...
 Zima – lubiana i nielubiana, więc o gustach pór roku
 nie godzi się dyskutować. Na biegunie południowym potrafi trać 9 miesięcy, a mróz dochodzący do – 60°C jest na porządku dziennym.
 Życie ma swój ustalony biologicznie rytm.
Od czasu do czasu burze przerywają jego bieg, ale wiosna, lato, jesień i zima następują po sobie jak urodzenie, życie i śmierć...
  Ja rozumie, że Wam jest zimno,
 ale jak jest zima to musi być zimno /śmiech/
  Lubię zimę w Polsce, bo wiem, że po niej jest zawsze wiosna...

thumbs image008 Najpiękniejsze zdjęcia 2011 roku zrobione w Rosji


Podobno John F.Kennedy powiedział: Dopiero zimą można powiedzieć, które drzewa są naprawdę zielone. Dopiero kiedy wieją przeciwne wiatry, można powiedzieć, czy człowiek albo kraj jest odważny i nieugięty...


                                              /Zdjecie zrobione w Rosji, autor poszukiwany/







poniedziałek, 14 stycznia 2013

O podkowie...

No właśnie, wiara. Ja również uważam to za ważne.
 Wybitny fizyk Nielsem Bohrem, jeden z największych uczonych naszych czasów, na drzwiach do domu miał zawieszoną podkowę.
 Pewnego razu kolega, który przyszedł do niego z wizytą, zapytał:

 - Chyba nie wierzysz w te rzeczy? 
– Oczywiście, że nie – odpowiedział wielki fizyk. 
– Ale mówi się, że przynoszą szczęście również tym, którzy nie wierzą.

 Cóż, mylił się.
 Jako uczony powinien wiedzieć, że to nie podkowa przynosi szczęście,
 ale wiara w nią.
 Jest to według mnie fakt – powiedzmy – naukowy.
                                                                                          /T. Terzani/

Podkowa, fot. Shutterstock 

 A co do podkowy... Przedmiot ten był dawniej kojarzony z dobrobytem
 i wysokim stanem majętności w czasach, gdy posiadanie konia wierzchowego było przywilejem rycerzy i możnowładców, a samo podkuwanie było nie lada luksusem i wydatkiem.
 Znalezienie zgubionej na drodze podkowy wróżyło szczęście i czasem parę groszy gdy była w dobrym stanie.
 Miała ona zapewniać ochronę przed czarami i samym szatanem. Jej magiczne właściwości miał zapewnić kowal żyjący w X wieku w Anglii. Pewnego dnia przyszedł do niego szatan w ludzkiej skórze prosić o podkucie swojego konia.
 Kowal jednak nie dał się zwieść pozorom, szybko rozpoznał diabła, przybił go nad drzwiami i przypalał rozżarzonym żelazem.
 Diabeł zaczął błagać o litość i w końcu przyrzekł, że wzamian za wolność będzie omijał wszystkie domy w których zawiśnie podkowa zwrócona końcami w dół.
 Podkowa była przybijana siedmioma gwoździami, a 7 to wyjątkowa liczba. Nie przypominam sobie abym kiedykolwiek znalazła podkowę... a szkoda /śmiech/.




