czwartek, 12 września 2013

O kapeluszach...

Do kapeluszy i ludzi, którzy noszą to nakrycie głowy pałam sympatią. Jeden z moich kolegów nie wyobraża sobie swojej głowy bez kapelusza,
 a ja z przekąsem stwierdzam, że ów kapelusz dodaje mu swoistego uroku /śmiech/! Zapewne przyzwyczaił, nie tylko mnie, do kapelusza i jest coś nie tak z jego wyglądem gdy kapelusza nie ma...
 Kapelusz, co by o nim nie powiedzieć, ochrania głowę przed słońcem i niepogodą, ale przede wszystkim jest ozdobą, bo ozdabia nie tylko głowę, ale i całą sylwetkę, i co niektórzy wyglądają w nim „bosko”!
 Weźmy dla przykładu Humpreya Bogarta albo Audrey Hepburn:
 w kapeluszu wyglądają rewelacyjnie i ma się wrażenie, że kapelusz został wymyślony specjalnie dla nich. Kapeluszy jest mnóstwo: fason, kolor, materiał, możesz wyszukać TEN, który będzie w sposób szczególny ozdabiać Twoją głowę! Mój kolega ma upodobanie do kapeluszy zwanych popularnie Panama.




 Gdzie powstają kapelusze... panamskie? Nie w Panamie, ale w Ekwadorze. Nie w fabryce, ale w dłoniach. Opowiada się, że podczas budowy Kanału Panamskiego, robotnicy i technicy wystawieni byli na upalne, tropikalne słońce, które najmocniejszych przyprawiało o zawrót głowy! By ochronić się przed codzienną spiekotą zamówiono cały ładunek ekwadorskiego statku wiozącego kapelusze. Kapelusze poszły w ruch i okazało się, że świetnie się sprawdzały w tropikalnym upale i deszczu. Były lekkie, mocne i co najważniejsze w dobrym gatunku!
 I w taki właśnie sposób rozpoczęła się światowa sława kapelusza zwanego Panama. Na wykonanie jednego kapelusza potrzeba tylko 2 dni lub trzymiesięcznej, mozolnej pracy.
 Wszystko zależy jaką Panamę sobie ktoś wymarzył!
 Ów kapelusz może kosztować w Ekwadorze od 50 do 100 dolarów, a najlepsze egzemplarze mogą osiągnąć cenę 500 dolarów. W innych krajach cena wzrasta kilkakrotnie. Aby sprawdzić jakość wykonania kapelusza należy policzyć ilość splotów. Mniejsza ich ilość czyli jakieś 100, cechuje kapelusze o niższej jakości.
 Jeśli doliczysz się co najmniej 1600 splotów i więcej masz do czynienia z kapeluszem najwyższej jakości, i płacisz więcej za te... sploty /śmiech/!





 Cały sekret panamskich kapeluszy tkwi w misternej, ręcznej robocie, zwinności palców i nie wiem jakiej cierpliwości wyplataczy, i w ilości węzełków i ich doskonałości. Tylko kilka na kilkaset kapeluszy jest bez skazy. Jeśli w splocie, iście koronkowym, jest dziureczka wielkości łebka od szpilki, bo jedno ździebełko zostało źle założone w jedną czy drugą stronę, kapelusz traci wartość... I co zostaje?
 Żal i rozpacz, bo zamiast 300 dolarów otrzymasz tylko 50!  Panama najwyższej jakości musi być lekki i wytrzymały. Prawdziwą Panamę można zwinąć w rulonik i przeciągnąć przez męską obrączkę.
 Po rozwinięciu powróci do pierwotnego kształtu i nie straci fasonu!
 Z czego  wyplata się Panamy?
 Z rośliny podobnej do palmy, której liście przypominają kształtem wachlarze. Skoro świt zbieracze Carludovica palmata wyruszają w teren. Ważne jest to, aby zerwać potrzebny surowiec o konkretnej porze dnia
 i przy właściwej wilgotności powietrza. Drzewo musi być trzy letnie,
 a pędy zerwane, zanim jeszcze wykształcą się liście. We wnętrzu świerzych pędów i kiełków znajduje się pożądana słomka. Zbiera się ścięte pędy i wiąże po 112 sztuk, i dostarcza do wioski. Kobiety starannie oddzielają od siebie delikatne włókna. Wybiera się wyłącznie te długie, cienkie i płaskie, w kremowym kolorze. Związuje się je po 8 i gotuje, po czym wywiesza i suszy się przez kilka dni. Kiedy włókna są suche, kurczą się i skręcają rozpoczyna się wyplatanie.
 Są różne metody i ściegi... Gdy góra kapelusza jest gotowa, nakłada się ją na specjalną drewnianą formę, do której ona się dopasowuje, a gdy sięga blatu, odgina się ją na zewnątrz i wyplata rondo.
 I wtedy trzeba zmienić pozycję: zapierać się o formę i w takiej zgarbionej pozycji spędza się całe dnie....





