sobota, 18 października 2014

O przystanku autobusowym....

Ile razy spieszyłam się na przystanek komunikacji miejskiej z jedną myślą w głowie:
 spóźniłam się, autobus na pewno już odjechał!
  Wreszcie dobiegłam i zobaczyła ludzi drepczących w miejscu z zimna... Jeśli ludzie stoją na przystanku, to jest nadzieja, że autobus nie odjechał.



Mówią, że nadzieja jest matką głupich...
 Stwierdzam u schyłku mojego życia, że nadzieja jest matką mądrych. Ten kto ma nadzieję
 żyje lepiej, mądrzej, patrzy, ogląda. Nasze istnienie nie może być bezmyślne, ale ma być mądre, ma być szczęśliwe. Żyjemy w takim świecie, gdzie codziennie mamy do wyboru:
 uwolnić kogoś albo zniewolić,
 oskarżyć albo usprawiedliwić,
 skrzywdzić albo uleczyć...
 Codzienna walka dobra ze złem. Za tą walką ukryte jest pragnienie szczęścia. 
Miliony ludzi codziennie zastanawia się po co ja żyję?
 Żyję po to, aby być szczęśliwym.
 Co daje tobie szczęście?
 Wszystko na tym świecie jest płynne, nic nie jest stałe, wszystko przemija, 
leje się jak woda; miłość, przyjaźń, radość, cierpienie, władza, pieniądze, dzieci, rodzice, pokój, wojna, koty, pory roku, prawo, religia, o czymkolwiek pomyślicie NIC nie macie tutaj na stałe, 
na wyłączność, bo wszystko, co należy do tego świata po prostu przemija.
 Ten świat nie jest metą mojego istnienia. Wdziera się nachalnie do mojego życia
 przeświadczenie milionów ludzi, którym dzisiejszy świat mówi, udowadnia,
 że istnieje tylko to życie. Jeżeli istniej tylko to życie dlaczego odczuwamy ustawiczny brak pełni, czegoś mi brak i wiem, że nic i nikt na tej ziemi nie jest w stanie wypełnić we mnie tego pragnienia. Wspinamy się po schodach tego życia, zatrzymujemy się zbyt długo na
poszczególnych stopniach myśląc, że wreszcie znalazłem szczęście, pełnię... 
A przecież nikt nie mieszka na schodach. 
Trzeba odrywać się od tych stopni, aby pójść dalej, wznieś się wyżej.

Gdziekolwiek jestem,[...]
 ukrywam przed ludźmi przekonanie,
 że nie jestem stąd.
 Jakbym był posłany, żeby wchłonąć jak najwięcej 
barw, smaków, dźwięków, zapachów,[...]
 przemienić co doznane
w czarodziejski rejestr i zanieść tam, skąd
 przyszedłem.

                                                                                        /Cz.Miłosz/

Nie daj się zwieść, że po śmierci nie ma nic. Wyrywana jest dzisiaj z serca nadzieja życia wiecznego. W Boga wierzy wielu, ale w życie wieczne wielu już nie wierzy...

Jak daleko sięgam pamięcią, zawsze chciałem być
 w niebie.
 Żyłem tutaj, wiedząc, że jestem tutaj tylko tymczasem.
 Że kiedyś będzie mi dane wrócić do mojej
niebiańskiej ojczyzny.
 Nie żebym nigdy nie myślał: po śmierci nic nie ma...

                                                                                       /Cz.Miłosz/

 Co to jest życie wieczne? Przedłużenie doczesnego życia...
 Nie jest to kontynuacje tego życia, to jest diametralnie, jakościowo, gatunkowo coś innego.
 Św. Tomasz z Akwinu mówi, że podstawowym przedmiotem naszej wiary jest to, co czyni nas szczęśliwym. Kiedy to wyjaśnia mówi, że jest to życie wieczne.
 Życie wieczne czyli szczęście, pełnia, której ciągle nam brak!
 Radykalnym atrybutem Boga jest to, że jest wiecznie żywy i tym życiem chce się z nami podzielić. Przygotowuje nas do tego przez całe nasze życie, objaśnia, otwiera oczy, 
rzuca na kolana, daje poznać siebie przez nasze zmysły, otaczający nas świat przyrody, drugiego człowieka...

I czyż każde z nich nie musi wtulać się w Wiecznie Żyjącego,
W Jego zapach jabłek, szafranu, cynamonu, goździków, kadzidła,
W Niego, który jest i który przychodzi
 Z jasnością jarzących się woskowych świec.
                                                                                                                    /Cz. Miłosz/
                                                                                            

 „Nasze życie może jednak rozminąć się z tym, co Bóg nam przygotował. Brak myślenia o szczęściu, o życiu wiecznym w większości przypadków, a w mniejszej liczbie po prostu wielka pycha, upór i niechęć do Boga, nienawiść sprawia, że ścieżka potępienia także jest możliwa.”
                                                                                        / O.Augustyn Pelanowski/

 Śmierć jest po stronie życia, jest owocem życia...