P.S
I tak to jest, że postawa w tym przypadku wiary ma nieprawdopodobne znaczenie w walce z chorobą, szczególnie z rakiem. Nikt nie potrafi tego dobrze wyjaśnić w sposób naukowy. Często gadam sobie z moimi komórkami, przemawiam do mojego systemu odpornościowego i proszę go, aby robił co w jego mocy, nie poddawał się... Zapewniam go, że ze swojej strony robię co możliwe, aby mu pomóc.
Nie wiem czy czerwony płyn dobrze mi robi... Komórki rakowe nie są jedynymi. Tak więc czerwony płyn atakuje w taki sam sposób chore jak i zdrowe komórki...” W sumie to tak, jakby bombardować napalem dżunglę i niszczyć tysiące drzew, próbując zabić małpę przycupniętą na jednej z palm”. I kogo to obchodzi, że nie masz włosów, brak ci powierzchni śluzowych, paznokcie robią się jakieś dziwne, cera staje się ziemista, usta wypełnia jakaś dziwna słodkość i wiele innych rzeczy... „Jeśli chcesz poradzić sobie z chorobą, nie powinnaś niczego opłakiwać, nie powinnaś tęsknić za przeszłością, a przede wszystkim nie powinnaś się łudzić, czy też żywić nadzieję, że – nawet jeśli ci się uda – kiedykolwiek będziesz taka jak przedtem”. Spustoszenie zaczęło się, ale został mi apetyt więc zjadłabym konia z kopytami i podkowami /śmiech/


thumbs niesamowite konie wojtek kwiatkowski 011 Najpiękniejsze zdjęcia koni   Wojtek Kwiatkowski

zdjęcie wykonane przez Wojtka Kwiatkowskiego

piątek, 11 stycznia 2013

O sensie życia....




Słynny filozof codziennie starał się bardzo znaleźć sens życia.
 Poświęcił na rozwiązanie tej zagadki najlepsze lata swego życia.
 Ile badań przeprowadzi, ile książek napisał, i ciągle nie miał odpowiedzi. Konsultował się z największymi mędrcami ludzkości, odbył niejedną rozmowę i dyskusję.
 Zwiedził świat wzdłuż i wszerz i nie znalazł zadawalającej odpowiedzi
 na to pytanie.
 Pewnego wieczoru w ogrodzie przy domu, kiedy odpoczywał, wziął na kolana pięcioletnią córeczkę, która bawiła się wesoło i spytał ją:

 - Córeczko, dlaczego jesteś tu na ziemi?
 Dziewczynka odpowiedziała uśmiechając się:  

thumbs 46 Najpiękniejsze zdjęcia ludzi w 2011 roku

  – Aby cię kochać tatusiu! 




                                                                   /Autor zdjęcia poszukiwany.../



P.S
Dzieci są jak kwiaty... Kwiaty po prostu kwitną.

środa, 9 stycznia 2013

O afrykańskim grillu…

W Afryce możesz zjeść na każdym przysłowiowym zakręcie... Bardzo popularnym przysmakiem jest grillowane mięso wołowe. Na poboczu drogi lub na ulicy, aby było widoczne, ustawia się beczkę, w której płonie ognisko, na niej metalową kratę, a na kracie pokrojone mięso... I to jest coś pomiędzy grillem a wędzarnią!

Krowy hodowane są w Kamerunie na północy i wędrują w odległe strony naszego kraju na swoich nogach, gdzie stają się grillowym przysmakiem dla wielu. Grillowym sklepem zajmują się najczęściej młodzi chłopcy i mężczyźni z plemienia Bororo, którzy także hodują krowy.
 Lubię popatrzeć, jak sprawnie idzie im krojenie, porcjowanie mięsa. Posługują się dziwnymi nożami, cienkimi jak żyletki. Cieszy mnie, że wpadli na pomysł przydrożnego grilla i w ten sposób zarabiają na życie i drażnią podniebienia tych, co uwielbiają takie właśnie mięso.


tu sie piecze mięso z beczki 150x150 ,,MIĘSO Z BECZKI, CZYLI KAMERUŃSKIE PRZYSMAKI

 Można spożyć na miejscu.
 Kawałki mięsa nadziewane są na patyki i mocno posypane różnymi przyprawami: ostrą papryką, chilli i kurkumą. Przyprawy te dodają mięsu smaku i kruchości, ale w zasadzie nie wiadomo, czy to przyczyna, czy zaledwie efekt uboczny ich stosowania.
 Przyprawa o nazwie kurkuma ma szersze działanie niż czosnek!
 Myślę, że przy takim grillowaniu na poboczu drogi właściwości
 kurkumy są bardzo pożądane! 
Kurkuma to żółtopomarańczowy proszek z korzenia ostryżu długiego, która nazywana jest także szafranem indyjskim, a to ze względu na kolor kwiatów.