P.S
Zamiłowanie kolegi do kapelusza panamskiego bierze się stąd, iż pracuje w Ekwadorze. Chciałabym na własne oczy zobaczyć wyplataczy panamskich kapeluszy.
Szkoda, że dzisiaj tak mało mężczyzn można spotkać w kapeluszu.
Nie wiem dlaczego?
Może myślą, że kapelusz to atrybut emeryta i gangstera!
Ja, za każdym w kapeluszu oglądam się, no bo taki od razu rzuca się w oczy /śmiech/! 
I jeszcze; za życzenia urodzinowe dziękuję serdecznie!

31 komentarzy:

  1. Skoro kolega, także Humphrey Bogart i Audrey Hepburn dobrze w tym wyglądają, to na następne urodziny, Judytko, będzie kapelusz dla Ciebie:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz już wiem skąd ta cena. I tak za niska. A co do Facetów w kapeluszach, to jest coś na rzeczy, tylko w naszej szerokości geograficznej to już gatunek na wymarciu. Mój mąż na wakacjach nosił ale wyczailiśmy ,że to właśnie ów kapelusz ściąga na niego kieszonkowców. No i przerzucił się na czapeczki. Szkoda chociaż złodzieje rzeczywiście odpuścili.

    OdpowiedzUsuń
  3. ciągle się u Ciebie dowiaduję takich ciekawych rzeczy:). Nie miałam pojęcia o tych Panamach, choć kapelusze lubię i czasem noszę.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe, czy komuś chce się liczyć do tysiąca sześciuset? ;-)
    Ale to ciekawe... dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sobie uświadomiłam, że Babunia Irenka ma w pokoju cały stosik kapeluszy. Albo raczej kapelusików. I zawsze na dwór wychodzi w takim kapelusiku dobranym oczywiście do stroju i okazji :)))

      Usuń
  5. Lubię kapelusze.
    I lubię robić sobie w podrózy zdjęcia w przymierzanych na ulicy kapeluszach :)
    Niestety czasem trudno jest dopasować odpowiedni rozmiar....

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię kapelusze

    chociaż tu jest bardzo wietrznie i trzeba trzymać wszystko, co się nosi na głowie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiałam nosić kapelusze i zawsze miałam z tym problem, bo mam tak dużą głowę, że musiałam zamawiać kapelusz "z męskiej główki", a nie każda modystka taką miała. Od czasu posiadania dzieci kapelusze poszły w odstawkę, bo najważniejsza stała się praktyczna strona ubiorów, wygodne kurtki, ciepłe czapki i buty w których można biegać, kiedyś "za", a teraz "z" dziećmi.
    Dzieci dorastają = może znów wrócę do kapeluszy?
    Dziękuję za opowieść - dużo się dowiedziałam.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  8. niesamowite...jak pracochłonne jest wyplatanie kapeluszy...
    kapelusz na pewno dodaje uroku,tylko musi być dopasowany do całości...a to juz jest sztuka...
    bardzo lubiłam te słomkowe,kiedyś były modne i wygodne na upały...może moda wróci?

    OdpowiedzUsuń
  9. Tęsknię za kapeluszami z ubiegłych wieków- damy wyglądały w nich jak...damy:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam pojęcia, że to taka misterna praca. Wiesz, co? Kiedyś, dawno też nosiłam kapelusze, to jedyne nakrycie głowy, w którym wyglądam jako tako.Byłam wtedy młodziutką dziewczyną,potem moda sie zmieniła i....kapelusze poszły w odstawkę. Na Mazurach posiadam kilka różnych, takich "dla wygłupu", noszę czasem. Uważam, że kapelusz (zależy jaki) dodaje majestatu. Moja mam do dziś na ważne okazje wkłada kapelusz.