 Nie mnie rozsądzać, jak to jest z tym Piekłem i Niebem.
 Ale w tym świecie za dużo ohydy i brzydoty,
Więc musi być gdzieś prawda i dobro, to znaczy musi być Bóg.
                                                                   
                                                                                           /Cz. Miłosz/








P.S
Rzeczywistości życia wiecznego nie da się wyobrazić, ubrać w słowa... Droga jest pełna schodów i trzeba pamiętać, że schody nie są naszym celem, na schodach się nie mieszka.
Po nich mam dotrzeć do celu, który na dzisiaj tak trudno zobaczyć.
Przemijanie mnie nie zasmuca... Stoję na przystanku tego świata, wierzę, że autobus nadjedzie
i chcę dać tę pewność innym... 

Jeżeli Boga nie ma,
to nie wszystko człowiekowi wolno.
Jest stróżem brata swego
i nie wolno mu brata swego zasmucać,
opowiadając,że Boga nie ma.    
                                                  / Cz. Miłosz/















czwartek, 16 października 2014

O różnicach…

Jedna z sióstr przyniosła dzisiaj ze szkoły pewien tekst, który bardzo nas ubawił....  Między kobietą i mężczyzną da się zauważyć pewne mniejsze lub większe różnice, a próbują nam wmówić, że się nie różnimy!!!

Przezwiska: 
-  Kiedy Kasia, Ania i Magda idą gdzieś razem, będą zwracać się do siebie per Kasia, Ania, Magda.
- Kiedy Staszek, Karol i Tomek idą gdzieś razem, będą się zwracać do siebie per Łysy,
Lolek i Drzazga.

Jedzenie:
- Kiedy Staszek, Karol i Tomek poproszą o rachunek, każdy zrzuci się po 20 zł, nawet jeśli rachunek będzie 32,50 zł. Wszyscy powiedzą, że nie mają drobnych i żaden nie będzie domagał się reszty.
- Kiedy dziewczyny dostaną rachunek, któraś sięgnie do torebki po kalkulator.

Kasa:
- Facet zapłaci 5 zł za rzecz wartą 2 zł, jeśli jest mu potrzebna.
- Kobieta zapłaci 2 zł za niepotrzebną rzecz wartą 5 zł, jeśli ta jest w przecenie.

Łazienka:
- Mężczyzna ma w łazience 6 rzeczy: szczoteczkę i pastę do zębów, piankę i maszynkę do golenia, mydło, ręcznik.
– Kobieta przeciętnie ma w łazience na wyposażeniu 337 przedmiotów, z czego facet poprawnie jest w stanie zidentyfikować 20.

Kłótnie:
- Do kobiety należy ostatnie zdane w każdej kłótni.
- Wszystko, co powie później facet jest początkiem nowej kłótni.

Przyszłość:
- Kobieta martwi się o przyszłość, dopóki nie wyjdzie za mąż. 
- Mężczyzna nie martwi się o przyszłość, dopóki się nie ożeni.

Sukces:
- Mężczyzna sukcesu to taki, który zarabia więcej niż może wydać jego żona.
- Kobieta sukcesu to taka, która takiego mężczyznę znajdzie.

Małżeństwo:
- Kobieta wychodzi za mąż mając nadzieję, że facet się zmieni, czego ten nie robi.
- Mężczyzna żeni się mając nadzieję, że kobieta się nie zmieni, co ta znienacka robi.

Strojenie się:
- Kobieta wystroi się do wyjścia na zakupy, podlewania kwiatków, wyjścia ze śmieciami, odebrania telefonu, przeczytania książki i odebrania poczty.
- Mężczyzna wystroi się na ślub i ewentualnie na pogrzeb.

Naturalność:
- Mężczyzna budzi się, wyglądając tak samo dobrze jak wtedy, kiedy kład się spać.
- Kobiety z jakiegoś powodu psują się w ciągu nocy.

Potomstwo:
- Kobieta wie wszystko o swoich dzieciach: o umówionej wizycie u dentysty, romansach, najlepszych kolegach, ulubionym jedzeniu, skrywanych obawach, marzeniach i snach.
- Mężczyzna w pewnym stopniu jest świadomy, że w jego domu mieszkają jacyś mali ludzie.

I złota myśl na deser:
Ożeniony mężczyzna powinien zapomnieć o swoich pomyłkach. Nie ma sensu, aby dwoje ludzi pamiętało o tym samym!!!!