 Przyprawa ta ma właściwości przeciwzapalne, pomaga w walce z nowotworami, uśmierza bóle neuropatyczne, przyspiesza metabolizm i procesy trawienne. Działa rozkurczowo i bakteriobójczo.
  Pomarańczowy proszek jest podstawowym składnikiem curry.
 Oprócz niej dodaje się mieloną kolendę, chilli, kmin rzymski, pieprz, imbir, cynamon, kasję, goździki, w zależności od smaku, jaki chce się uzyskać.

 Chcesz na wynos? Nie ma sprawy!
 Zapakują w papier po workach od cementu. Worki są bardzo dobrze wytrzepane z kurzu cementowego i zazwyczaj przysmak grillowy zawijany jest do wewnętrznych warstw, które nie miały styczności z cementem.

mięso z beczki 150x150 ,,MIĘSO Z BECZKI, CZYLI KAMERUŃSKIE PRZYSMAKI

 Próbowałam, ale tylko kawałeczek... i mogę powiedzieć: smaczne!
 Za mięsem nie przepadam więc nie kusi mnie ten wędzony przysmak. Wielu Misjonarzy przepada za tym specyfikiem i podczas każdej podróży mamy przymusowy postój przy grillowym barze...


 Moje oko zatrzymałoby się zapewne przy kwiecie kurkumy... To dość rzadka roślina w naszych mieszkaniach obejmująca około 70 gatunków. Jest to bylina o kłączu z bulwami, z których produkuje się przyprawę. Wiadomo przyprawa cudo, a kwiaty to drugie cudo... 









                                                                                  /zdjęcia z internetu/

poniedziałek, 7 stycznia 2013

O czwartym Mędrcu...

Podania mówią, że był czwarty Mędrzec,
 który wyruszył w drogę z innymi Mędrcami.
 Każdy człowiek ma swoją drogę, swoją gwiazdę i swoją tęsknotę więc wcale się nie dziwię, że czwarty Mędrzec poszedł swoją drogą, bo tylko tą drogą mógł dojść do celu...
 Mówią, że był najmłodszy spośród czterech, żadnemu zaś z nich nie płonęła w sercu tak głęboka tęsknota, jak właśnie jemu. Ów wędrowiec zabrał ze sobą jako prezent dla królewskiego Dzieciątka trzy błyszczące, szlachetne kamienie.

Podczas drogi usłyszał nagle szlochanie dziecka. W kurzu zobaczył leżącego chłopczyka, bezbronnego, nagiego i krwawiącego z pięciu ran. Tak niezwykłe było to dziecko, tak delikatne i bezbronne, że serce młodego Króla napełniło się litością.
 Podniósł je i zawrócił do wioski, którą właśnie zostawili za sobą.
 Tam nikt nie znał dziecka. Poszukał opiekunki i przekazał jej jeden ze szlachetnych kamieni, by w ten sposób zabezpieczyć życie dziecka.

 Udał się następnie w dalszą wędrówkę.
 Gwiazda wskazywała mu drogę. Przechodził przez miasto, w którym na przeciw niego wyszedł orszak pogrzebowy. Umarł ojciec rodziny.
 Matka i dzieci miały być sprzedane do niewoli. Król przekazał im drugi drogocenny kamień. Gdy tak wędrował nie widział już Gwiazdy. Dręczył się wątpliwościami, czy też nie stal się niewierny wobec swojego powołania.
 Jednak wtedy raz jeszcze zajaśniała na niebie Gwiazda. Wędrował za nią przez obcą krainę, w której szalała wojna. W pewnej wiosce żołnierze zgromadzili wszystkich mężczyzn, aby ich zabić. Wtedy Król wykupił ich trzecim drogocennym kamieniem. Ale teraz nie dostrzegł już więcej gwiazdy. Ogołocony ze wszystkiego kroczył przez krainę i pomagał ubogim ludziom.