    OdpowiedzUsuń
  11. kapeluszowa magia!
    tylko kapelusz, a jak zmienia osobę, która go nosi!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Też lubię ten fason :) ale kupuję oczywiście podróby, których nie śmiałabym zwinąć i przeciągnąć przez cokolwiek :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Kapelusze zawsze nadają szyku i klasy. Szkoda, że ich wielbicieli jest już tak mało. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. O kochana, co do ciebie wejdę to poszerzasz moje horyzonty! Zapoznajesz mnie z rzeczami, o których zielonego pojęcia nie miałam. A kapelusze lubię, jak widzę jak je ludzie z wdziękiem noszą, to z zachwytem odwracam za nimi głowę. Bo kapelusze niewątpliwie cos mają w sobie! Jakiś urok, wdzięk, czar. Tez miewałam kapeluszowe epizody :) miłego weekendu moja droga!

    OdpowiedzUsuń
  15. Marzy mi się taki kapelusz, oj marzy.
    P.S.
    Widać, do produkcji trzeba mieć nie lada biust :)

    OdpowiedzUsuń
  16. O tak - jak pisałam - mam męża Kapelusznika. I ma Ci on kapelusz panamski z Ekwadoru. I kolegę z Ekwadoru ma. I o tym kapeluszu opowiadał mi to samo co Ty napisałaś. Pewnego razu wiatr zerwał mu jego Panamę i powiał na jezioro Augustowskie. Uczynny Pan na łódce dogonił i oddał zatroskanemu M. Niestety, woda kapelusz zniszczyła nad czym rozpaczał tygodniami. Ale jakimś cudem udało mu się kupić drugi - chyba w Hiszpanii. Już nie taki sam, ale zdecydowanie z Ekwadoru (ponoć ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam jeszcze, że jego panamy są identyczne jak te na Twoim zdjęciu. Mąż ma też całą kolekcję innych kapeluszy ;). Uwielbiam je. Sama w kapeluszach dobrze wyglądam, ale noszę rzadko. Pora to zmienić?

      Usuń
  17. Hmmm ja miłością do kapeluszy nie pałam ale nic straconego hehe.... - nigdy nic nie wiadomo ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja nie noszę kapeluszy i chyba już nie będę :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  19. A przed wojną to kapelusz miał niemal każdy pan :)
    Gdzieś nawet w domu jest stary kapelusz dziadka!

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedyś miałam kapelusz...Nie Panamę...mój sąsiad ma takowy...Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedy byłam mała uwielbiałam przymierzać kapelusz taty, teraz moja córka go przymierza ;) Tata kapelusza już nie nosi, ale nadal trzyma go w szafie.
    Niesamowite jak misterną pracą jest wykonanie kapelusza panamskiego!

    Ps. Spóźnione ale prosto z serducha najlepsze życzenia urodzinowe :) Zdrowia, bo nic nie jest tak ważne jak ono :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Borsalino - miałem kiedyś oryginał... :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie każdy lubi kapelusze, ale i one nie każdego lubią :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Z kapeluszami zawsze będzie mi się kojarzył mój dziadzio. Z takimi codziennymi i tymi "do Kościoła", które całą mszę trzymał w ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  25. niesamowite :) :) ja tez lubie panow w kapeluszach dodaje im niepowtarzalnosci i elegancji w twarzy moi synowie nosza takie beretki na bakier ale kapelusz tez maja uwielbiam jak w nich chodza od razu sie wyrozniaja w tlumie

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie mam pojęcia skąd Ty takie rozmaite ciekawostki wciąż wytrząsasz, ale przyznaję, że czytam je z dużym zainteresowaniem ;)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  27. O tak historie chyba wytrzepują Ci się na zawołanie z rękawa Judith :* Ja byłam w Hiszpanii posiadaczka czarnego letniego kapelusza... i przyznam Ci się do swej słabości czyli kobiecej próżności, ze dumnie w nim kroczyłam po ulicach Barcelony ina tubylcach i turystach robiąc wielkie wrażenie...a może budząc śmiech...? w sumie sama nie wiem patrząc na to z perspektywy czasu. Buziaki i cieple uściski, jeszcze z Wrocławia ale już niedługo z Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego gdzie czeka na nas nowy dom i nowa praca.

    OdpowiedzUsuń
  28. Przez obrączkę?? Wow! A myśli się, że to tylko kapelusze... :) świetny temat! Bardzo ciekawy :) Bardzo Mądry Mężczyzna uwielbia latem, podczas urlopu chadzać w kapeluszu... ale nie ma Panamy... taki zwykły słomkowy, choć dla mnie i tak wygląda czarująco :) stąd rozumiem i Twoje zachwyty!


    P.S. Judytko, ja nie balowałam ;) ja żyłam życiem ważnych decyzji. Z resztą chyba mój wiek to taki moment :) szukanie, decydowanie... mam nadzieję, że już nie braknie mi czasu na bloga :)

    OdpowiedzUsuń