                                                                                       / zdjęcie internet/




P.S
Najbardziej przemawia do mnie łazienka!!!! Nie wiem dlaczego, my kobiety, mamy tyle różnorodnych rzeczy w tej nieszczęsnej łazience /śmiech/!!!

wtorek, 14 października 2014

Mimo wszystko...

                                                                   Mówisz
                                                             żeby kochać mimo wszystko
                                                             żeby nie porzucać nadziei
                                                                   mówisz
                                                             że warto iść naprzód
                                                             i dobro zasiewać
                                                             mimo wszystko
                                                                   mówisz niezmiennie 
                                                             i chyba Ci uwierzę
                                                             gdybym nie wierzyła
                                                             nic by nie pozostało
                                                             mimo wszystko.     
                                                                                                 /Barbara Wojcik/




                                                                                                      /zdjęcie internet/




P.S
Mimo wszystko...
Broniłam się przed lekami przeciwbólowymi, bo gdzieś tam tkwiła myśl: biorąc leki
przeciwbólowe zacznę zjeżdżać z górki mojego życia.
I zaczęło się jazda z gór... Jadę powoli i będę jechać, jak najwolniej, będę podziwiać wszystko
i wszystkich...
Mimo wszystko kocham Cię życie...
Moja ulubiona piosenkarka Duffy i jej piosenka Mercy...
Posłuchajcie razem ze mną i... zatańczmy... pomimo wszystko, pa!


                            Atmosferę i wydarzenia wokół ciebie tworzy to, co jest w tobie...
                                                                                                                                                      /Bridget Jones/


wtorek, 7 października 2014

O Poziomce...

Moje wyjazdy do Bydgoszczy często kończą się pobytem u mojej siostry Hani, która mieszka o rzut beretem od tego miasta.
 I tym razem odwiedziłam Janka i Hanię razem z s. Mieczysławą. Dostałyśmy nakaz /śmiech/ przyjechać po ekologiczne jesienne owoce, warzywa, miodzik, wioskowe jajka i... dwie gąski! Prawie wszystkie przyjaciółki Hani darowały nam coś smacznego:
 wiejskie kiełbaski,
 soki,
 marmolady, 
grzybki marynowane i suszone,
 i znalazła się w darach nalewka z malin
 na jesienne i zimowe przeziębienia i nie tylko /śmiech/!
  Życie na wiosce jest przedziwne: tutaj wszyscy się znają, problemy innych stają 
problemami wioski... Wszyscy pomagają Jankowi i Hani w prowadzeniu gospodarstwa,
 które jest teraz na barkach mojej siostry.
 Ktoś zaorał pole, ktoś pomógł zebrać ziemniaki, zerwać jabłka i gruszki, które w tym roku bardzo obrodziły...  W czasie naszego pobytu zmarł nagle Zygmunt, stary kawaler, który mieszkał sam nie licząc trzech psów i kilku kotów.
Zyguś,
bo tak go nazywano, codziennie był na porannej kawie u Joli przyjaciółce Hani lub u Hani.
 Często mówił, że ma mały problem, bo nie wie, która z pań bardziej mu się podoba /śmiech/! W spiżarce Zygusia stały zaprawy ze wszystkiego, co rośnie w sadzie, warzywniaku i lesie... Cała wioska była na pogrzebie.
 I jak to będzie bez Zygusia, który pomagał wszystkim...?
 Hani mówi, że trzeba żyć dalej... Ona coś o tym wie... 
W styczniu tego roku stwierdzono chorobę nowotworową u Janka jej męża... rak trzustki .
 W marcu dowiedziała się, że jej jedyna siostra powoli umiera bez nadziei wyleczenia... Dwie najbliższe jej osoby... umierają. Na początku było nam trudno.
 Płacz, pretensje do świata i Boga, ale wreszcie przyszło zrozumienie, że moja choroba jest moją chorobą, choroba Janka jest jego chorobą. To jest nasze życie, które się kończy,
 a Ona Hania ma swoje życie, które jest jej życiem nie naszym. My odejdziemy, a ona musi żyć dalej swoim życiem, ale już bez nas. 
 Jesteśmy sobie na teraz, na ten czas zadani, mamy sprawić, żeby dany nam czas był czasem szczęśliwym, dla Niej i dla nas, bo przecież wszystko, co najlepsze jest zawsze przed nami!

 Moja siostra jest, jak poziomka,
 która ma niepowtarzalny smak i aromat i jest jak lato i słońce...



















P.S
To, co za nami, i to, co przed nami, niewiele znaczy w porównaniu z tym, co tkwi w nas /R.Emerson/. I to jest najważniejsze; dzielić się tym, co tkwi w nas i nie można zapominać o tym, że tylko my decydujemy, jak wykorzystać czas, który jest nam dany...
A kto ma najwięcej czasu?
Tylko ten, kto niczego na później nie odkłada. Nie odkładajcie na później niczego, bo możecie nie zdążyć... Pojechaliśmy nad jezioro do miejscowości Kujanki...
Nie dziwcie się, że Judytka w spodniach i w czapce, bo do Bydgoszczy podróżuję bez habitu....
A moja siostra, jak Poziomka!!!!





















sobota, 4 października 2014

O Coco i Leo...