Przybył do pewnego portu w chwili, gdy ojciec rodziny jako wioślarz na jednej z galer miał odpokutować za swoją winę.
 Król zaofiarował samego siebie i pracował prze wiele lat jako wioślarz na galerze. Wtedy w jego sercu ponownie wzeszła Gwiazda. Wkrótce przeniknęło go wewnętrzne światło i ogarnęła go spokojna pewność, że mimo wszystko jest na właściwej drodze.
 Niewolnicy i panowie odczuwali to niezwykłe światło owego człowieka. Został wypuszczony na wolność.
 We śnie zobaczył Gwiazdę  i usłyszał głos: Pośpiesz się! Pośpiesz!
 Wstał w środku nocy.
 Wówczas zajaśniała Gwiazda i zaprowadziła go do bram wielkiego miasta. Z tłumem ludzi został zapędzony na wzgórze, na którym stały trzy krzyże. Ponad środkowym krzyżem jaśniała Gwiazda.
 Wtedy spotkało go spojrzenie człowieka, który wisiał na tym krzyżu. Człowiek ten musiał odczuwać wszystkie cierpienia, wszystkie utrapienia świata, tak niezwykłe było jego spojrzenie.
 Ale też litość i bezgraniczna miłość. Jak błyskawica przemknęła myśl: tutaj jest cel, do którego pielgrzymowałem przez całe życie. Król opadł pod krzyżem na kolana. W jego otwarte ręce spadły trzy krople krwi.
 Były bardziej lśniące niż drogocenne kamienie.
 Gdy Jezus umarł, umarł także Król. Jego twarz w śmierci była zwrócona w kierunku Jezusa i błyszczała jak promieniejąca gwiazda.

                                                                       /Eduard Schaper/


 P.S
Każdy z nas ma swoją niepowtarzalną drogę, gwiazdę i tęsknotę...
Często nie widzimy światła naszej gwiazdy i wtedy wątpimy, czy znajdujemy się na właściwej drodze. A Gwiazda świeci i świecić będzie do końca naszych dni.
Nikt jej nie zgasi nawet Ty sam.
Nie pytaj „dlaczego”, bo czyż nie można zapytać „dlaczego nie ja?”. Mówisz, że Twoja droga jest trudna... Nie jest za trudna dla Ciebie. Masz wszystko, aby przejść swoją drogę... Pomyśl, gdyby Ktoś powiedział Tobie dzisiaj: zabiorę od Ciebie Twoje cierpienie, ale powiedz mi, wskaż mi komu mam dać to, co Cię boli... Kogo byś wskazał? Komu dałbyś Twoje cierpienie...?
Ja tego nie zrobię, bo to cierpienie, ta droga jest moja i dla mnie.
Na dzisiaj może nie rozumiesz, ale czy wszystko trzeba rozumieć, czy wszystko da się zrozumieć? Zrozumienie zawsze przychodzi w swoim czasie... Na naszej drodze zawsze stają ludzie, którzy są dla nas drogowskazami, pomoca. Problem w tym, ze często nie chcemy właśnie tych ludzi, chcemy innych, tych po naszej myśli. Nigdy nie jesteśmy sami...  Droga Miłości Boga i ludzi jest drogowskazem do dojścia do celu, do dotarcia do tęsknoty, która przestanie być tęsknotą...

sobota, 5 stycznia 2013

O Trzech Mędrcach….

Co to byli za ludzie, których Mateusz nazywa „magami” ze Wschodu?
 Tak naprawdę nie wiemy, kim byli...
 Sztuka Zachodu i ludowa pobożność uczyniła z Mędrców
 trzech świętych Króli. Liczba trzy jest liczbą pełnego człowieka.
 Król w bajkach ma zawsze trzech synów, symbolizujących duszę,
 ducha i ciało. Ci trzej wyruszają następnie w drogę, żeby odnaleźć wodę życia lub uzdrawiający lek dla chorego króla.
 Jest to ostatecznie droga samorealizacji, którą rozpoczynają i na której przeżywają wiele przygód i przetrzymują niejedno niebezpieczeństwo.


 Widziano w trzech Królach albo reprezentantów trzech pokoleń
 wieku młodzieńczego, średniego i starszego, albo obraz trzech kontynentów: Europy, Afryki i Azji.
 Ma to odzwierciedlenie w nas samych – wszystko co jest w człowieku: witalność, młodość, siła męskości i mądrość starości muszą razem wybrać się w drogę, by zgłębić, co znaczy być człowiekiem.
 Nie powinniśmy zatrzymywać się ani przy ruchliwej młodości, ani przy twórczej sile wieku średniego, ani przy mądrości wieku starszego. Wszystko musi się przeobrażać, abyśmy pozostali żywymi ludźmi. Wszystko musi się nieustannie przełamywać i przemieszczać.

 Celem zaś powinno być to, by stać się ludźmi królewskimi,
 ludźmi, którzy sami określają życie i nie są zawładnięci przez innych, którzy żyją w zgodzie z samymi sobą i mają królewską godność.

 Godność Trzech Króli wyraża się właśnie przez to, że odłożyli insygnia swej królewskiej dumy i upadli przed Bożym Dzieciątkiem.
 Trzej Królowie razem wyruszają w drogę.
 Nie pozwalają, aby urzędnicy penetrowali tę drogę, lecz słuchają głosu swojego serca.
Tam, w swoich sercach ujrzeli gwiazdę, gwiazdę ich tęsknoty.

Wyruszyli w drogę tęsknoty.
 To długa pielgrzymka.
 W drodze byli zmęczeni.
 Jednak szli dalej, bo ufali tęsknocie swojego serca.
 I doszli do celu.
 Gwiazda wskazała im cel.


 Potrzeba też była rozmowa z Herodem i jego uczonymi w Piśmie, by dokładnie poznać cel podróży.
 Celem podróży Trzech Króli jest dom, gdzie odnajdują Maryję i Dzieciątko, przed którymi klękają, by Je adorować.
 Nie dość, że nie zostali nagrodzeni u końca swojej podróży, to również rozdali wszystko, co ze sobą przynieśli. Nie są dumni z powodu osiągnięcia celu, lecz padają na kolana i adorują Dzieciątko.

 Jest to paradoks także naszych dróg. Im dalej idziemy na drodze samorealizacji, tym mniej staje się dla nas ważne, co posiadaliśmy do tej pory i jak wyglądamy przed innymi.
 Pozwoliliśmy się zwabić tajemnicy życia. A kiedy dotykamy tajemnicy, wtedy upadamy na kolana, zapominamy o sobie, bowiem jesteśmy całkowicie przez nią ogarnięci i wtedy prawdziwie doszliśmy do domu.
 U siebie możemy być tylko tam, gdzie upadamy przed tajemnicą Boga...


W ludowej pobożności Trzej Królowie stali się ulubionymi patronami podróży. Wędrowali długą drogą i nigdy nie zbłądzili.
 Dlatego mogą nam towarzyszyć na pełnych niebezpieczeństw drogach życiowych.
 Są przyzywani, by ochraniać nas przed szkodliwymi wpływami świata duchów. Stają się orędownikami w potrzebie, w chorobach.
 Kacper, Melchior i Baltazar.
 Pierwsze litery ich imion K + M + B wpisuje się nadprożach domów, stajni i stodół, żeby chronić je przed złymi duchami.
 Ich imiona wyprowadza się też z błogosławieństwa: „Christus mansionem benedicat” – Chryste błogosław mieszkanie.