Moja siostra Hania ma następne dwa koty!
 Oczywiście nie planowała zapraszać do swojego domostwa kolejnych futrzaków, ale życie bardzo często nie pyta zainteresowanego, ale po prostu daje...
 Kot, to nie taki duży problem w gospodarstwie Hani, ale inne rzeczy, to inny temat...
 Z tymi kotami było tak...
 Przyjaciółka Hani przyjechała na wieś z nowo narodzonym dzieciątkiem, aby odpocząć, nawdychać się wioskowych zapachów /śmiech/, połazić p polach... Od pierwszego wejrzenia zapałała miłością do kota Kacpra i zapragnęła kota na swoich miejskich pokojach.
 Hania odradzała, bo małe dziecko, mały kot..., ale przyjaciółka koniecznie chciała mieć
 na własność kota!
 U sąsiadów kotka powiła kocięta więc Hania przyniosła kociątko...!










 Po kilku dniach przyjaciółka doszła do wniosku, że mały kotek w bloku i małe dziecko przy boku to trochę za dużo i tak szary kotek został u Hani.
 Wiadomo mały kotek tęsknił, a kot Kacper nie chciał być tatą a tym bardziej mamą.
 Nie pozostało nic innego, jak udać się do sąsiadów po drugiego małego kociaka, aby ten pierwszy wreszcie przestał przeraźliwie miauczeć!!!
 I takim sposobem kocia rodzina powiększyła się o dwa pyszczki do jedzenia, miauczenia
 i głaskania /śmiech/!
 Coco to ten, a właściwie ta szaro – bura i Leo zdecydowanie większy, bo to on!

















P.S
Życie zaskakuje nas swoimi pomysłami, a my musimy, nie, nic nie musimy, ale chcemy pomysłom życia, które nas zaskakują, które wcale nie są naszymi pomysłami na nasze życie,
po prostu sprostać, bo stać nas na to!
Nawet nie wiemy ile mamy w sobie wewnętrznej siły i determinacji.
Nowy kot, to nie to samo, co choroba, śmierć, ale od czegoś trzeba zacząć /śmiech/!

wtorek, 30 września 2014

O liściach…

 Jak się czujesz? – Kwitnąco!
 W ten sposób odpowiadałam na to pytanie przez wiele miesięcy... 
Od jakiegoś czasu na to samo pytanie odpowiadam:
 -  Na tyle dobrze, na ile można.

 Kolejny raz mam swoją jesień, spadające liście... I tak sobie myślę, że człowiek jest jak liść. Drzewo to życie, a ludzie to liście... Każdy liść, czy tego chce, czy nie musi z drzewa spaść,
 bo w życiu wszystko ma swój czas.
 Szukałam jesiennego liścia, który byłby podobny do mnie, ale uświadomiłam sobie, że w lasach naszego świata Bóg nie stworzył dwóch takich samych liści.











P.S
Przeszłam nasze Tatry wzdłuż i wszerz. Nie wdrapałam się /śmiech/ tylko na Mnicha. Kilka dni temu wjechałam pierwszy raz w życiu kolejką na Kasprowy Wierch /jaki wstyd!!!/. Dobrze, że miałam na nosie okulary, bo nie mogłam powstrzymać łez przed takim pięknem. Ciekawe, co bym zrobiła będąc w Himalajach... Ostatnio upokarza mnie moja bezsilność na moją niemoc, słabość ciała i wciągające łóżko /śmiech/! I jeszcze jedno upokorzenie: nie wyglądasz na chorą! Takie stwierdzenie kilka miesięcy temu cieszyło mnie, a dzisiaj upokarza, bo naprawdę nie wyglądam na chorą, a nie byłam w stanie połazić po zwykłych tatrzańskich dolinach!
Hmm, na wygląd przecież nie choruję!
Moja górska wyprawa skończyła się specjalnym transportem do Warszawy w pozycji horyzontalnej. Podróże, wyprawy uczą człowieka do końca jego dni. Wreszcie zrozumiałam, że mój czas na szaleństwa minął i dlatego dzisiaj zajęłam się stemplowaniem kopert /śmiech/.
Do takiej pracy się jeszcze nadaję, ale nie będę ukrywać: zmęczyłam się!!!!!! 
Mówię Wam to jest koniec świata, mojego oczywiście /śmiech/!

Dziękuję za wszelkie dobre słowa i zapewniam, że pamiętam o Was, o niektórych szczególnie.