 Ludzie pokładali także w Trzech Królach wszystkie swoje tęsknoty za magiczną wiedzą, chroniącą od głęboko w duszy znajdujących się lęków i broniącą przed niebezpieczeństwem...

  /Anselm Grun „Boże Narodzeni – świętować Nowy Początek/


   
P.S
Istnieje stara rosyjska legenda o Czwartym Królu, który wyruszył w drogę razem z trzema innymi... 

środa, 2 stycznia 2013

O czosnku czyli cud i chuch…

Smakowaliście kiedyś chleb, koniecznie wiejski, skropiony oliwą,
 opieczony na złoto. Kiedy jest gotowy trzeba nasmarować go ząbkiem czosnku i do smaku nałożyć mieszankę pomidorów pokrojonych w kostkę, z bazylią, oliwą, pieprzem i solą...
 Cóż, o czosnku dzisiaj będzie.


 Jakie przyprawy, warzywa używa się w kuchni kameruńskiej?
 Bez namysłu odpowiedziałam: czosnek, cebula, pieprz, imbir, oregano, chili... I tam na afrykańskiej ziemi polubiłam czosnek!
 Od kuchni włoskiej po tajską, od arabskiej po chińską, od indyjskiej po kuchnię aszkenazyjskich Żydów – bez czosnku ani rusz.
 Wiele przypraw, również czosnek, wchodzi do kuchni nie od razu dzięki smakowi, ale z uwagi na swoje działanie.
 Jak to w życiu bywa wszystko ma swoje dwie strony medalu.
 Nasz czosnek ma działanie antysceptyczne czyli walczy z naszym przeziębieniem a z drugiej strony, zabezpiecza potrawy przed zepsuciem. Czosnek to nie tylko aromat.


 Pełni funkcję podbijacza smaku i znawcy mówią, że zawiera umami,
 czyli „piąty smak”, który wzmacnia inne.
 Jeśli zabierasz się za zrobienie sosu
 nie zapomnij szklić na oliwie czy maśle cebulę i czosnek, a dopiero potem dodaj kolejne składniki. 
Opowiadano w mojej rodzinie, że dziadek leczył sam siebie i wnuki mlekiem z masłem, miodem i czosnkiem.
 Codziennie jadł czosnek pokrojony w cieniutkie plasterki
 ułożone na chlebie.
 O magii czosnku wiadomo od tysięcy lat.
 Według tzw. papirusów Ebersa, gdy robotnicy w Gizie raz nie dostali czosnku, urządzili strajk.
 Główki czosnku znaleziono w grobowcu Tutenchamona, a codzienną jego porcję dostawali rzymscy żołnierze.
 Karol Wielki i Ludwik Pobożny
 nakazywali uprawiać czosnek.
 Inni natomiast tak jak Alfons Kastylijski zakazał wstępu na swój dwór rycerzom, którzy zjedli czosnek. Nie mieli też prawa odzywać się do innych dworzan aż przez miesiąc.
 Przesadził trochę pan Alfons Kastylijski... 
Od czci odsądzał czosnek także Horacy.
 Można ich usprawiedliwic, bo nie znali właściwości tego specyfiku
 i zatrzymywali się tylko na jego zapachu.


 Roślina o tak kontrowersyjnym smaku poprzez stulecia powraca w dokumentach i kronikach jako cudowny lek. Dlatego karmiono nim robotników i żołnierzy.
 Dziś wiadomo, że czosnek działa bakterio i grzybobójczo, czyli zabójca wirusów i bakterii, wspomaga układ pokarmowy, zawiera dużo
 witaminy C, witamin z grupy B oraz krzemu.
 Przeciw komarom i kleszczom jest tak skuteczny, że produkuje się z niego ekologiczne repelenty.
 Według wierzeń ludowych odstraszał czarownice i wampiry.
 To przekonanie  wzięło się zapewne z intensywnego aromatu czosnku. Słowiańskie przysłowie głosiło: „ Ucieka jak czarownica od czosnku”.
 Aby uchronić się przed rzuconym urokiem, skrapiano święconą wodą kawałek chleba, 3 ząbki czosnku oraz czerwona wstążkę i umieszczano to wszystko w misce podczas pełni księżyca dokładnie o północy. Następnego dnia rano domownicy zjadali chleb, czosnek zakopywali pod progiem domu, a wstążkę zawiązywali na drzwiach wejściowych.
 Ten rytuał ponoć chronił wszystkich mieszkańców domostwa.

 Czosnek jest dobry na grypę, ból gardła, obniża ciśnienie, poprawia pracę serca i mózgu, czyści arterie. Lek prosto z pola prawie na wszystko!


 Jest tylko jeden problem:
 czosnkowy chuch, który wyczuwany jest na kilka metrów. 
I co zrobić, aby nie być uważanym w dobie komputerów i sztucznych specyfików za „wieśniaka”?
 Smród papierosów, spalin i fetor przepicia alkoholowego nie robi wrażenia a czosnek tak... , nieprawdaż?

 I na ten chuch nie ma dobrej recepty.
 Mówią, że trzeba pić mocną kawę, jogurt, zajadać się goździkami czy natką pietruszki... nic nie pomaga!

 Najlepsza metoda: jeść wieczorem w towarzystwie i nie bać się być "wieśniakiem", zdrówko ważniejsze i ten aromat w potrawach...!

 W Polsce coraz częściej uprawia się ten dar natury.
 Ornak – z zewnątrz jest całkiem biały, zawiera 4-5 ząbków i ma szczególny aromat.
 Harnaś – jest filetowy, łagodniejszy, ale trudniej się go obiera.
 Jarus – najpopularniejszy w Polsce, perłowo biały,
 ma ząbki różnej wielkości, ułożone nawet w trzy okręgi.
 Łuskanie Jarusa jest bardzo irytujące!


 „Na Górce” uprawiamy Harnasia oczywiście dla celów iście domowych, ale gdyby był kawałek pola...
  Dla tych, co szukają nowych czosnkowych wrażeń /dla zdrówka warto ich szukać/ mam propozycję:

 1. Z dużych ząbków czosnku wycinamy rdzeń, obgotowujemy je w białym  winie i zanurzamy w jasnym karmelu tak, aby je otoczył... i gotowe do skosztowania.

 2.Obieramy kilogram czosnku, miksujemy go z sokiem z 20 cytryn. Wlewamy do butelki z ciemnego szkła. Trzymamy w chłodnym miejscu bez dostępu świat, przez 24 dni. Po tym terminie codziennie wieczorem wypijamy kieliszek eliksiru. Nazywają tę nalewkę napojem stulatków.

 3. Gotujemy fasolkę szparagowa. W międzyczasie na patelni szklimy z dodatkiem oliwy cebulę i czosnek /ilość dowolna czyli jak kto lubi/. Po ugotowaniu i odsączeniu fasolki wkładamy ją na patelnię do cebuli i czosnku, i mieszamy prze kilka minut. Gotowe!

                        A kwiaty naszego „chucha” są przepiękne.../z internetu/







P.S
Idę do kuchni po chlebuś i czosnek...
Od mojego przyjazdu z Kamerunu do Polski nie miałam nawet lekkiego kataru czyli Harnaś z „Górki” robi swoje!
Pomimo, że nie dajemy wiary ludowym przesądom /lub czynią to nie liczni/, jedno pozostaje pewne: czosnek to jedna z najbardziej skutecznych roślin leczniczych jakie zna ludzkość. Od dawna przecież wiadomo, że ci, którzy zajadają si ę czosnkiem są zdrowsi..., nieprawdaż?